31
lipca
sobota
Wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, prezbitera
Rok liturgiczny: B/I
Pierwsze czytanie:
Kpl 25, 1. 8-17
Psalm responsoryjny:
Ps 67
Werset przed Ewangelią:
Mt 5, 1
Ewangelia:
Mt 14, 1-12

Patroni:

  • św. Ignacy z Loyoli,
  • św. Calimerus,
  • św. Democritus, Sekundus i Dionizy ,
  • św. Fabiusz,
  • św. Tertullin,
  • św. German,
  • św. Helena,
  • bł. Jan Columbini,
  • bł. Everard Hanse,
  • bł. Jan Franciszek Jarrige de la Morélie du Breuil,
  • św. Justyn De Iacobis,
  • bł. Dionizy Vicente Ramos i Franciszek Remón Játiva,
  • bł. Jakub Buch Canals,
  • bł. Michał Oziębłowski,
  • bł. Franciszek Stryjas

Liturgia na dzień 2021-07-31:

Pierwsze czytanie

Kpl 25, 1. 8-17
Czytanie z Księgi Kapłańskiej

Pan powiedział do Mojżesza na górze Synaj: «Policzysz sobie siedem lat szabatowych, to jest siedem razy po siedem lat, tak że czas siedmiu lat szabatowych będzie obejmował czterdzieści dziewięć lat. Dziesiątego dnia siódmego miesiąca zadmiesz w róg. W Dniu Przebłagania zadmiecie w róg w całej waszej ziemi. Będziecie święcić pięćdziesiąty rok, obwieścicie wyzwolenie w kraju dla wszystkich jego mieszkańców. Będzie to dla was jubileusz – każdy z was powróci do swej własności i każdy powróci do swego rodu. Cały ten rok pięćdziesiąty będzie dla was rokiem jubileuszowym – nie będziecie siać, nie będziecie żąć tego, co urośnie, nie będziecie zbierać nieobciętych winogron, bo to będzie dla was jubileusz, to będzie dla was rzecz święta. Wolno wam jednak będzie jeść to, co urośnie na polu.

W tym roku jubileuszowym każdy powróci do swej własności. Kiedy więc będziecie sprzedawać coś bliźniemu albo kupować coś od bliźniego, nie wyrządzajcie krzywdy jeden drugiemu. Ale odpowiednio do liczby lat, które upłynęły od jubileuszu, będziesz kupował od bliźniego, a on sprzeda tobie odpowiednio do liczby lat plonów. Im więcej lat pozostaje do jubileuszu, tym większą cenę zapłacisz, im mniej lat pozostaje, tym mniejszą cenę zapłacisz, bo ilość plonów on ci sprzedaje.

Nie będziecie wyrządzać krzywdy jeden drugiemu. Będziesz się bał Boga twego, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz!»

Psalm responsoryjny

Ps 67
Ps 67 (66), 2-3. 4-5. 7-8 (R.: por. 4)

Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi; *
niech nam ukaże pogodne oblicze.
Aby na ziemi znano Jego drogę, *
Jego zbawienie wśród wszystkich narodów.

Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Niech Ciebie, Boże, wysławiają ludy, *
niech wszystkie narody oddają Ci chwałę.
Niech się narody cieszą i weselą, †
bo rządzisz ludami sprawiedliwie *
i kierujesz narodami na ziemi.

Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Ziemia wydała swój owoc; *
Bóg, nasz Bóg, nam pobłogosławił.
Niech nam Bóg błogosławi *
i niech cześć Mu oddają wszystkie krańce ziemi.

Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 5, 1
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 14, 1-12
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: «To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają».

Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wtrącić do więzienia z powodu Herodiady, żony brata jego, Filipa. Jan bowiem upominał go: «Nie wolno ci jej trzymać». Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka.

Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: «Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela!» Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce.

Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

BOHATER I TCHÓRZE

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

BOHATER I TCHÓRZE
Tradycja Kościoła przekazała nam tysiące świadectw męczeńskiej śmierci tych, którzy miłość do Boga cenili wyżej niż biologiczne życie. Świadectwa te na ogół skupione są na osobach męczenników, prześladowcy są tłem na którym lśni ich odwaga, wierność, a przede wszystkim miłość. To oczywiste, autorzy tych relacji chcieli podkreślić to, co piękne i trwałe, bo ostatecznie tylko to się liczy. Kogo dziś obchodzą na przykład nazwiska morderców św. Maksymiliana?
Na tym tle wyróżnia się opis męczeństwa Jana Chrzciciela. Mateusz poświęca dużo miejsca sprawcom tej zbrodni. Jest powściągliwy, nie ocenia, przytacza fakty, które są wystarczająco wymowne. Można odnieść wrażenie, że chce wzbudzić w słuchaczu nie tyle gniew, co politowanie dla Heroda, jego nałożnicy i reszty towarzystwa. Nie chodzi tu o modne dziś przerzucanie odpowiedzialności moralnej ze sprawcy zła na rodzinę, społeczeństwo, kulturę czy religię. Herodiada i jej królewski kochanek odpowiadają za mord na Chrzcicielu. Właśnie dlatego są godni pożałowania, już w momencie jej popełnienia, jeszcze zanim stanęli przed Bogiem, sędzią miłosiernym i sprawiedliwym. Mateusz pokazuje ich jako ludzi, którzy bardzo się boją. W przypadku Heroda jest to powiedziane wprost. Boi się swej demonicznej nałożnicy, boi się swoich sług, boi się kompromitacji, utraty prestiżu i, w konsekwencji, władzy. Tak bardzo się boi, że przestaje bać się Boga. Ale i Herodiada się boi. Wszyscy znają okoliczności jej kariery. Co by się z nią stało, gdyby święty Jan przekonał króla, aby oddalił kochankę? Choć to daleka analogia, przychodzi na myśl pies, który gdy się boi ucieka lub gryzie. Tchórzami są ucztujący (i pewnie mocno pijani) urzędnicy króla. Boi się i Salome, być może jeszcze nie w pełni świadoma, w jak ohydnym spektaklu bierze udział.
Wszyscy się boją, bo kochają ponad wszystko dobra, które łatwo utracić: władzę, bogactwo, rozkosze zmysłowe, poczucie bezpieczeństwa, wreszcie swe doczesne życie.
Na tle tych słabych i przestraszonych ludzi, postać Jana jest jeszcze bardziej wzniosła. Czy się bał, gdy przemawiał do króla, wiedząc jak niebezpieczna i wpływowa jest jego kochanka? Prawdopodobnie tak. To oczywiste, że kochał swe biologiczne życie, które jest darem Boga i ma wielką wartość, również z perspektywy nadprzyrodzonej. Być może zadrżał, gdy zobaczył kata wyciągającego miecz. Ale wiedział, że życie pełne, życie wieczne wymaga miłowania Boga ponad wszystko. I to dawało mu odwagę.
Choć co roku tysiące chrześcijan ginie lub jest brutalnie prześladowanych z powodu Chrystusa, wydaje się mało prawdopodobne, abyśmy musieli dokonać radykalnego wyboru między miłością Boga a zachowaniem biologicznego życia. Jednak każdego dnia, chcemy czy nie, musimy wybierać między różnymi względnymi dobrami a miłością Boga. Każdego dnia możemy być odważni jak Jan i tchórzliwi jak Herod. Jak często działamy wbrew sumieniu, bojąc się utraty jakiś dóbr, chociażby poczucia bezpieczeństwa, które mam należąc do większości! W tak wielu miejscach bycie wierzącym katolikiem oznacza przeciwstawienie się dominującej opinii, wyznawanej przez większość. Gdzie szukać siły, która daje odwagę? Tam gdzie znalazł ją Jan Chrzciciel.