Mdli chrześcijanie nie służą światu

Jeszcze do niedawna sól była dość drogą przyprawą. Nie bez powodu kopalnie soli były jednym z ważniejszych źródeł dochodów królewskich w dawnej Rzeczpospolitej. W Palestynie soli jest pod dostatkiem na wybrzeżu Morza Martwego i oczywiście w samej wodzie tego słonego jeziora. Jednak nie było łatwo pozyskać ją w czystej postaci. Sól wydobywano zmieszaną z gipsem, piaskiem i innymi minerałami i sprzedawano w woreczkach, które następnie wkładano do garnka z gotowaną potrawą. Jeśli tak mieszanka nie była odpowiednio przechowywana, wilgoć powodowała, że sól wyciekała i zostawała bezużyteczna ziemia. Dla słuchaczy Pana Jezusa obraz był zrozumiały, podobnie jak gra słów, której używa nasz Pan. Uczniowie mają być „solą ziemi”, to jest nadawać smak całemu światu. Jeśli jednak stracą swą „słoną” tożsamość, stają się po prostu ziemią, która nie różni się od zwykłego piasku czy kamieni. Kiedy przestają się odróżniać od reszty świata, nic do niego nie wnoszą. 

Pokarm bez soli jest mdły i niestrawny. Świat bez Chrystusa jest mdły i niestrawny. W efekcie, chrześcijanin, który traci swą tożsamość, nie przemienia świata, lecz się do niego dostosowuje, również staje się mdły i niestrawny. Jesteśmy częścią świata. Ale Chrystus nas powołuje, abyśmy zbliżali świat do Niego, abyśmy go uświęcali, sami starając się być świętymi. To jednak oznacza trwanie w jedności z Nim. Niestety, często ulegamy pokusie, aby być jak inni, aby dostosowywać się do opinii większości. Skoro w kulturze dominuje przekaz, że małżeństwo na całe życie jest przeżytkiem ograniczającym ludzką wolność, to nie przejmujemy się już słowami Pana Jezusa, który jednoznacznie mówi nam jaka jest natura małżeństwa. Jeśli w moim środowisku jest powszechnie przyjęte mówić źle o nieobecnych, to przyjmuję to jako normę, zapominając o przykazaniu miłości bliźniego. Jeśli w serialach, które oglądam, ideałem jest „samorealizacja”, to słowa Jezusa, „przyszedłem na świat, aby służyć”, stają się wręcz niestosowne. I tak, sól traci swój smak.

Bycie uczniem Chrystusa nie oznacza, że zawsze muszę być w kontrze do otaczającej mnie kultury. Nie chodzi o oryginalność za wszelką cenę, co zresztą też należy do obowiązującej mody. Chodzi o tożsamość. Jeśli moje życie jest ciągłym utożsamianiem się z Chrystusem, Bogiem, który stał się człowiekiem, wówczas jestem solą ziemi. 

Co mam robić aby zachować swój „smak”, który jest smakiem Chrystusa? Sól była w tradycji Izraela jednym z symboli przymierza z Bogiem, oznaczała wierność, niezniszczalność i trwałość zobowiązań. Codzienna modlitwa, w której staram się odkryć wolę Boga wobec mnie i Mu odpowiadać, poprzez konkretne postanowienia, jest potwierdzeniem mojej miłości do Niego. Szczególnie mocnym znakiem wierności przymierzu z Bogiem jest przyjęcie Komunii Świętej. 

 

« 1 »