Komentarz do liturgii słowa

« » Styczeń 2026
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
  • Inny Kalendarz

Czwartek 8 stycznia 2026

ks. Przemysław Krakowczyk

Żal Mi tego tłumu

Jezus próbuje odpocząć z uczniami w ustronnym miejscu. Ale tłumy dowiadują się gdzie jest i biegną tam pieszo, wyprzedzając łódź. Można by się denerwować – zero prywatności, plany w gruzach. Ale Marek pisze: „Wzruszył się głęboko, bo byli jak owce nie mające pasterza”.

To greckie esplanchnisthē oznacza współczucie płynące z wnętrzności, z samego środka istoty. Jezus widzi nie tłum natrętów, ale zagubione owce. Ludzi głodnych nie tylko chleba, ale sensu, kierunku, nadziei. I zaczyna ich uczyć.

Wieczorem uczniowie mówią: „Odpraw ich, niech idą kupić sobie jedzenia”. Jezus odpowiada: „Wy im dajcie jeść”. Uczniowie są zdruzgotani: „Mamy iść i kupić chleba za dwieście denarów?” – tyle zarabia robotnik w pół roku. Niemożliwe. Jezus pyta: „Ile macie chlebów?” Pięć chlebów i dwie ryby. Nic wobec pięciu tysięcy głodnych.

Ale Jezus bierze te pięć chlebów, błogosławi, łamie, rozdaje. I wszyscy jedzą do syta. Zostaje jeszcze dwanaście koszów ułomków. Cud nie polega na tym, że Jezus stworzył coś z niczego. Polega na tym, że wziął to mało, co mieli, i uczynił z tego wystarczające dla wszystkich.

My też często mówimy: mam tak mało, jestem tak słaby, moja wiara tak krucha. Ale Jezus nie czeka aż będziemy mieli więcej. Bierze to, co mamy – te pięć chlebów naszej wiary – błogosławi, łamie i mnoży. Nie chodzi o to, ile mamy. Chodzi o to, czy jesteśmy gotowi oddać to w Jego ręce.