Odczytywane dziś w Liturgii fragmenty Pisma Świętego prowadzą nas ku tajemnicy Bożego wyboru, który zawsze przekracza ludzkie schematy i oczekiwania. Zarówno w historii Saula, jak i w spotkaniu Jezusa z Lewim, objawia się Bóg, który patrzy głębiej – nie na pozory, lecz na serce człowieka i na swoje zbawcze zamysły.
W pierwszym czytaniu z Pierwszej Księgi Samuela spotykamy Saula w bardzo prozaicznej sytuacji. Syn Kisza wyrusza na poszukiwanie zaginionych oślic. Nic nie zapowiada wielkich wydarzeń, które mają nastąpić. A jednak to właśnie w tej, niby zwyczajnej, drodze Bóg przygotowuje coś zupełnie nowego i nieoczekiwanego. Saul, który nie szuka władzy ani zaszczytów, zostaje przez Boga wybrany i namaszczony na pierwszego króla Izraela. Pan uprzedza Samuela i wskazuje mu człowieka, którego sam wybrał. To Bóg jest inicjatorem historii zbawienia; to On powołuje, zanim jeszcze człowiek w ogóle zrozumie, do czego jest przeznaczony. Namaszczenie olejem staje się znakiem Bożego wybrania i obdarowania Duchem, który uzdalnia do misji przekraczającej ludzkie możliwości.
Ewangelia według św. Marka ukazuje podobną logikę Bożego działania. Jezus powołuje Lewiego – celnika, człowieka pogardzanego i uznawanego za grzesznika. W oczach religijnych elit Lewi nie ma żadnych kwalifikacji, by znaleźć się w gronie uczniów. A jednak Jezus patrzy inaczej. Widzi nie tylko grzech i słabość, ale potencjał serca zdolnego odpowiedzieć na wezwanie. Proste zaproszenia Pana: „Pójdź za Mną” wystarcza, by Lewi wstał i zostawił wszystko. To spotkanie i jego owoce rodzą się z miłosierdzia, nie z osądu. Jezus jasno mówi, że przyszedł nie do sprawiedliwych, lecz do grzeszników – do tych, którzy wiedzą, że potrzebują lekarza.
Moi Drodzy, oba czytania stawiają nas wobec ważnego pytania o nasze spojrzenie na Boga i na człowieka. Czy potrafimy uwierzyć, że Bóg działa także w naszej codzienności, w pozornie błahych wydarzeniach? Czy nie zamykamy się na Jego łaskę, sądząc, że nie jesteśmy godni albo wystarczająco „dobrzy”? Dzisiejsze Słowo przypomina, że Bóg wybiera, powołuje i uzdrawia nie dlatego, że jesteśmy doskonali, ale dlatego, że nas kocha. Naszą odpowiedzią – jak u Saula i Lewiego – może być zaufanie i gotowość pójścia za Jego głosem, nawet jeśli prowadzi on drogą, której wcześniej nie planowaliśmy.