Jak traktować „synów Złego”

W przypowieści o chwaście Pan Jezus odpowiada na jedno z najtrudniejszych pytań, które może nurtować chrześcijanina: jak reagować na zło obecne w świecie? Pan Jezus mówi, aby troszczyć się o wzrost pszenicy. Paradoksalnie, próba usunięcia chwastów, aby mogła ona rosnąć, przyniesie więcej szkody. Lepiej zaufać, że jest na tyle mocna, aby wytrzymać obecność chwastu. Zamiast próbować, bez szans na powodzenie, usunąć całkowicie zło ze świata, lepiej „zagłuszyć zło obfitością dobra” (św. Josemaria), Bogu zaś zostawić doprowadzenia świata do ostatecznej harmonii, bo tylko On łączy w doskonały sposób sprawiedliwość z miłosierdziem.

Autorskie wyjaśnienie przypowieści, które czytamy w dzisiejszej Ewangelii może jednak w nas zrodzić niepokój. Czyżby wśród ludzi część była dziećmi Boga, a część dziećmi Szatana? Czyżby Bóg powołał część ludzi do istnienia tylko po to, aby ich natychmiast odrzucić? Takie teorie pojawiały się nieraz w historii chrześcijaństwa, nazywamy je predestynacją. Kościół zdecydowanie je odrzuca, jako sprzeczne z Objawieniem. Chrystus parokrotnie mówi, że pragnie wszystkich doprowadzić do Ojca, choć każdy człowiek może Jego pragnienie odrzucić.

Kim więc są „synowie Złego”? Na pierwszym miejscu upadli aniołowie. I oni zostali stworzeni ku szczęściu, ale swe powołanie na zawsze odrzucili. Działanie złych duchów jest faktem. To nie bajka wymyślona w dawnych czasach, aby dyscyplinować wierzących, którą współcześni światli chrześcijanie powinni odrzucić, jako niedopuszczalną „pedagogikę strachu”. Ostatnio zastępca redaktora naczelnego katolickiego pisma America (można zakładać, że katolik) stwierdził, że nie wyjątkowo nie lubi modlitwy do św. Michała Archanioła, którą uważa za bardzo szokującą. To przykład przewrażliwienia na punkcie „pedagogiki strachu”, która prowadzi do zanegowania rzeczywistości. Pan Jezus o tej rzeczywistości mówi, nie po to jednak, żeby wywołać paniczny lęk, lecz zdrowy odruch unikania niebezpieczeństwa. W przypowieści o chwaście tłumaczy, że ziarno, które on sieje jest wystarczająco mocne, nie trzeba wyrywać chwastów. Są one uciążliwe, ale nie zniszczą zasiewu. Pod warunkiem, że synowie królestwa pozostaną wierni Królowi. Nadmierne podkreślanie zła obecnego w świecie, w tym działalności złych duchów, jest więc błędem, brakiem zaufania Bogu. Dlatego bardziej należy skupić się na dobru, nie zamykając naiwnie oczu na istnienia zła, ale nie dając się też zastraszyć.

Synami Złego mogą być też ludzie, którzy świadomie odrzucają miłość Boga i Jego łaskę. Po pierwsze jednak, w każdym człowieku jest pierwiastek dobra, zaszczepiony przez Boga. „Szatańskie synostwo” w żaden sposób nie jest symetryczne do synostwa Bożego. Po drugie człowiek, jak długo żyje w tym świecie, może się nawrócić. Nie jest zdeterminowany, aby tkwić w toksycznym związku z kusicielem. Może stać się dobrym ziarnem, synem królestwa. W przyrodzie jest niemożliwe, aby ziarno zmieniło swą naturę, ale w świecie nadprzyrodzonym owszem. I dlatego powinniśmy odrzucić pokusę eliminacji „synów złego”, na przykład życząc komuś wiecznego potępienia. O nikim nie mogę powiedzieć, że jest „synem Złego”, bo ani nie znam głębi jego duszy, ani nie wiem, czy w którymś momencie nie zwróci się ku prawdziwemu Ojcu i stanie się synem królestwa.

« 1 »