Tora i Chrystus

„Ty, co nienawidzisz karności”. Jestem najmłodszy z sześciu braci. Jako młodzieniec walczyłem z zasadami karności. Raz szliśmy z moim ojcem po greckiej ulicy. Odsłoniłem sobie brzuch. Ojciec zwrócił mi uwagę. Przeszedłem na drugą stronę ulicy i zdjąłem koszulkę całkowicie. Dziś także, gdy ktoś mnie upomina, zżymam się wewnętrznie. Ufam, że tak, jak Chrystus miał władzę nad złymi duchami, zwycięży także mój opór wobec karności.

Dzisiejszy tekst Amosa można ująć dwojako. Oczami Izraelity, który chce trwać w Bożej łasce i oczami ucznia Chrystusa, który chce mieć Jego Ducha. Obie perspektywy uznają, że Bóg nie akceptuje religijnej obłudy. 

Izraelita widzi tu wezwanie do tego, by zbliżać się do Boga szukając i wypełniając całym sercem Prawo, które dał Bóg przez Mojżesza. Prorok demaskuje postawę składających ofiarę, którzy myślą, że całopaleniami mogą zyskać przychylność Boga Jedynego (prorok używa tu tetragramu), tak, jak kupuje się przychylność bóstw pogańskich. Dla pobożnego Izraelity „sprawiedliwość” i „niewysychający potok”, to Tora i jej zachowywanie „całym sercem, całą duszą i ze wszystkich swoich sił” (Szema). 

Uczeń Chrystusa widzi tu Bożą zapowiedź ofiary Jego Syna. Tutaj „sprawiedliwość” jest sprawiedliwością krzyża. Natomiast wspomniany „potok”, to jest Miłość Boga objawiona w Chrystusie, który chciał mieć przebity bok. Wypłynęła wówczas woda życia, przekraczając brzegi Prawa, „którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły” wypełnić.

Jeśli widzisz w sobie tę bezsilność: Nie jesteś w stanie kochać tego człowieka, który zrobił ci krzywdę; nie jesteś w stanie przebaczyć mężowi jego słabości; nie akceptujesz swojej historii, że nie wyszłaś za mąż; czasem myślisz, że twoje dziecko jest opętane. To dziś poprzez ten komentarz Chrystus opuszcza niebo i przybywa na „drugi brzeg”, na twój brzeg twojej duszy. Opętani nie byli w stanie prosić o pomoc Jezusa, byli całkowicie zniewoleni. A jednak Pan im pomógł. Tym bardziej chce mieć udział w twoim utrapieniu, w twojej bezsilności. Może wołałeś wiele razy o pomoc i czułeś, że On cię nie wysłuchał. 

Dlatego zerwałeś z Nim, by opuścił twoje „granice”. Odwagi, Syn Boży się nie zniechęca. Dziś powtórnie powraca na twój teren. I pragnie byś przyjął Jego Miłość. Niech Jego Miłosierdzie wkradnie się dziś do twojego serca.

 

« 1 »