Przed Pięćdziesiątnicą, postanowiliśmy z grupą Polaków przygotować się na przyjście „Obiecanego”. Otworzyłem Słowo z Ewangelii, by zobaczyć, usłyszeć, co Bóg chce nam powiedzieć na rozpoczęcie spotkania. Otworzył się fragment dzisiejszej Ewangelii : „Nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej”. Było to niesamowite, bo zobaczyłem, że to słowo przede wszystkim nie odnosi się do ludzi obecnych ze mną, ale do mnie, który otrzymałem doktorat z biblistyki na KUL. To mi pomogło wejść w to czuwanie nie jako ten, kto ma nauczać innych, lecz jako ktoś, kto ma otrzymać pomoc, by kontynuować podróż w kierunku rozumienia Pisma i mocy Bożej w moim życiu.
Otwieranie Słowa, to nie magia lub przymuszanie Boga do wypowiedzi. Tradycja otwierania Słowa na ważny moment życia była znana i praktykowana w Izraelu epoki biblijnej. Pierwsi chrześcijanie to byli Izraelici. Jezus w synagodze otrzymał zwój nie wybierany przez Niego. W nim wskazał świadomie na fragment, który odniósł do swojej misji. Św. Augustyn w przełomowym momencie życia, usłyszał „głos powtarzający śpiewnie”: „Tolle – lege”, „Weź, chwyć – czytaj”. Otworzył Rz 13,13-14. To Słowo wyrwało go ostatecznie z niewoli starego człowieka. Rozpoczął nowy rozdział życia.
Piszę to, bo chciałbym, by każdy mój komentarz pomógł ci odnaleźć w środowych czytaniach Slowo dla ciebie na aktualny moment twojego życia.
Na ciebie też zostały nałożone ręce, czy to w czasie chrztu, czy bierzmowania lub święceń kapłańskich. W tym akcie Bóg udzielił ci wielu łask. Może było to dawno temu. Może patrzysz z gorzkością na twoją historię, pełną twoich błędów, zachowań, które po ludzku przekreśliły, zmarnowały te Boże łaski. Ile razy wykłócałeś się w Imieniu Boga, jak saduceusze, próbując udowodnić twoim bliskim, którzy są innej opcji religijnej, że nie mają racji. Ile pułapek zastawiałeś, by udowodnić sobie, że ty masz rację. Ale odwagi! Nie dał tobie „Bóg ducha bojaźni”, dosłownie δειλία – haniebny strach wynikający z braku odwagi. Przez nałożenie rąk, Bóg zobowiązał się do tego, by dziś na nowo wybawić cię i wezwać świętym powołaniem, nie na podstawie twoich czynów, lecz w oparciu o Jego łaskę.
Rozpalić dziś na nowo charyzmat oznacza zaakceptować Jego plan: „Niech mi się stanie według Miłości mojego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa”.