U Boga wszystko jest możliwe

Drodzy Czytelnicy, słowo Boże, które słyszymy w dzisiejszej Liturgii prowadzi nas w głąb jakże dramatycznego, a zarazem jakże ludzkiego doświadczenia bólu, niezrozumienia, a także wierności wobec Bożego planu. Zarówno lament Dawida nad śmiercią Saula i Jonatana z pierwszego czytania, jak i krótka, lecz wymowna scena z Ewangelii według św. Marka, ukazują nam prawdę o sercu człowieka wystawionego na próbę miłości, lojalności i zaufania Bogu.

Czytanie z Drugiej Księgi Samuela ukazuje Dawida w momencie wielkiego wstrząsu. Śmierć króla Saula, który był przecież jego prześladowcą, mogłaby stać się dla Dawida okazją do triumfu lub poczucia sprawiedliwości dziejowej. Tymczasem Dawid rozdziera swoje szaty i opłakuje poległych. Jego lament nie jest politycznym gestem ani udawaną poprawnością; jest wyrazem serca, które potrafi oddzielić krzywdę osobistą od szacunku wobec Bożego namaszczenia. Dawid nie cieszy się z upadku wroga. Widzi w Saulu króla Izraela, a w Jonatanie najlepszego przyjaciela. To wydarzenie i postawa Dawida uczy nas, że prawdziwa wielkość człowieka polega na umiejętności opłakiwania zła, nawet wtedy, gdy dotyka ono kogoś, kto wcześniej był źródłem naszego cierpienia. To postawa głęboko ewangeliczna, choć zapisana jeszcze na kartach Starego Testamentu.

Psalm Dawida jest także pieśnią o kruchości ludzkiej chwały. „Jakże polegli bohaterowie!” To wołanie, które przypomina, że każda potęga, nawet królewska, jest przemijająca. Jedyną trwałą wartością jest wierność Bogu i relacjom opartym na miłości, a nie na sile czy ambicji.

Ewangelia ukazuje natomiast Jezusa, który spotyka się z niezrozumieniem najbliższych. Tłum cisnący się wokół Niego i troska rodziny, która chce Go „powstrzymać”, bo „odszedł od zmysłów”, odsłaniają paradoks misji Chrystusa. Nawet ci, którzy są najbliżej, nie zawsze potrafią przyjąć logiki Bożego działania. Jezus nie odpowiada agresją ani zniecierpliwieniem. Pozostaje wierny temu, co zostało Mu powierzone przez Ojca. Jego postawa pokazuje, że wierność powołaniu może prowadzić przez samotność i niezrozumienie, nawet ze strony tych, których kochamy.

Te dwa teksty spotykają się w jednym punkcie: w tajemnicy miłości, która kosztuje. Dawid kocha lud, króla i przyjaciela, mimo ran. Jezus kocha ludzi, mimo że Jego gorliwość zostaje uznana za szaleństwo. Dla nas, żyjących dzisiaj, jest to zaproszenie do refleksji nad tym, jak reagujemy na niezrozumienie i trudne relacje. Czy potrafimy zachować serce wolne od zgorzknienia? Czy umiemy pozostać wierni dobru, nawet gdy spotyka się ono z krytyką?

Słowo Boże przypomina nam, że droga wiary nie zawsze prowadzi przez uznanie i sukces. Często wiedzie przez ciche trwanie, łzy i zaufanie Bogu, który potrafi wyprowadzić zwycięstwo nawet z tego, co po ludzku wygląda na porażkę.

 

 

 

 

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama