29
stycznia
sobota
Dzień powszedni albo wspomnienie bł. Bolesławy Marii Lament, dziewicy, albo wspomnienie św. Anieli Merici, dziewicy
Rok liturgiczny: C/II
Pierwsze czytanie:
2 Sm 12, 1-7a. 10-17
Psalm responsoryjny:
Ps 51 (50), 12-13. 14-15. 16-17 (R.: por. 12a)
Werset przed Ewangelią:
J 3, 16
Ewangelia:
Mk 4, 35-41

Patroni:

Liturgia na dzień 2022-01-29:

Pierwsze czytanie

2 Sm 12, 1-7a. 10-17
Czytanie z Drugiej Księgi Samuela

Pan posłał do Dawida proroka Natana. Ten przybył do niego i powiedział: «W pewnym mieście było dwóch ludzi, jeden był bogaczem, a drugi biedakiem. Bogacz miał owce i wielką liczbę bydła, biedak nie miał nic, prócz jednej małej owieczki, którą nabył.

On ją karmił i wyrosła przy nim wraz z jego dziećmi, jadła jego chleb i piła z jego kubka, spała u jego boku i była dla niego jak córka. Raz przyszedł gość do bogacza, lecz jemu żal było brać coś z owiec i własnego bydła, czym mógłby posłużyć podróżnemu, który do niego zawitał. Zabrał więc owieczkę owemu biednemu mężowi i tę przygotował człowiekowi, co przybył do niego».

Dawid oburzył się bardzo na tego człowieka i powiedział do Natana: «Na życie Pana, człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci. Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób, gdyż dopuścił się tego czynu, a nie miał miłosierdzia».

Natan oświadczył Dawidowi: «Ty jesteś tym człowiekiem. Dlatego miecz nie oddali się od domu twojego na wieki, albowiem Mnie zlekceważyłeś, a żonę Uriasza Chittyty wziąłeś sobie za małżonkę. Tak mówi Pan: Oto Ja sprowadzę na ciebie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu rywalowi, który będzie obcował z twoimi żonami pod tym słońcem. Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca».

Dawid rzekł do Natana: «Zgrzeszyłem wobec Pana». Natan odrzekł Dawidowi: «Pan odpuszcza ci też twój grzech – nie umrzesz, lecz dlatego, że przez ten czyn bardzo wzgardziłeś Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze». Natan udał się potem do swego domu.

Pan dotknął dziecko, które urodziła Dawidowi żona Uriasza, tak iż ciężko zachorowało. Dawid błagał Boga za chłopcem i zachowywał surowy post, a wróciwszy do siebie, całą noc leżał na ziemi. Dostojnicy jego domu, podszedłszy do niego, chcieli podźwignąć go z ziemi: bronił się jednak; w ogóle z nimi nie jadał.

Psalm responsoryjny

Ps 51 (50), 12-13. 14-15. 16-17 (R.: por. 12a)
Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste

Stwórz, Boże, we mnie serce czyste *
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza *
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste

Przywróć mi radość Twojego zbawienia *
i wzmocnij mnie duchem ofiarnym.
Będę nieprawych nauczał dróg Twoich *
i wrócą do Ciebie grzesznicy.

Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste

Uwolnij mnie, Boże, od kary za krew przelaną, †
Boże, mój Zbawco, *
niech sławi mój język sprawiedliwość Twoją.
Panie, otwórz wargi moje, *
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.

Stwórz, o mój Boże, we mnie serce czyste

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 3, 16
Alleluja, alleluja, alleluja

Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego;
każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 4, 35-41
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim.

A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!» Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza.

Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!» Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?»

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Pan Jezus nie boi się płynąć ze mną w łodzi

Pan Jezus nie boi się płynąć ze mną w łodzi   Pixabay.com, CC0

Pamiętam, że jako całkowity amator w sztuce żeglarskiej, trzymałem ster łodzi, który powierzył mi doświadczony żeglarz, kierujący naszą skromną załogą. Zanim przyzwyczaiłem się do przechyłów (niezbędnych, aby łódź szła szybko), obawiałem się, że ją przewrócę. Absolutny spokój naszego szypra, spoglądającego czasami na kąt nachylenia masztu i mruczącego „śmiało, jeszcze można”, sprawił, że nabrałem pewności siebie. Nawet zaczęło mi wychodzić żeglowanie, choć nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby szypra na pokładzie nie było.

Sytuacja z dzisiejszej Ewangelii jest jednak trudniejsza. Wicher z którym doświadczeni żeglarze sobie nie radzą, a Pan Jezus nie daje im żadnego wsparcia tylko śpi. Ciekawe, że Jezusa, który stosunkowo rzadko podróżował łodzią, nie obudziło chybotanie i uderzenia wiatru. Spał twardo, bo był zwyczajnie zmęczony długą drogą czy nauczaniem. Może nawet obudził się, ale potem ponownie zasnął. Był spokojny. Wiedział, że wicher nie zatopi łodzi, bo siły natury nie zwrócą się przeciw Niemu. Ale znał też Szymona i innych spośród wszystkich uczniów, którzy byli zawodowymi rybakami. Uznał, że nie musi interweniować bezpośrednio, bo z taką załogą łódź nie zatonie.

Ten sen był z Jego strony znakiem zaufania wobec swoich uczniów. Pan Jezus nam ufa. Zna nasze słabości, ale też wie, co każdemu z nas dał. Wszystko, co mamy, nasze życie biologiczne, naturalne zdolności, wychowanie, okoliczności życia pochodzą od Niego. Wreszcie daje każdemu z nas to, co najważniejsze – swoją miłość, która ożywia naszą duszę i otwiera nas na życie wieczne. Jezus jest z nami w łodzi naszego życia.

Znając swoje słabości i ograniczenia, czasem mogę mieć wątpliwość: czy Bóg nie wymaga ode mnie za dużo? Czy nie wysyła mnie na nieobliczalne morze w wątłej łodzi, którą może zatopić sztorm? Przypominając sobie doświadczenia z własnego życia, może mi się wydawać, że Bóg powierzył mi zbyt dużą odpowiedzialność. Pozwolił wsiąść do łodzi, nie sprawdzając czy mam patent żeglarski… Jak trudno jest używać największego daru Bożego, jakim jest wolność! A jednak Bóg mi go powierza. Ufa do tego stopnia, że wsiada ze mną do łodzi.

Z opisu wydarzeń na jeziorze Galilejskim wynika, że Pan Jezus nie obawiał się zatonięcia łodzi. Nie jest konieczne, aby swym rozkazem powstrzymał wicher. Uczniowie daliby radę dzięki własnym umiejętnościom, bo sama obecność Jezusa chroni ich przed takim uderzeniem sił natury, z którym już nie mogliby się mierzyć. Tak też wygląda nasze codzienne dążenie do świętości, w którym zmagamy się z tyloma przeciwnościami. Pan Jezus jest ze mną cały czas, bez Niego szaleństwem byłoby wsiadać do łodzi. Powierza mi jednak odpowiedzialność za moje życie, nie zastępuje mnie w moich decyzjach. Nie jest jak nieroztropny rodzic, który próbuje usunąć z życia dziecka wszelkie przeszkody, wychowując je na nieudacznika i egoistę.

Uczniowie nie oczekiwali, że Pan Jezus zastąpi ich w żeglarskiej pracy i sprawi cud, tak że ich powolna krypa przemknie po falach jeziora jak ślizgacz. Nie nadużywali boskiej mocy swego Nauczyciela, ale za mało Mu ufali. I ja potrzebuję więcej ufać Jezusowi, obecnemu w łodzi mego życia. Owszem, w czasie sztormu mogę mieć poczucie, że jest niebezpiecznie. Ale wtedy wystarczy przypomnieć sobie, że Jezus jest obecny, a jeśli wydaje się, że śpi, to dlatego, że mi ufa. A więc dam radę. Nawet jeśli pozornie nastąpi jakaś katastrofa – choroba, utrata pracy, śmierć bliskiej osoby… To jest uderzenie wiatru, ale nie katastrofa. Moja łódź tonie dopiero wtedy, kiedy wobec przeciwności gaśnie we mnie miłość do Boga i bliźnich. Kiedy wypraszam z niej Jezusa.

Ostatecznie jednak Pan Jezus ucisza wicher. Nie chce nadwyrężać już i tak skołatanych nerwów swoich uczniów. Być może czasem dochodzę do momentu, w którym wydaje mi się, że już więcej zrobić nie mogę. Nawet jeśli to tylko subiektywne odczucie, mogę wówczas prosić – „Panie, ucisz tę burzę, bo nie daję rady. Ale jeśli się nie uciszy, to znaczy, że dam radę, bo Ty jesteś ze mną!”