18
marca
sobota
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Cyryla Jerozolimskiego, biskupa i doktora Kościoła
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Oz 6, 1-6
Psalm responsoryjny:
Ps 51
Werset przed Ewangelią:
Ps 95 (94), 8a. 7d
Ewangelia:
Łk 18, 9-14

Patroni:

  • św. Cyryl Jerozolimski,
  • św. Aleksander,
  • św. Frigdianus,
  • św. Leobard,
  • św. Braulio,
  • św. Edward,
  • św. Anzelm,
  • św. Salwator z Horta Grionesos,
  • bł. Jan Thules i Roger Wrenno,
  • bł. Marta {Amata} Le Bouteiller

Liturgia na dzień 2023-03-18:

Pierwsze czytanie

Oz 6, 1-6

Czytanie z Księgi proroka Ozeasza

Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę przewiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Poznajmy, dążmy do poznania Pana; Jego przyjście jest pewne jak poranek, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas, jak deszcz późny, co nasyca ziemię.

«Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur o świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem cię przez proroków, słowami ust mych pouczałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń».

Psalm responsoryjny

Ps 51
Ps 51 (50), 3-4. 18-19. 20-21a (R.: Oz 6, 6)
Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej, *
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy *
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz, *
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony, *
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci, *
odbuduj mury Jeruzalem.
Wtedy przyjmiesz prawe ofiary, *
dary i całopalenia.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Ps 95 (94), 8a. 7d

Chwała Tobie, Słowo Boże

Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych,
lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

Chwała Tobie, Słowo Boże

Ewangelia

Łk 18, 9-14
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:

«Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”.

A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”

Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Gdy dbałość o wizerunek prowadzi do oszukiwania siebie

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Gdy dbałość o wizerunek prowadzi do oszukiwania siebie   unsplash.com

Faryzeusz chciał wypaść dobrze przed Bogiem i przed sobą samym. Dla człowieka jest naturalne, że chciałby żyć w zgodzie z Bogiem i samym sobą. Pan Jezus jednak mówi, że faryzeusz odszedł do domu bez „usprawiedliwienia”. W języku biblijnym, być sprawiedliwym oznacza być w zgodzie z Bogiem i Jego prawem. Jeśli ta harmonia została przeze mnie naruszona, potrzebuję „usprawiedliwienia”. Czemu faryzeusz z przypowieści go nie otrzymał?

Pierwszy problem faryzeusza polegał na tym, że skupił się na tym jak będzie widziany, a nie kim jest naprawdę. Mówiąc językiem nauk o zarządzaniu, skupił się nadmiernie na swoim wizerunku, zamiast na realnym działaniu. Co gorsza, buduje swój fikcyjny wizerunek, aby sprzedać go… Bogu i samemu sobie. Boga oszukać się nie da, siebie owszem i faryzeusz z przypowieści właśnie to osiągnął. Niestety, nie tylko on.

Co stoi u początku tego samooszukiwania się? Pycha. Diabeł oszukał Adama i Ewę, bo popełnili grzech pychy, a nie z powodu ich naiwności. Tak często kusiciel nie musi się wysilać. Sami siebie oszukujemy, zaślepieni pychą czyli skrzywiona miłością do siebie samego, która ostatecznie powoduje, że siebie samych krzywdzimy.

Faryzeusz jest pyszny, bo skupia się całkowicie na sobie. Bóg jest mu potrzebny tylko po to, aby potwierdził jego zasługi. Grzeszny celnik jest mu potrzebny, jako tło dla jego moralnej doskonałości, gdyby okazało się, że nie lśni wystarczająco jasno. Na czarnym tle nawet szara sylwetka jest dobrze widoczna.

Pan Jezus również ukazuje cnotę celnika przez kontrast z faryzeuszem. Tylko że celnik nie jest skupiony na tym jak wypadnie, ale na swojej rzeczywistej sytuacji. Potrzebuje pomocy. Potrzebuje Bożego przebaczenia. Nie wmawia sobie, że wszystko jest dobrze, że inni też kradną i nadużywają władzy. Nie twierdzi: „W porównaniu z przekrętami które robi Piłat czy Kajfasz, to ja jestem grzeczny chłopiec, nie czepiajcie się”. Chce się nawrócić, ufa, że miłosierny Bóg mu wybaczy, i dlatego się Mu powierza.

Drugi problem faryzeusza, to niewłaściwy punkt odniesienia. Porównuje się z celnikiem, symbolem człowieka, którego grzeszność jest widoczna na zewnątrz. Przy takiej skali porównawczej  nie trzeba wiele wysiłku, aby wyglądać na sprawiedliwego. Tymczasem punktem odniesienia jest prawo moralne, to samo dla wszystkich. Ostatecznie, dla chrześcijanina, punktem odniesienia jest sam Chrystus. To ideał, do którego dążę w takich okolicznościach, jakich jestem, stosownie do tego, co dał mi Bóg. Sytuacja wyjściowa faryzeusza była lepsza niż celnika, dlatego porównywanie się z upadłym poborcą podatków nie pomaga, aby zobaczyć, gdzie Bóg oczekuje nawrócenia. To ostrzeżenie dla nas, abyśmy nie obniżali wymagań wobec siebie mówiąc: „inni są gorsi”. Bóg oczekuje ode mnie świętości. Oceną innych On sam się zajmie lepiej niż ja.

Celnik chce się po prostu nawrócić. Nie porównuje się z faryzeuszem. W sprawach przestrzegania przepisów kultowych, to porównanie mogłoby doprowadzić celnika do załamania. Owszem, dobrze jest brać przykład z najlepszych. Temu między innymi służy przykład świętych. Jednak tempo naszego dążenia do świętości wyznacza sam Bóg. Kanadyjski psychiatra Jordan Peterson radzi, aby oceniając siebie nie brać jako punkt odniesienia innej osoby dzisiaj, lecz mnie samego wczoraj. Oczywiście, ta rada oparta o zdrowy rozsądek, bez perspektywy nadprzyrodzonej, ma też swoje ograniczenia. Ale dla faryzeusza, na dobry początek, jest użyteczna. Może i dla mnie, bo każdy z nas nosi w sobie małego faryzeusza.