11
września
piątek
XXIII Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: A/II
Pierwsze czytanie:
1 Kor 9, 16-19. 22-27
Psalm responsoryjny:
Ps 84
Werset przed Ewangelią:
J 17, 17ba
Ewangelia:
Łk 6, 39-42

Patroni:

  • św. Prot i Jacek (Hiacyntus),
  • św. Feliks i Regula,
  • św. Pafnucy,
  • św. Pacjens,
  • św. Sacerdos,
  • św. Daniel,
  • św. Emilian,
  • św. Adelfiusz,
  • św. Leudinus lub Bodo,
  • św. Eliasz Speleota,
  • bł. Kacper Koteda, Franciszek Takeya i Piotr Shichiemon ,
  • bł. Bonawentura z Barcinone {Michał} Gran,
  • bł. Franciszek Mayaudon,
  • św. Jan Gabriel Perboyre,
  • bł. Piotr z Alkantary {Wawrzyniec} ViIlanueva Larráyoz,
  • bł. Józef María Segura Penadés

Liturgia na dzień 2020-09-11:

Pierwsze czytanie

1 Kor 9, 16-19. 22-27
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia:

Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii!

Gdybym to czynił z własnej woli, miałbym zapłatę, lecz jeśli działam nie z własnej woli, to tylko spełniam obowiązki szafarza. Jakąż przeto mam zapłatę? Otóż tę właśnie, że głosząc Ewangelię bez żadnej zapłaty, nie korzystam z praw, jakie mi daje Ewangelia.

Tak więc nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam. Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby uratować choć niektórych. Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział.

Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, kto staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś – nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakby zadając ciosy w próżnię – lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.

Psalm responsoryjny

Ps 84
Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich, *
serce moje i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel znajduje swój dom, a jaskółka gniazdo, †
gdzie złoży swe pisklęta: *
przy ołtarzach Twoich, Panie Zastępów, Królu mój i Boże!

Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie, *
nieustannie wielbiąc Ciebie.
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie, *
którzy zachowują ufność w swym sercu.

Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą, *
On hojnie darzy łaską i chwałą,
nie odmawia dobrodziejstw *
żyjącym nienagannie.

Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 17, 17ba
Alleluja, Alleluja, Alleluja

Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

Alleluja, Alleluja, Alleluja

Ewangelia

Łk 6, 39-42
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus opowiedział uczniom przypowieść:

«Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?

Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

BYĆ PRZEWODNIKIEM, NIE POTYKACZEM

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

BYĆ PRZEWODNIKIEM, NIE POTYKACZEM
Dzisiejsza Ewangelia stała się inspiracją dla jednego z najwybitniejszych obrazów Petera Breughla „Przypowieść o ślepcach”. Na obrazie widzimy scenę, którą malarz mógł nieraz zobaczyć na drogach XVI-wiecznych Niderlandów – wędrującą grupę niewidomych żebraków, którzy próbują sobie nawzajem pomagać. Ale oto prowadzący grupę ślepiec przewraca się i pociąga za sobą cały korowód. Kolejni potykają się o leżącego przewodnika. Breughel wyraził w swym dziele cierpienie owych niewidomych nędzarzy, ale zarazem prawdę o każdym z nas, bo po to Pan Jezus opowiedział tę przypowieść.
Nikt z nas nie widzi dobrze to znaczy nie dociera do prawdy o sobie samym, o drugim człowieku, o świecie, wreszcie o Bogu. Nasz umysł jest ze swej natury ograniczony. Przede wszystkim nasz wzrok jest zmącony przez grzech i zawinioną ignorancję. Czy mamy więc prawo wskazywać innym co jest dobre, jak postępować? A tym bardziej, wskazywać drogę do Boga, do świętości?
Dziś częstą reakcją na nauczanie Kościoła jest stwierdzenie: „nie macie autorytetu, aby mówić nam o moralności”. Fakt gorszącego lub wręcz przestępczego zachowania niektórych kapłanów, zdaniem niektórych odbiera całej instytucji prawo do głoszenia prawdy o godności człowieka i zasadach moralnych porządkujących zachowanie w obszarze płciowości.
Inni z kolei uważają, że, żaden człowiek, żadna religia nie jest w stanie objąć tajemnicy Boga. Chrześcijanin nie powinien więc twierdzić, że zna prawdę o Nim i rościć sobie prawo do mówienia w Jego imieniu. Niektórzy krytycy Kościoła mogą nawet sięgnąć po tę przypowieść.
Nikt z nas nie ogarnie prawdy o Bogu, który jest nieskończony. Nauczyciel moralności, który nie próbuje postępować według tego, co mówi, nie jest wiarygodny. To wszystko prawda, choć nie ma żadnego logicznego uzasadnienia twierdzenie, że niemoralne zachowanie księdza X oznacza, że katolicy, duchowni i świeccy nie mogą mówić o 6 przykazaniu. Możemy i musimy przekazywać to, co otrzymaliśmy dzięki łasce wary. Ze słów Pana Jezusa wynika, że zakłada iż Jego uczniowie, a więc każdy z nas, ma rolę przewodnika. Mamy pomagać sobie nawzajem w drodze do świętości. Po to jest Kościół. Aby jednak być przewodnikiem, trzeba nieustannie oczyszczać wzrok swojej duszy., nieustannie się nawracać. Potrzebuję usunąć belkę, która może pojawić się w moim oku, albo raczej pozwolić, aby Pan Jezus ją usunął poprzez sakrament Spowiedzi. Jeśli chcę pomagać bliźnim, sam chętnie i z wdzięcznością będę przyjmować od nich upomnienia. Gdy zabraknie mi tej postawy, nie tylko nikomu nie pomogę, ale upadając innych pociągnę za sobą. Będą się o mnie potykać, jak ślepcy z obrazu Breughla.