4
lutego
piątek
IV Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: C/II
Pierwsze czytanie:
Syr 47, 2-11
Psalm responsoryjny:
Ps 18
Werset przed Ewangelią:
Łk 8, 15
Ewangelia:
Mk 6,14-29

Patroni:

  • św. Eutychius,
  • św. Klaudian,
  • św. Papiasz, Diodor i Klaudian,
  • św. Fileas i Filoromus,
  • św. Izydor,
  • św. Awentyn,
  • św. Awentyn,
  • św. Rabanus Maurus,
  • św. Mikołaj Studyta,
  • św. Gilbert,
  • św. Joanna Valois,
  • bł. Jan Speed,
  • św. Józef z Leonessy,
  • św. Jan z Brito

Liturgia na dzień 2022-02-04:

Pierwsze czytanie

Syr 47, 2-11
Czytanie z Mądrości Syracha

Jak tłuszcz oddzielony jest od ofiar dziękczynnych, tak Dawid – od synów Izraela.

Z lwami igrał jakby z koźlętami i z niedźwiedziami jak z jagniętami owiec. Czyż w młodości swej nie zabił olbrzyma i nie usunął hańby ludu, gdy podniósł rękę i kamieniem z procy obalił pychę Goliata? Wezwał bowiem Pana Najwyższego, który dał prawicy jego siłę, by zgładzić człowieka potężnego w boju, by wywyższyć moc swego ludu. Tak wysławiano go po dziesięć tysięcy razy i wychwalano z powodu błogosławieństw Pana, niosąc mu w darze koronę chwały.

Albowiem nieprzyjaciół dokoła wytracił, zniweczył wrogich Filistynów i złamał ich moc aż do dnia dzisiejszego.

Każdym swym czynem oddał chwałę Świętemu i Najwyższemu, słowem uwielbienia z całego serca śpiewał hymny i umiłował Tego, który go stworzył.

Postawił przed ołtarzem śpiewających psalmy, i słodki był dźwięk ich pieśni; świętom nadał przepych i dodał doskonałego blasku uroczystościom, aby wychwalano święte imię Pana i by przybytek już od rana rozbrzmiewał echem.

Pan darował mu grzechy, moc jego wywyższył na wieki, zawarł z nim przymierze królewskie i dał tron chwały w Izraelu.

Psalm responsoryjny

Ps 18
Ps 18 (17), 31. 47 i 50. 51 (R.: por. 47b)

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Droga Boża jest nieskalana, *
słowo Pana wypróbowane w ogniu;
On tarczą dla wszystkich, *
którzy doń się chronią.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Niech żyje Pan, niech będzie błogosławiona moja Opoka, *
niech będzie wywyższony mój Bóg i Zbawca.
Przeto będę Cię, Panie, chwalił wśród narodów *
i pieśnią wysławiał Twoje imię.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Ty dajesz wielkie zwycięstwo królowi *
i okazujesz łaskę dla Twego pomazańca,
dla Dawida *
i jego potomstwa na wieki.

Błogosławiony Bóg mój i Zbawiciel.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 8, 15
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 6,14-29
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim». Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, mawiał: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał».

Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce.

Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

„Król Herod posłyszał o Jezusie” (Mk 6,14)

ks. Waldemar Turek ks. Waldemar Turek

„Król Herod posłyszał o Jezusie” (Mk 6,14)  

Herod był człowiekiem wewnętrznie rozbitym, prowadzącym skrajnie niemoralne życie i otaczającym się ludźmi, którzy postępowali podobnie. Nie miał żadnych skrupułów, był władcą bezdusznym, nieszanującym innych, podejmującym straszne niekiedy decyzje w najmniej spodziewanych chwilach. W takim kontekście jest rzeczą zaskakującą, że przejawiał jednak pewne zainteresowanie najpierw działalnością św. Jana Chrzciciela, a następnie Jezusa. Najprawdopodobniej wynikało to z tego, że bał się o utratę władzy; być może jednak, gdzieś w jego głębi kryło się także pragnienie innego życia, mocno stłumione słabościami i różnymi nadużyciami.


Gdy Mesjasz stawał się coraz bardziej znany i gdy Herod coraz częściej słyszał o Jego cudotwórczej mocy, coraz bardziej był przekonany, że to św. Jan Chrzciciel, którego kazał ściąć, zmartwychwstał (zob. Mk 6,15). Z pewnością okoliczności śmierci wielkiego proroka pozostały w pamięci Heroda, który swego czasu kazał „pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady” (Mk 6,17). Jednocześnie jednak „czuł lęk przez Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę” (Mk 6,20). 
    Jednak prawdziwą „reżyserką” tego wszystkiego, co się stało swego czasu w pałacu Heroda była Herodiada, która nie mogła znieść postawy św. Jana Chrzciciela i jego otwartej krytyki w odniesieniu do niezgodnego z prawem jej związku z Herodem. Gdy nadarzyła się okazja do usunięcia proroka, chętnie z niej skorzystała i swojej córce doradziła, aby ta poprosiła o głowę Jana Chrzciciela (zob. Mk 6, 24). Wtedy „król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić” (Mk 6,26).
    Gdy człowiek przekroczy w życiu pewne granice w sferze moralności, doprawdy trudno jest mu wyzwolić się z sideł, które sam dla siebie przygotował. Tak było w przypadku Herodiady, tak było w przypadku Heroda, tak jest dzisiaj w przypadku wielu ludzi, także celebrytów, którzy w imię niewłaściwie pojętej wolności propagują styl życia bez żadnych hamulców moralnych, stawiających siebie na pierwszym miejscu i ustanawiających nowe prawa. Ale podwójne życie grozi,  jakiejś mierze, nam wszystkim. Wystarczy przyzwolić na poziomie myślenia na pewne niezgodne z prawem Bożym wybory dotyczące np. koncepcji życia ludzkiego, etyki seksualnej, spraw społecznych…


Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek potrzeba nam ludzi o wyrazistych poglądach, którzy, tak jak kiedyś św. Jan Chrzciciel, będą mówić zdecydowanie, co jest białe, a co jest czarne; co można, a czego nie można. O taką postawę dla nas i dla wszystkich wierzących w Chrystusa módlmy się dzisiaj, kiedy wspominamy męczeństwo tego „męża prawego i świętego” (por. Mk 6,20), którego posłannictwo nie straciło nic ze swojej aktualności.