28
marca
poniedziałek
IV Tydzień Wielkiego Postu
Rok liturgiczny: C/II
Pierwsze czytanie:
Iz 65, 17-21
Psalm responsoryjny:
Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b (R.: 2a)
Werset przed Ewangelią:
Am 5, 14
Ewangelia:
J 4, 43-54

Patroni:

  • św. Kastor,
  • św. Pryska, Malchus i Aleksander ,
  • św. Cyryl,
  • św. Proteriusz,
  • św. Gunthramn,
  • św. Hilarion,
  • św. Stefan Harding,
  • bł. Conon,
  • bł. Antoni Patrizi,
  • bł. Joanna Maria de Maillé,
  • bł. Krzysztof Wharton,
  • bł. Renata Maria Feillatreau,
  • bł. Józef Sebastian Pelczar

Liturgia na dzień 2022-03-28:

Pierwsze czytanie

Iz 65, 17-21
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Tak mówi Pan:

«Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą.

Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu – radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ani krzyku narzekania.

Nie będzie już w niej niemowlęcia, co miałoby żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat, będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce».

Psalm responsoryjny

Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b (R.: 2a)
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś *
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie mój, Boże, †
z krainy umarłych wywołałeś moją duszę *
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Śpiewajcie psalm, wszyscy miłujący Pana, *
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę, †
a Jego łaska przez całe życie. *
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną, *
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament, *
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Am 5, 14
Chwała Tobie, Królu wieków

Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli,
a Pan Bóg będzie z wami.

Chwała Tobie, Królu wieków

Ewangelia

J 4, 43-54
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus odszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto.

Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający.

Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie».

Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko».

Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł.

A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina.

Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

W oczekiwaniu na znaki i cuda

ks. Mirosław Matuszny ks. Mirosław Matuszny

W oczekiwaniu na znaki i cuda  

Jakże bardzo pragnęlibyśmy, aby dzisiaj stanął pośród nas prorok, który by powiedział, że wszystko będzie dobrze. Powiedział, w tych czasach naznaczonych na nowo wojną, że najmłodszy umrze jako stuletni, a nie dożyć stu lat będzie znakiem klątwy. Od ponad dwóch lat żyjemy już w czasie, który mocno naznaczyła niepewność. Lęk zasilanym regularnie w nasze serca zamiast ustępować, wzmaga się i niejako zaraża kolejne ludzkie pokolenia.

Z jednej strony coraz bardziej odczuwamy ów lęk, z drugiej jednak staramy się sobie tłumaczyć, że wszystko będzie dobrze. Doświadczamy coraz bardziej przemijalności, ulotności tego, na co tyle lat pracowaliśmy i o co staraliśmy się, tego, co było dla nas ważne lecz nawoływania dawnych proroków i świadectwo Ewangelii wydają się być dla nas jednakowo odległe tak kilka lat temu jak i dzisiaj.

Chcielibyśmy znaleźć się pośród tych, którzy będą ocaleni, którzy dostąpią zbawienia, ale nie robimy zupełnie nic w kierunku powrotu do Boga i złożenia nadziei w Jego Przymierzu. Czekamy na cud, ale nawet kiedy on nadchodzi, wciąż coraz bardziej aktualne, zdają się być słowa Chrystusa: „Jeśli znaków i cudów nie ujrzycie, nie uwierzycie”.

Czyż bowiem mało było w naszej polskiej historii cudownych polskich interwencji? Czy nawet w naszym krótszym czy dłuższym życiu nie doświadczyliśmy choć raz szczególnej Bożej opieki? Łatwo wpadają nam w ucho te słowa i przepowiednie, że Polska jest tą wybraną i umiłowaną przez Boga, Chętnie powołujemy się na słowa, że z Polski wyjdzie iskra, która rozpali na nowo świat, ale niechętnie odwracamy się od grzechu, i z trudem przychodzi nam słuchanie i wypełnianie wezwań do nawrócenia i pokuty. Chcielibyśmy żyć swoim życiem, ale jednocześnie mieć zapewnienie Chrystusa, że jesteśmy bezpieczni i że żadne dziejowe huragany nam nie zagrożą.

SŁOWO JAKŻE AKTUALNE

Tak bardzo uwierzyliśmy we własną doskonałość, że nie rozumiemy już, iż życie, które dał nam Bóg, jest najprawdziwszym cudem. Cudem jest wiara, nadzieja i miłość, które prowadzą nas wprost do Boga. Cudem jest każdy nowy dzień i promień słońca, którym Bóg daje nam się jeszcze cieszyć oraz każdy oddech świeżego powietrza, którego możemy wciąż jeszcze zaczerpnąć. Zapomnieliśmy o tym już dawno i przypominamy sobie o Bogu wówczas, kiedy do naszych serc puka lęk i trwoga. Oczekujemy, że Bóg będąc gdzieś daleko na nowo, przywróci nam pokój w naszych sercach, niekoniecznie wkraczając do nich osobiście i rozciągając nad nimi swoje władztwo. Tymczasem nie wiemy, czy dzień, który przeżywamy, nie jest naszym ostatnim. Czy słowa, które kierujemy do bliźniego, nie są może naszą ostatnią wymianą myśli. Mamy względem Jezusa, swoje oczekiwania i niekiedy pretensje. A On wciąż na nowo przychodzi ze swoim miłosierdziem i powtarza: „jeśli cudów i znaków nie zobaczycie, nie uwierzycie…”.

PYTANIE DLA ODWAŻNYCH

Czy umiem dostrzegać Boże cuda i znaki?