20
kwietnia
wtorek
3. wielkanocny
Rok liturgiczny: B/I
Pierwsze czytanie:
Dz 7,51-59; 8,1
Psalm responsoryjny:
Ps 31
Werset przed Ewangelią:
J 6, 35ab
Ewangelia:
J 6, 30-35

Patroni:

  • św. Anicet Pp,
  • św. Sulpicjusz i Serwicjan,
  • św. Sekundyn,
  • św. Marcelin,
  • św. Marcjan,
  • św. Teodor Trichinas,
  • św. Anastazy,
  • św. Viho,
  • bł. Gerald z Salis,
  • bł. Dominik Vernagalli,
  • św. Agnieszka,
  • bł. Szymon Rinalducci z Tuderto,
  • bł. Jakub Bell i Jan Finch,
  • bł. Ryszard Sargeant i Wilhelm Thomson,
  • bł. Maurycy MacKenraghty,
  • bł. Antoni Page,
  • bł. Franciszek Page i Robert Watkinson,
  • bł. Klara {Dina} Bosatta,
  • bł. Anastazy Jakub Pankiewicz

Liturgia na dzień 2021-04-20:

Pierwsze czytanie

Dz 7,51-59; 8,1
Czytanie z Dziejów Apostolskich

Szczepan mówił do ludu i starszych, i uczonych:

«Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy. Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. A wy zdradziliście Go teraz i zamordowaliście. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, lecz nie przestrzegaliście go».

Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego.

A on, pełen Ducha Świętego, patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: «Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga».

A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!» A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie licz im tego grzechu!» Po tych słowach skonał.

Szaweł zaś zgadzał się na zabicie Szczepana.

Psalm responsoryjny

Ps 31
Psalm (Ps 31 (30), 3c-4. 6 i 7b i 8a. 17 i 21ab (R.: por. 6a))

W ręce Twe, Panie, składam ducha mego
Albo: Alleluja

Bądź dla mnie skałą schronienia, *
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą, *
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.

W ręce Twe, Panie, składam ducha mego
Albo: Alleluja

W ręce Twoje powierzam ducha mego, *
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.
Ja zaś pokładam ufność w Panu. *
Weselę się i cieszę Twoim miłosierdziem.

W ręce Twe, Panie, składam ducha mego
Albo: Alleluja

Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą, *
wybaw mnie w swoim miłosierdziu.
Osłaniasz ich Twą obecnością *
od spisku mężów.

W ręce Twe, Panie, składam ducha mego
Albo: Alleluja

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 6, 35ab
Alleluja, alleluja, alleluja

Ja jestem chlebem życia.
Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

J 6, 30-35
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa:

«Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”».

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu».

Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!»

Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Prawdziwy chleb z nieba

Arkadiusz Nocoń Arkadiusz Nocoń



Lud powiedział do Jezusa: Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Dzień wcześniej Jezus nakarmił pięć tysięcy samych tylko mężczyzn (por. J 6, 1-15): niektórzy powiedzą, że był to „najsłabszy” z Jego cudów, bo najgorzej zinterpretowany. Faktem jest, że nakarmiony przez Niego lud chciał Go obwołać królem i Jezus musiał stamtąd uchodzić. Dzień później lud odnalazł Go jednak w Kafarnaum i domagał się …. kolejnego znaku! Jakby to nakarmienie ogromnej rzeszy ludzi było niewystarczające. Jakże łatwo nam odnaleźć w tym tłumie naszą własną twarz i nasze niespokojne serce, poszukujące wciąż nowych cudów, znaków, objawień: jakby te, które dzieją się na co dzień były niewystarczające.

Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni. Żydzi w Kafarnaum szukali Jezusa aby nasycić swój żołądek. Cóż z tego, że ich ojcowie wyszli dawno temu z Egiptu, skoro Egipt nie wyszedł z nich. Dla tego tłumu domagającego się znaku liczyła się tylko manna. A my? O żołądek potrafimy zatroszczyć się sami, więc z tego powodu Jezusa pewnie byśmy nie szukali, ale jakiś mały amulet, który uchroniłby nas od chorób i nieszczęść, dlaczego nie?!

Dawaj nam zawsze tego chleba! Jam jest chleb życia. Żydzi oczekiwali od Jezusa chleba, po którym nie będą już łaknąć, podobnie jak Samarytanka oczekiwała od Niego wody, która raz na zawsze ugasi jej pragnienie. Jezus tymczasem pragnie zaspokoić nasze pragnienie nieśmiertelności, bo o sprawy doczesne – z Jego pomocą – powinniśmy troszczyć się sami: po to dał nam rozum, ręce i serce. Pokarmem nieśmiertelności jest Jego Ciało i Krew, czyli On sam. Więcej, ani Bóg, ani tym bardziej nikt inny dać nam nie może. Eucharystia jest więc szczytem Bożej miłości, w której Jezus daje nam siebie cały! A więc „nie tylko swoje zasługi, ale i swoje cierpienie” (św. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej). Przyjmując Jezusa w Eucharystii przyjmujemy więc nie tylko niebo, ale i zgadzamy się na dopełnianie w naszym ciele „brakujących Chrystusowi udręk” (por. Kol 1, 24). Może dlatego nie garniemy się z entuzjazmem do Jego stołu? Nie dlatego, że nie jesteśmy Go godni, ale, że nie jesteśmy Go głodni.