12
sierpnia
środa
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Joanny Franciszki de Chantal, zakonnicy
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
Ez 9,1-7;10.18-22
Psalm responsoryjny:
Ps 113
Werset przed Ewangelią:
2 Kor 5, 19
Ewangelia:
Mt 18,15-20

Patroni:

  • św. Joanna Franciszka Frémiot de Chantal,
  • św. Euplus,
  • św. Anicet i Focjusz,
  • św. Muredach,
  • św. Lelia,
  • św. Herculanus,
  • św. Porcariusz i towarz.,
  • bł. Karol Meehan,
  • bł. Innocenty IX,
  • bł. Piotr Jarrige de la Morelie de Puyredon,
  • bł. Wiktoria Díaz y Bustos de Molina,
  • bł. Flawiusz {Atilanus} Argiieso Gonzalez,
  • bł. Sebastian Calvo Martínez i VI towarz.,
  • bł. Antoni Perulles Estivill,
  • bł. Florian Stępniak i Józef Straszewski,
  • bł. Karol Leisner

Liturgia na dzień 2020-08-12:

Pierwsze czytanie

Ez 9,1-7;10.18-22
Czytanie z Księgi proroka Ezechiela

Pan wołał donośnie, tak że ja słyszałem: «Zbliżcie się, straże miasta, każdy z niszczycielską bronią w ręku!» I oto przybyło sześciu mężów drogą od górnej bramy, położonej po stronie północy, każdy z własną niszczycielską bronią w ręku. Wśród nich znajdował się pewien mąż, odziany w lnianą szatę, z kałamarzem pisarskim u boku. Weszli i zatrzymali się przed ołtarzem z brązu.

A chwała Boga Izraela uniosła się znad cherubów, na których się znajdowała, do progu świątyni. Następnie, zawoławszy męża odzianego w szatę lnianą, który miał kałamarz u boku, Pan rzekł do niego: «Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy, i nakreśl ten znak Taw na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi».

Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: «Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! Starców, młodzieńców, panny, niemowlęta i kobiety wybijcie do szczętu! Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak. Zacznijcie od mojej świątyni!»

I tak zaczęli od owych starców, którzy stali przed świątynią. Następnie rzekł do nich: «Zbezcześćcie również świątynię, dziedzińce napełnijcie trupami!» Wyszli oni i zabijali w mieście.

A chwała Pańska odeszła od progu świątyni i zatrzymała się nad cherubami. Cheruby rozwinęły skrzydła i uchodząc, uniosły się z ziemi na moich oczach, a koła z nimi. Zatrzymały się w wejściu do wschodniej bramy świątyni Pańskiej, a chwała Boga Izraela spoczywała nad nimi, u góry. Była to ta sama Istota żyjąca, którą oglądałem pod Bogiem Izraela nad rzeką Kebar, i poznałem, że były to cheruby. Każdy miał po cztery oblicza i cztery skrzydła, a pod skrzydłami coś w rodzaju rąk ludzkich. Wygląd ich twarzy był podobny do tych samych twarzy, które widziałem nad rzeką Kebar. Każdy poruszał się prosto przed siebie.

Psalm responsoryjny

Ps 113
Ps 113 (112), 1-2. 3-4. 5-6 (R.: por. 4b)

Ponad niebiosa sięga chwała Pana.
lub Alleluja.

Chwalcie, słudzy Pańscy, *
chwalcie imię Pana.
Niech imię Pana będzie błogosławione, *
teraz i na wieki.

Ponad niebiosa sięga chwała Pana.
lub Alleluja.

Od wschodu do zachodu słońca, *
niech będzie pochwalone imię Pana.
Pan jest wywyższony nad wszystkie ludy, *
ponad niebiosa sięga Jego chwała.

Ponad niebiosa sięga chwała Pana.
lub Alleluja.

Kto jest jak nasz Pan Bóg, *
co ma siedzibę w górze,
i w dół spogląda *
na niebo i na ziemię?

Ponad niebiosa sięga chwała Pana.
lub Alleluja.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

2 Kor 5, 19

Alleluja, alleluja, alleluja

W Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą,
nam zaś przekazał słowo jednania.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 18,15-20
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

UPOMINANIE – A „CUD NAD WISŁĄ”

Stefan Czermiński Stefan Czermiński

UPOMINANIE – A „CUD NAD WISŁĄ”

Wsłuchajmy się uważnie w dzisiejszą Ewangelię, ponieważ dotyczy, a wręcz dotyka ona naszej codzienności. Mówi mianowicie o obowiązku upominania bliźnich, gdy wybierają zło. To bardzo trudny problem. Niektórzy już się poddali. Dla świętego spokoju. A jednak poddanie się wygląda na wyjście najgorsze, bo spada ono ciężarem współwiny na nasze sumienie.
Jak upominać skutecznie? Czy to w ogóle jest możliwe?
Dlaczego upominanie bliźnich tak często prowadzi do kłótni? Czy wina jest tylko po jednej, po tamtej stronie? Sądząc na chłodno – raczej nie. Co zatem mogłoby stanowić błąd po naszej stronie?

Odpowiedź jest prosta. Najczęstszym błędem jest fakt, że startujemy do upominania bliźniego wsłuchani nie tyle w Boga, co we własny egoizm. Walka o porządek, o zasady, o sprawiedliwość – pociąga; ale jeśli na dnie tej walki kryje się pragnienie własnego komfortu (albo – co gorsza, własnej korzyści!), wtedy upominanie traci swą boską moc, a zaczyna promieniować faryzeizmem. A to właśnie najbardziej bliźniego odrzuca.

Chciałbym w tym miejscu nawiązać do aktualnego tematu. Do setnej rocznicy „Cudu nad Wisłą”. Otóż 100 lat temu w lipcu, biskupi polscy napisali do narodu dramatyczny list. Kapitalnie diagnozując niebezpieczeństwo ogólnoświatowej pożogi, także sensie duchowym, biskupi apelowali do Polaków m.in. w takich słowach: „Poświęćcie dla Ojczyzny partyjne zawiście, żądze panowania jednych nad drugimi, jątrzenia, jadowite kwasy, wżerające się w Jej duszę i w Jej organizm! Bądźcie ofiarni, bo tylko wielką ofiarą okupicie Jej wolność i siłę!”
Musiał być to list bardzo „przemodlony”, bo poruszył on cały naród.

Całkiem bezprecedensową formą upomnienia braterskiego było spotkanie Piłsudskiego z kardynałem Kakowskim, ówczesnym metropolitą warszawskim. Marszałek prosił o pilne spotkanie, tuż przed wyjazdem na front. Kiedy kardynał przyszedł, Piłsudski zwrócił się do niego błagając niemalże na kolanach, o pomoc: „Daj mi kapłanów, dobrych kapelanów dla armii, którzy by szli w szeregach razem z żołnierzem i w okopach podnosili go na duchu!”
To wtedy właśnie Metropolita, zdecydował o wysłaniu na front sporej liczby duchownych. Dołączył do nich także młody, 27-letni ksiądz Ignacy Skorupka. „Pamiętaj, abyś ciągle z nimi był!” – przykazywał mu gorąco kardynał. Ksiądz Ignacy polecenie zrealizował w 150 procentach! Taki też pozostał w naszej pamięci. Rozmodlony kapłan, biegnący z żołnierzami do ataku, z krzyżem w dłoni! Cóż to za niezwykła forma upomnienia braterskiego: upomnienie – przez własny przykład! Celowo używam słowa „upomnienie”, ponieważ kapłani znaleźli się wtedy wśród zniechęconych porażkami i zrozpaczonych żołnierzy, a przecież zwątpienie w pomoc Bożą, a zwłaszcza rozpacz, jest wielkim grzechem.

I tak oto, setna rocznica „Cudu nad Wisłą” podpowiada nam receptę na skuteczne upominanie: gorącą modlitwę, odważną wiarę, troskliwą obecność, a wreszcie i własny przykład.
Obchody tej wyjątkowej rocznicy, z powodu pandemii nie mogą być zbyt huczne. Czy wobec tego nie powinniśmy jej uczcić tym bardziej w naszych domach, przez wspólną modlitwę za Ojczyznę?!! Myślę, że Bóg tego chce. Dziękujmy zatem za cud ocalenia, ale i błagajmy także o cuda na dzisiaj dla wszystkich Polaków: – o cud wrażliwości na zło, o cud pojednania i o cud miłości do Boga!

UPOMINANIE A „CUD NAD WISŁĄ”

Maciej Górnicki Maciej Górnicki

UPOMINANIE A „CUD NAD WISŁĄ”


Wsłuchajmy się uważnie w dzisiejszą Ewangelię, ponieważ dotyczy, a wręcz dotyka ona naszej codzienności. Mówi mianowicie o obowiązku upominania bliźnich, gdy wybierają zło. To bardzo trudny problem. Niektórzy już się poddali. Dla świętego spokoju. A jednak poddanie się wygląda na wyjście najgorsze, bo spada ono ciężarem współwiny na nasze sumienie.

Jak upominać skutecznie? Czy to w ogóle jest możliwe?

Dlaczego upominanie bliźnich tak często prowadzi do kłótni? Czy wina jest tylko po jednej, po tamtej stronie? Sądząc na chłodno – raczej nie. Co zatem mogłoby stanowić błąd po naszej stronie?


Odpowiedź jest prosta. Najczęstszym błędem jest fakt, że startujemy do upominania bliźniego wsłuchani nie tyle w Boga, co we własny egoizm. Walka o porządek, o zasady, o sprawiedliwość – pociąga; ale jeśli na dnie tej walki kryje się pragnienie własnego komfortu (albo – co gorsza, własnej korzyści!), wtedy upominanie traci swą boską moc, a zaczyna promieniować faryzeizmem. A to właśnie najbardziej bliźniego odrzuca.


Chciałbym w tym miejscu nawiązać do aktualnego tematu. Do setnej rocznicy „Cudu nad Wisłą”.

Szczególną i zupełnie bezprecedensową formą upomnienia braterskiego było spotkanie Piłsudskiego z kardynałem Kakowskim, ówczesnym metropolitą warszawskim. Marszałek prosił o pilną audiencję, tuż przed wyjazdem na front. Kiedy kardynał przyszedł, Piłsudski tymi słowami błagał go, niemalże na kolanach, o pomoc: „Daj mi kapłanów, dobrych kapelanów dla armii, którzy by szli w szeregach razem z żołnierzem i w okopach podnosili go na duchu!”

To dlatego właśnie Metropolita, zdecydował o wysłaniu na front sporej liczby duchownych, do których dobrowolnie dołączył także młody, 27-letni ksiądz Ignacy Skorupka. „Pamiętaj, abyś ciągle z nimi był!” – przykazywał mu gorąco kardynał.


Cóż to za niezwykła forma upomnienia braterskiego – rozmodlony kapłan, biegnący z żołnierzami do ataku, z krzyżem w dłoni! Upomnienie – przez własny przykład.

I tak oto, setna rocznica „Cudu nad Wisłą” podpowiada nam gorącą modlitwę, odważną wiarę i troskliwą obecność, jako receptę na skuteczne upominanie.