Nie możemy służyć dwom panom

Drodzy moi, dzisiejsza liturgia słowa zwraca naszą uwagę, nie po raz pierwszy zresztą, na niezwykle aktualną prawdę o ludzkim sercu, które bardzo łatwo oddala się od Boga wtedy, gdy doświadcza pomyślności i bezpieczeństwa. Pierwsze czytanie z Drugiej Księgi Kronik opowiada o królu Joaszu. Dopóki żył kapłan Jojada, król był wierny Panu. Jednak po jego śmierci uległ wpływowi możnych, porzucił Boga swoich ojców i zaczął oddawać cześć bożkom. Historia ta pokazuje, jak niebezpieczna jest wiara oparta jedynie na autorytecie drugiego człowieka. Prawdziwa wiara musi być osobistą więzią z Bogiem, inaczej łatwo ją utracić pod wpływem okoliczności lub opinii otoczenia.

Szczególnie przejmujący jest moment, gdy Zachariasz, syn Jojady, upomina króla i naród. Wypełniając prorocką misję, przypomina im słowa Boga: „Dlaczego przekraczacie przykazania Pańskie? Dlatego że opuściliście Pana, i On was opuści”. Jego los, po ludzku rzecz biorąc, jest tragiczny. Zamiast nawrócenia spotyka go śmierć. Ojcowie Kościoła widzieli w Zachariaszu zapowiedź Chrystusa – sprawiedliwego odrzuconego przez własny lud. Święty Hieronim zauważał, że los proroków pokazuje zatwardziałość ludzkiego serca, które często nienawidzi tych, którzy mówią prawdę. Zastanówmy się, czy i dzisiaj nie dzieje się podobnie.

Spójrzmy jeszcze na Ewangelię. Podejmuje ona ten sam temat, wskazując na źródło wszystkich ludzkich wyborów. Jezus mówi: „Nikt nie może dwom panom służyć”. Nie chodzi jedynie o pieniądze. Mamona oznacza wszystko to, co próbuje zająć w naszym życiu miejsce Boga. Dla jednych będą to dobra materialne, dla innych kariera, sukces, wygoda czy własne ambicje. Święty Augustyn komentował ten fragment, mówiąc, że człowiek ma używać dóbr tego świata, ale nie może uczynić z nich swojego pana. Serce stworzone jest dla Boga i tylko w Nim znajduje prawdziwy pokój.

Dlatego Jezus zachęca swoich uczniów, by nie martwili się przesadnie o jutro. Nie jest to wezwanie do lekkomyślności czy bezczynności. Chrystus nie potępia roztropnej troski o życie, ale lęk, który rodzi się z braku zaufania do Bożej Opatrzności. Święty Jan Chryzostom zauważał, że skoro Bóg daje człowiekowi rzeczy większe – życie i duszę – tym bardziej zatroszczy się o to, co jest mniejsze, czyli o codzienne potrzeby.

Słowa Jezusa są dzisiaj szczególnie potrzebne. Żyjemy w świecie nieustannego pośpiechu, niepewności i lęku o przyszłość. Wielu ludzi bardziej ufa swoim zabezpieczeniom niż Bogu. Tymczasem Chrystus przypomina, że prawdziwe bezpieczeństwo nie rodzi się z wielkości konta bankowego ani z ludzkich kalkulacji, lecz z życia zakorzenionego w Bogu. „Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość” – to najważniejsze zadanie chrześcijanina. Kiedy Bóg zajmuje pierwsze miejsce w naszym życiu, wszystko inne odnajduje właściwy porządek i sens.

 

 

 

« 1 »