9
czerwca
wtorek
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Efrema, diakona i doktora Kościoła
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
1 Krl 17, 7-16
Psalm responsoryjny:
Ps 4, 2. 3-4a. 4b-5. 7-8 (R.: por. 7b)
Werset przed Ewangelią:
Mt 5, 16
Ewangelia:
Mt 5, 13-16

Patroni:

  • św. Efrem Syryjczyk,
  • św. Prymus i Felicjan,
  • św. Diomedes,
  • św. Wincenty,
  • św. Maksymian,
  • św. Kolumba (Colum Cille),
  • św. Colum Cille,
  • św. Ryszard,
  • bł. Robert Salt,
  • bł. Józef z Anchieta,
  • bł. Józef Imbert,
  • bł. Anna Maria Taigi,
  • św. Alojzy (Luigi) Boccardo

Liturgia na dzień 2020-06-09:

Pierwsze czytanie

1 Krl 17, 7-16
Czytanie z Pierwszej Księgi Królewskiej

Potok, przy którym ukrywał się Eliasz, wysechł, gdyż w kraju nie padał deszcz. Wówczas Pan skierował do niego to słowo: «Wstań! Idź do Sarepty koło Sydonu i tam będziesz mógł zamieszkać, albowiem kazałem tam pewnej wdowie, aby cię żywiła». Wtedy wstał i zaraz poszedł do Sarepty.

Kiedy wchodził do bramy tego miasta, pewna wdowa zbierała tam sobie drwa. Zawołał ją i powiedział: «Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił». Ona zaś zaraz poszła, aby jej nabrać, ale zawołał za nią i rzekł: «Weź, proszę, dla mnie i kromkę chleba!»

Na to odrzekła: «Na życie Pana, Boga twego! Już nie mam pieczywa – tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie i memu synowi strawę. Zjemy to, a potem pomrzemy».

Eliasz zaś jej powiedział: «Nie bój się! Idź, zrób, jak rzekłaś; tylko najpierw zrób z tego mały podpłomyk dla mnie i przynieś mi! A sobie i swemu synowi zrobisz potem. Bo tak mówi Pan, Bóg Izraela: Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię».

Poszła więc i zrobiła, jak Eliasz powiedział, a potem zjadł on i ona oraz jej syn, i tak było co dzień. Dzban mąki nie wyczerpał się i baryłka oliwy nie opróżniła się, zgodnie z obietnicą, którą Pan wypowiedział przez Eliasza.

Psalm responsoryjny

Ps 4, 2. 3-4a. 4b-5. 7-8 (R.: por. 7b)
Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże, *
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia, *
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Jak długo będą ociężałe wasze serca, mężowie? *
Czemu kochacie marność i szukacie kłamstwa?
Wiedzcie, że godnym podziwu *
czyni Pan swego wiernego.

Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Pan mnie wysłucha, *
gdy będę Go wzywał.
Zadrżyjcie i już nie grzeszcie, *
rozważcie na swych łożach i zamilknijcie.

Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Wielu powiada: «Któż nam szczęście ukaże?» *
Wznieś ponad nami, Panie, światłość Twojego oblicza!
Więcej wlałeś radości w moje serce *
niż w czasie obfitych plonów pszenicy i wina.

Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 5, 16
Alleluja, alleluja, alleluja

Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi,
aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 5, 13-16
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Więcej soli!

Arkadiusz Nocoń Arkadiusz Nocoń



Mogę sobie wyobrazić oburzenie (słuszne!) lekarzy i dietetyków czytających ten tytuł, wszak od lat biją oni na alarm, że spożycie soli jest stanowczo za duże (prawie trzy razy przekracza zalecenia WHO), i tendencja ta z roku na rok rośnie, mimo że nadmiar soli może skutkować licznymi chorobami i redukcja jej spożycia powinna być naszym celem.

Współcześni Jezusowi nie patrzyli na sól aż tak krytycznie, ba, uważali nawet, że na świecie nie ma nad nią (i nad światło słońca), nic bardziej użytecznego. To zresztą zrozumiałe, że w czasach, gdy nie było lodówek ludzie doceniali bardziej jej wielorakie i dobroczynne znaczenie. Nie należy się więc dziwić, że w dzisiejszej Ewangelii Jezus nazywał swoich uczniów solą.

Sól nadaje smak. I nie trzeba jej wcale dużo, czasem wystarczy szczypta, by to co mdłe, niedobre, nagle nabrało smaku. Podobnie jest w życiu, wystarczy odrobina serca, miłości i życie nagle zaczyna smakować. Pamiętamy historię Janusza Świtaja, który w roku 2007 jako pierwszy w Polsce, złożył do sądu wniosek o eutanazję. Sparaliżowany po wypadku i oddychający jedynie za pomocą respiratora, miał już dość – jak pisał – wegetacji. Dzięki sercu jakie okazali mu wtedy ludzie, głównie pani Anna Dymna, Janusz Świtaj nie tylko odstąpił od swego zamiaru, ale został nawet magistrem psychologii i dzisiaj pomaga innym ludziom. – „Spełniłem swoje największe marzenie. Żyję pełnią życia” – powiedział w jednym z wywiadów.

Sól konserwuje. I dlatego dawniej, zwłaszcza latem, solono obficie mięso, by uchronić je przed zepsuciem. I znowu podobnie jest w życiu. Iluż młodych uchronili przed zepsuciem genialni pedagodzy jak św. Jan Chrzciciel de la Salle czy św. Jan Bosko, ale również inni, znani tylko nam, o których mówimy czasem: „nie wiadomo, co by ze mną było, gdyby nie on, gdyby nie ona ...”.

Sól wypala. I dlatego w świecie starożytnym posypywano czasem ziemię solą aby nic na niej nie wyrosło. Tam, gdzie przebywa chrześcijanin wszystko powinno być posypane solą, aby nie wyrosło żadne zło: złe myśli, złe słowa, złe czyny. Znam pewnego mechanika samochodowego, u którego w warsztacie nie ma obscenicznych plakatów i obowiązuje zasada: „kto przeklnie płaci” (parę złotych do skarbonki). Można?

Wy jesteście solą ziemi – mówi do nas Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Zwróćmy uwagę, że dla Jezusa bycie uczniem i bycie solą jest tożsame. Jego słowa nie mają charakteru zachęty, wezwania: „starajcie się”, „powinniście być jak”, tylko krótko: jesteście uczniami – to jesteście solą! Palącym obowiązkiem każdego z nas jest więc bycie coraz bardziej solą, czyli kimś, kto nadaje życiu smaku, chroni świat przed zepsuciem i nie pozwala w nim rosnąć kwiatom zła. Czasem bowiem można odnieść wrażenie, że jedyna sól jakiej świat się dzisiaj wystrzega, to ta ewangeliczna, o której mówi nam Pan Jezus.