9
grudnia
piątek
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Jana Diego Cuahtlatoatzin
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Iz 48, 17-19
Psalm responsoryjny:
Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: por. J 8, 12)
Ewangelia:
Mt 11, 16-19

Patroni:

  • św. Leokadia,
  • św. Syr,
  • św. Gorgonia,
  • św. Cyprian,
  • bł. Jan Dydak (Juan Diego Cuauhtlatoatzin),
  • bł. Liboriusz Wagner,
  • św. Piotr Fourier,
  • bł. Bernard Maria od Jezusa {Cezar} Silvestrelli,
  • bł. Józef Ferrer Esteve,
  • bł. Ryszard de los Ríos Fabregat, Julian Rodríguez Sánchez i Józef Giménez López

Liturgia na dzień 2022-12-09:

Pierwsze czytanie

Iz 48, 17-19
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Tak mówi Pan, twój odkupiciel, Święty Izraela:

«Ja jestem Pan, twój Bóg, pouczający cię o tym, co pożyteczne, kierujący tobą na drodze, którą kroczysz. O, gdybyś zważał na me przykazania, stałby się pokój twój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy nie usunięto by ani nie wymazano twego imienia sprzed mego oblicza!»

Psalm responsoryjny

Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 (R.: por. J 8, 12)
Dasz światło życia idącym za Tobą

Szczęśliwy człowiek,
który nie idzie za radą występnych, †
nie wchodzi na drogę grzeszników *
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie *
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.

Dasz światło życia idącym za Tobą

On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, *
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną, *
a wszystko, co czyni, jest udane.

Dasz światło życia idącym za Tobą

Co innego grzesznicy: *
są jak plewa, którą wiatr rozmiata.
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana, *
a droga występnych zaginie.

Dasz światło życia idącym za Tobą

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Alleluja, alleluja, alleluja

Przyjdzie Pan, Książę pokoju,
wyjdźcie Mu na spotkanie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 11, 16-19
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do tłumów:

«Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przesiadujących na rynku dzieci, które głośno przymawiają swym rówieśnikom: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie zawodziliście”. Przyszedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Zawsze coś...

ks. Bartłomiej Kuźnik ks. Bartłomiej Kuźnik

Zawsze coś...   Pixabay.com, CC0

Zawsze coś…

Oj tak, skąd my to znamy – marudzenie, narzekanie i wieczne niezadowolenie. Samo życie. Skarga dzieci na ich rówieśników z drugiego kąta rynku, we współczesnej mowie potocznej, szłaby mniej więcej tak: „Chcieliśmy was zaprosić do zabawy więc zagraliśmy wam wesołą melodię, ale widzieliśmy, że nie tańczyliście, no to zagraliśmy melodię smutną, ale też was to kompletnie nie przejęło. Dlaczego? Co się wam stało?” Coś w tym stylu, choć oczywiście wydłużyłem te zdania. 

Czyli, w zasadzie, niewiele się od tamtego czasu w człowieku zmieniło. Żadna to tajemnica, że istnieją ludzie ciągle z czegoś niezadowoleni. Może się mylę, ale wydaje mi się, że póki co są na szczęście mniejszością. Oczywiście, co innego kaprys, który każdemu może się zdarzyć, a co innego stałe, intensywne dopiekanie innym i to nierzadko wtedy, kiedy akurat chwila jest wspaniała, wzniosła, szczególna. Zamiast się cieszyć cudem spotkania zawsze znajdą tacy jakiś problem. 

– Piękny był ten wasz parafialny odpust! – Może, tylko orkiestra grała za głośno w stosunku do organów. – Aha. – Te pasterki u was są zawsze jakieś wyjątkowe. – Hmmm, tylko dlaczego zawsze coś trzeszczy w nagłośnieniu. – Aha. – Świetnie młodzież przeczytała te czytania. – Być może, ale mieli  otworzyć  okna, bo strasznie duszno było. – Aha. – Pięknie dziewczyny zaśpiewały psalm! – Być może, ale powinno się zamykać okna, bo słychać wszystkie karetki. – Aha. – Stara się ten wasz wójt, no nie? Taki festyn, że hej. – Może, ale scenę mieli postawić w tamtej części parku, tam jest więcej cienia. – Aha. – Super ten plac zabaw macie! – Mogli go zrobić dalej od drzew, po co tyle cienia, dzieci marzną… 

Zawsze coś. Zawsze. To trochę tak, jakby po cudzie rozmnożenia chlebów ktoś z nakarmionych powiedział pod nosem przed zaśnięciem, z brzuszkiem pełnych chleba i rybek: - Nawet, nawet. Tylko mogli nas jakoś inaczej pogrupować, byłoby sprawniej. No i te kosze na ułomki, mogły być gęściej plecione, nie pogubiliby tylu okruchów… 

Nie wiem jak Państwo, ale ja się już wtedy tylko śmieję. Grunt, to w sobie malkontenctwo namierzyć i ukatrupić, żeby samemu życiowym trupem się nie stać. Jezus powiedział, że te dzieci… „przesiadywały”. Czyż najczęściej nie właśnie z tego bierze się marudzenie? Z przesiadywania i nudy? Zapracowani, na szukanie dziury w całym, nie mają zwyczajnie czasu.