3
lutego
piątek
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Błażeja, biskupa i męczennika albo wspomnienie św. Oskara, biskupa
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Hbr 13, 1-8
Psalm responsoryjny:
Ps 27
Werset przed Ewangelią:
Łk 8, 15
Ewangelia:
Mk 6,14-29

Patroni:

  • św. Błażej,
  • św. Ansgarius,
  • św. Symeon i Anna, ,
  • św. Celeryn, Celeryna, Wawrzyniec i Ignacy ,
  • św. Leonius,
  • św. Teridiusz i Remediusz,
  • św. Lupicyn,
  • św. Adelin,
  • św. Wereburga,
  • św. Berlinda,
  • bł. Helinandus,
  • bł. Jan Nelson,
  • św. Maria od św. Ignacego {Klaudyna} Thévenet,
  • bł. Maria Anna Rivier,
  • św. Maria Helena Stollenwerk

Liturgia na dzień 2023-02-03:

Pierwsze czytanie

Hbr 13, 1-8
Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Bracia:

Niech trwa w was braterska miłość. Nie zapominajcie też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę. Pamiętajcie o uwięzionych, jakbyście byli sami uwięzieni, i o tych, co cierpią, bo i sami żyjecie w ciele.

We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg.

Postępowanie wasze niech będzie wolne od zachłanności na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie. Sam Bóg bowiem powiedział: «Nie opuszczę cię ani nie pozostawię». Śmiało więc możemy mówić: «Pan jest wspomożycielem moim, nie ulęknę się, bo cóż może mi uczynić człowiek?»

Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę. Jezus Chrystus – wczoraj i dziś, ten sam także na wieki.

Psalm responsoryjny

Ps 27
Psalm (Ps 27 (26), 1bcde. 3. 5. 8b-9c (R.: 1b))

Pan moim światłem i zbawieniem moim

Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę?

Pan moim światłem i zbawieniem moim

Nawet gdy wrogowie staną przeciw mnie obozem, *
moje serce nie poczuje strachu.
Choćby napadnięto mnie zbrojnie, *
nawet wtedy ufność swą zachowam.

Pan moim światłem i zbawieniem moim

W namiocie swoim mnie ukryje *
w chwili nieszczęścia,
schowa w głębi przybytku, *
na skałę mnie wydźwignie.

Pan moim światłem i zbawieniem moim

Będę szukał oblicza Twego, Panie. *
Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy,
nie odtrącaj w gniewie Twego sługi. *
Ty jesteś moją pomocą, więc mnie nie odrzucaj.

Pan moim światłem i zbawieniem moim

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 8, 15
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 6,14-29
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim». Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, mawiał: «To Jan, którego ściąć kazałem, zmartwychwstał».

Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast podeszła z pośpiechem do króla i poprosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce.

Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Zaplątani

ks. Bartłomiej Kuźnik ks. Bartłomiej Kuźnik

Zaplątani   Pixabay.com, CC0

Dzisiejszy fragment Ewangelii składa się z dwóch części. W różnych przekładach są różnie tytułowane. Najczęściej: „Sąd Heroda o Jezusie” i „Śmierć Jana Chrzciciela”. Skojarzenia jak błyski flesza wybuchają od razu: uczta na zamku, dostojnicy, odbita bratu Herodiada, pląsy jej córki, zauroczenie, połowa królestwa, więzienie, kat, topór, odcięta głowa, krew, misa, w końcu – pochówek Jana. Ale dla Heroda to nie był koniec. Dla winnego, wina staje się zawsze początkiem. W to się dziś wgryźmy, w tę pierwszą część – w „Sąd Heroda o Jezusie”. Trzy pierwsze wersety, które tak naprawdę stają się „Sądem prawdy o Herodzie”. 

Jan już nie żyje, a o Jezusie robi się coraz głośniej. Dociera to do uszu Heroda. Niespokojne wnętrze torpeduje go od razu: – To Jan Chrzciciel powstał z martwych.  – Nie – mówią ludzie – to jest Eliasz. – Spokojnie – mówią inni – to jeden z dawnych proroków. I Herod: – Nie, to Jan, którego kazałem ściąć, zmartwychwstał. A w oryginale i dosłownie: „To Jan, któremu ja ściąłem głowę”. Dlatego tytuł Jakuba Wujka z 1599 roku, którym opatrzył ten fragment jest strzałem w sam środek tarczy: „Lęki Heroda Antypasa”. Czy to bulgotanie niespokojnej, Herodowej krwi nam czegoś nie przypomina? 

Od samego początku pisania tego tekstu, po prawej stronie komputera, pulsuje mi swoją ostrą zielenią, okładka wydanego w 1994 roku „Makbeta” Wiliama Szekspira, autorstwa Bolesława Musierowicza, z tym przejmującym zapisem imienia króla. Rozpoczyna się od białej, pierwszej, pionowej kreski z „M”, potem „M” czernieje, za nim, coraz bardziej nabazgrane i rozchwiane „akbe”, aż wreszcie, przypominające fatalny kleks, końcowe, dramatyczne jak jego koniec - „t”.

Król, którego zniszczyła władza. Pan ogarnięty rządzą królowania. Idący po trupach w stronę tronu szaleniec judzony przez Lady Makbet – swoją Herodiadę. Zabija się tu po kolei: króla Duncana, jego strażników, Banca, Lady Macduff z synem, Siwarda. A między tym uczty, wyprawy, plany, polowania. Cena? Kraj nafaszerowany szpiegami, płatni mordercy, spiski. Ale i clou sprawy: koszmary, lęki, bezsenne noce, przywidzenia, zjawy zabitych przy stole, bezskuteczne szorowanie skrwawionych rąk, wyrywający się z piersi błagalny krzyk mordowanego sumienia. W końcu ginie sam tyran. W ostatnich chwilach dramatu, na środek sceny wychodzi Macduff z odciętą głową Makbeta.  

Że Biblia jest „taka nieżyciowa”? Czyżby? Wszystko w niej już było – i Lady Herodiada, i Makbet Antypas, i współcześni mistrzowie zamętu. 

…Dla winnego, wina staje się zawsze początkiem, ale Bóg sprawia, że nigdy nie musi być końcem.