7
lutego
piątek
IV Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Syr 47, 2-11
Psalm responsoryjny:
Ps 18
Werset przed Ewangelią:
Łk 8, 15
Ewangelia:
Mk 6,14-29

Patroni:

  • św. Maksym,
  • św. Parteniusz,
  • św. Mojżesz,
  • św. Juliana,
  • św. Wawrzyniec,
  • bł. Wilhelm z Leaval,
  • św. Ryszard,
  • św. Łukasz Młodszy,
  • bł. Riccerio z Mucca,
  • bł. Antoni z Stronconio,
  • bł. Tomasz Sherwood,
  • bł. Jakub Salés i Wilhelm Saultemouche,
  • św. Egidiusz Maria od św. Józefa {Franciszek} Pontillo,
  • bł. Maria od Opatrzności {Eugenia} Smet,
  • bł. Pius IX,
  • bł. Anzelm Polanco i Filip Ripoll,
  • bł. Wojciech Nierychlewski,
  • bł. Piotr Verhun,
  • bł. Rozalia Rendu

Liturgia na dzień 2020-02-07:

Pierwsze czytanie

Syr 47, 2-11
Czytanie z Mądrości Syracha

Jak tłuszcz oddzielony jest od ofiar dziękczynnych, tak Dawid – od synów Izraela.

Z lwami igrał jakby z koźlętami i z niedźwiedziami jak z jagniętami owiec. Czyż w młodości swej nie zabił olbrzyma i nie usunął hańby ludu, gdy podniósł rękę i kamieniem z procy obalił pychę Goliata? Wezwał bowiem Pana Najwyższego, który dał prawicy jego siłę, by zgładzić człowieka potężnego w boju, by wywyższyć moc swego ludu. Tak wysławiano go po dziesięć tysięcy razy i wychwalano z powodu błogosławieństw Pana, niosąc mu w darze koronę chwały.

Albowiem nieprzyjaciół dokoła wytracił, zniweczył wrogich Filistynów i złamał ich moc aż do dnia dzisiejszego.

Każdym swym czynem oddał chwałę Świętemu i Najwyższemu, słowem uwielbienia z całego serca śpiewał hymny i umiłował Tego, który go stworzył.

Postawił przed ołtarzem śpiewających psalmy, i słodki był dźwięk ich pieśni; świętom nadał przepych i dodał doskonałego blasku uroczystościom, aby wychwalano święte imię Pana i by przybytek już od rana rozbrzmiewał echem.

Pan darował mu grzechy, moc jego wywyższył na wieki, zawarł z nim przymierze królewskie i dał tron chwały w Izraelu.

Psalm responsoryjny

Ps 18
Ps 18 (17), 31. 47 i 50. 51 (R.: por. 47b)

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Droga Boża jest nieskalana, *
słowo Pana wypróbowane w ogniu;
On tarczą dla wszystkich, *
którzy doń się chronią.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Niech żyje Pan, niech będzie błogosławiona moja Opoka, *
niech będzie wywyższony mój Bóg i Zbawca.
Przeto będę Cię, Panie, chwalił wśród narodów *
i pieśnią wysławiał Twoje imię.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Ty dajesz wielkie zwycięstwo królowi *
i okazujesz łaskę dla Twego pomazańca,
dla Dawida *
i jego potomstwa na wieki.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 8, 15
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 6,14-29
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim». Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, mawiał: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał».

Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce.

Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Krwawe życzenie

Mirosław Matuszny Mirosław Matuszny

Temat: Krwawe życzenie

Co tak naprawdę wydarzyło się w pałacu Heroda, skoro po dziś dzień ów fragment znajdujący się w Ewangelii stanowi dla nas przestrogę przed lekkomyślnymi deklaracjami, które bywają bardzo brzemienne w swoich skutkach? Po pierwsze to, co wydarzyło się z Janem Chrzcicielem jest przestrogą przed pójściem na kompromis ze złem. Wiemy skądinąd, że Herod chętnie słuchał Jana, choć uwięził go i słyszał niejednokrotnie twarde słowa na temat swojego związku z Herodiadą. Zamiast uznać swoją winę i postąpić według nauki proroka, uwięził Jana i próbował w ten sposób go uciszyć. Jednak słowa Jana nie były słowami złośliwości czy zazdrości pod adresem władcy. Były słowami Bożego napomnienia, których nie mogą zmazać ani groźba kary, ani nadzieja na lepsze życie. Jan wiedział, że to, czego naucza pochodzi od Boga i co więcej, wiedział że nie może milczeć ten, który przemawia w Imię Pańskie.
Herod, niczym wcześniej Dawid, brnie dalej w swój grzech. W obu przypadkach jest podobnie. Cudzołóstwo szybko powoduje kolejne działania, aby ukryć się przed światem. Tym razem jednak inicjatorką zdarzeń jest wspólniczka w grzechu króla. On sam idzie na kompromis ze złem, ale nie podnosi ręki na Jana. To czyni Herodiada w wyjątkowo przebiegły sposób. Miesza w to swoją córkę, wykorzystując słabość króla. Ten znów z obawy przed zniesławieniem woli dokonać sądowego mordu, zamiast opamiętać się i zmienić swoje postępowanie.

SŁOWO BOŻE W PRAKTYCE
Niestety taki właśnie jest grzech. Takie jest życie człowieka, gdzie jeden czyn staje się punktem wyjścia do następnego. W ten sposób nie tylko Dawid czy Herod, ale każdy z nas albo dzień po dniu przy pomocy Bożej łaski zwalcza pokusy i zaprawia się w dobrym, albo ulega słabościom i osłabiając swoją wolę do popełnionych już grzechów dorzuca kolejne. Nasza nadzieja jest w Panu. W Nim jest nasze odkupienie. Zatem nawet w czasie upadku trzeba nam pamiętać, że nie ucieczka i maskowanie słabości ale Boże miłosierdzie i łaska pozwalają nam powrócić na drogę cnoty.

PYTANIE DLA ODWAŻNYCH
Czy korzystam z dobrodziejstwa Bożego Miłosierdzia?