Tłumy napierają na Jezusa. Wszyscy czegoś chcą: uzdrowienia, dotknięcia, cudu. To obraz powierzchownej religijności, opartej na emocjach i potrzebie natychmiastowego zaspokojenia braków. Jezus jest dla nich cudotwórcą, „apteczką pierwszej pomocy”, a nie Panem życia. Ale w tym zgiełku słychać jeszcze jeden głos – głos duchów nieczystych. One krzyczą prawdę dogmatyczną: „Ty jesteś Synem Bożym”.
To paradoks. Demony mają doskonałą teologię. Wiedzą, kim jest Jezus, lepiej niż apostołowie w tym momencie. A jednak Jezus każe im milczeć. Dlaczego? Dlatego, że wiedza to nie to samo co wiara. Demony wiedzą, ale nie kochają. Wiedzą, ale nie są posłuszne. Wiedzą, ale nienawidzą. Chrześcijaństwo nie polega na posiadaniu informacji o Bogu, ani na uznaniu faktu Jego istnienia. Jak mówi św. Jakub: „I złe duchy wierzą i drżą”.
Prawdziwa wiara to relacja, to zaufanie, to przylgnięcie sercem. Jezus nie chce być reklamowany przez złe duchy, bo one głoszą prawdę bez miłości. To przestroga dla nas. Można znać katechizm na pamięć, można recytować wyznanie wiary, a w sercu być daleko od Boga. Jezus szuka uczniów, nie fanów. Szuka przyjaciół, a nie tylko „klientów” oczekujących cudu. Kim On jest dla Ciebie?