Jezus w dzisiejszej Ewangelii uczy nas, że modlitwa to nie transakcja ani próba przekonania Boga do naszych racji za pomocą potoku słów. Bóg doskonale wie, czego nam potrzeba, zanim jeszcze otworzymy usta. Modlitwa nie służy zmianie zdania Boga, ale ma zmieniać nasze serca i otwierać je na Jego działanie.
Wzorem właściwej rozmowy z Ojcem staje się modlitwa, którą zostawił nam sam Chrystus. Jej struktura pokazuje nam jaki jest właściwy porządek w życiu. Nie zaczynamy od listy naszych zachcianek i problemów. Pierwsze słowa Modlitwy Pańskiej kierują naszą uwagę na Boga, Jego świętość, Jego królestwo i Jego wolę. Dopiero w drugiej części prosimy o chleb powszedni, przebaczenie i ochronę przed złem. Taki układ pokazuje nam, że ziemskie sprawy układają się właściwie tylko wtedy, gdy Bóg zajmuje w naszym życiu pierwsze miejsce. Bez zaufania Jego woli każda modlitwa staje się jedynie próbą wymuszenia na Nim realizacji naszych własnych planów.
Najtrudniejszy moment tej modlitwy dotyczy jednak wzajemnych relacji. Jezus wyraźnie łączy Boże miłosierdzie z naszym własnym podejściem do ludzi, którzy nas skrzywdzili. Prosimy Boga o przebaczenie dokładnie w taki sam sposób, w jaki sami wybaczamy swoim dłużnikom. To zrywa z iluzją, że można żyć w zgodzie z Bogiem, pielęgnując jednocześnie nienawiść do drugiego człowieka. Zastanów się, czy wypowiadając słowa modlitwy Pańskiej, nie rzucasz oskarżenia na samego siebie. Czy jest w twoim życiu ktoś, komu uparcie odmawiasz przebaczenia, oczekując jednocześnie, że Bóg daruje tobie wszystkie twoje winy?