22
kwietnia
sobota
II tydzień po Wielkanocy
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Dz 6, 1-7
Psalm responsoryjny:
Ps 33
Ewangelia:
J 6, 16-21

Patroni:

  • św. Soter Pp,
  • św. Epipodius,
  • św. Leonides,
  • św. Gajusz Pp,
  • św. Maryahb,
  • św. Agapit Pp I,
  • św. Leon,
  • św. Teodor Syceota,
  • św. Opportuna,
  • św. Senorina,
  • bł. Franciszek Venimbeni

Liturgia na dzień 2023-04-22:

Pierwsze czytanie

Dz 6, 1-7

Czytanie z Dziejów Apostolskich

Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy.

Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, powiedziało: «Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły. Upatrzcie zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa».

Spodobały się te słowa wszystkim zebranym i wybrali Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, oraz Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. Przedstawili ich apostołom, którzy, modląc się, nałożyli na nich ręce.

A słowo Boże szerzyło się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę.

Psalm responsoryjny

Ps 33
Ps 33 (32), 1-2. 4-5. 18-19 (R.: por. 22)
Okaż swą łaskę ufającym Tobie
Albo: Alleluja

Sprawiedliwi, radośnie wołajcie na cześć Pana, *
prawym przystoi pieśń chwały.
Sławcie Pana na cytrze, *
grajcie Mu na harfie o dziesięciu strunach.

Okaż swą łaskę ufającym Tobie
Albo: Alleluja

Bo słowo Pana jest prawe, *
a każde Jego dzieło godne zaufania.
On miłuje prawo i sprawiedliwość, *
ziemia jest pełna Jego łaski.

Okaż swą łaskę ufającym Tobie
Albo: Alleluja

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, *
na tych, którzy oczekują Jego łaski,
aby ocalił ich życie od śmierci *
i żywił ich w czasie głodu.

Okaż swą łaskę ufającym Tobie

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Alleluja, alleluja, alleluja

Zmartwychwstał Chrystus, który wszystko stworzył
i zlitował się nad ludźmi.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

J 6, 16-21
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wichru.

Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się». Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Z Jezusem stawimy czoła ciemnościom i wichurze

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Z Jezusem stawimy czoła ciemnościom i wichurze  

„Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze nie przyszedł”. Uczniowie w łodzi poczuli się samotni i bezsilni wobec sztormu. Jeszcze parę godzin temu uczestniczyli w cudzie rozmnożenia chleba, doświadczyli boskiej mocy swego Nauczyciela. Teraz jednak nie mają Go blisko siebie, a gdy Jego nie ma, wszystko ogarnia ciemność.

Mieli powód do obaw. Bez Pan Jezusa świat zdaje się wrogi. Przyroda jest obojętna wobec człowieka, nie jest żadną „Matką”, jak się dziś zwykło mówić. Jezioro i wiatr są uległe swojemu Stwórcy, ale to On, a nie żywioły, kocha człowieka. My również, gdy tracimy poczucie obecności Boga, jesteśmy przytłoczeni ciemnością. Człowiek próbuje panować nad przyrodą, nawet czasami mu się udaje, choć ostatecznie ulega jej podstawowemu prawu – przemijaniu i śmierci ciała. Ale jeśli oddalamy się od Boga, grozi nam o wiele większe niebezpieczeństwo niż wicher. Nasze dusze ogarnia mrok, bo tylko On jest światłem prawdziwym. Instynkt zaczyna dominować nad rozumem i wolą. Próbujemy siebie samych przekonywać, że jesteśmy wolni i nie potrzebujemy Ojca i Stworzyciela. Ostatecznie jednak, oddalając się od Niego, jesteśmy zdani na łaskę świata. A władca tego świata (czy raczej uzurpator) nie jest po naszej stronie. 

Sytuacja uczniów nie była aż tak tragiczna. Nie uciekali od swego Mistrza, a ich samotność nie była wyborem. Pan Jezus został na brzegu. Może chciał oczyścić ich wolę i rozum, aby po wielkim cudzie rozmnożenia chleba uczniowie nie wpadli w pychę. Rozdawali pokarm, dumni z tego, że należą do drużyny Mesjasza. Potrzebowali zobaczyć, że ta drużyna jest silna wyłącznie że względu na Pana Jezusa, bez Niego staje się garstką zlęknionych rybaków. A może potrzebowali tej próby, aby dojrzeli w wierze. Nie widzieli Jezusa, ale On przecież cały czas ich widział. Brakowało im poczucia obecności Bożej, ale nie samej obecności. On jest zawsze blisko, choć my nie zawsze tę bliskość dostrzegamy. 

Nie raz jestem w sytuacji uczniów zmagających się z wichurą. Musimy stawiać czoła przeciwnościom dotykającym nas osobiście. Niepokoi nas zło obecne w świecie. Czujemy się bezsilni wobec fałszywych ideologii, które przenikają naszą kulturę, niszcząc wiarę i wypaczając moralność. Wreszcie może nas załamywać własna słabość i skłonność do grzechu. Nie traćmy wiary. On jest cały czas blisko i gdy nie jesteśmy sobie w stanie poradzić, przychodzi do nas. I przypomina: „Ja jestem, nie bójcie się”, co w języku Biblii znaczy to: „Jestem Bogiem, nie bójcie się ”. A Bóg jest potężniejszy niż przyroda, przezeń stworzona. Jest potężniejszy niż „władca tego świata”, który jest zbuntowanym stworzeniem. Potężniejszy niż nasza słabość. Przyjdzie do mnie, choćby po wodzie.

Z Jezusem stawimy czoła ciemnościom i wichurze

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Z Jezusem stawimy czoła ciemnościom i wichurze  

„Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze nie przyszedł”. Uczniowie w łodzi poczuli się samotni i bezsilni wobec sztormu. Jeszcze parę godzin temu uczestniczyli w cudzie rozmnożenia chleba, doświadczyli boskiej mocy swego Nauczyciela. Teraz jednak nie mają Go blisko siebie, a gdy Jego nie ma, wszystko ogarnia ciemność.

Mieli powód do obaw. Bez Pan Jezusa świat zdaje się wrogi. Przyroda jest obojętna wobec człowieka, nie jest żadną „Matką”, jak się dziś zwykło mówić. Jezioro i wiatr są uległe swojemu Stwórcy, ale to On, a nie żywioły, kocha człowieka. My również, gdy tracimy poczucie obecności Boga, jesteśmy przytłoczeni ciemnością. Człowiek próbuje panować nad przyrodą, nawet czasami mu się udaje, choć ostatecznie ulega jej podstawowemu prawu – przemijaniu i śmierci ciała. Ale jeśli oddalamy się od Boga, grozi nam o wiele większe niebezpieczeństwo niż wicher. Nasze dusze ogarnia mrok, bo tylko On jest światłem prawdziwym. Instynkt zaczyna dominować nad rozumem i wolą. Próbujemy siebie samych przekonywać, że jesteśmy wolni i nie potrzebujemy Ojca i Stworzyciela. Ostatecznie jednak, oddalając się od Niego, jesteśmy zdani na łaskę świata. A władca tego świata (czy raczej uzurpator) nie jest po naszej stronie. 

Sytuacja uczniów nie była aż tak tragiczna. Nie uciekali od swego Mistrza, a ich samotność nie była wyborem. Pan Jezus został na brzegu. Może chciał oczyścić ich wolę i rozum, aby po wielkim cudzie rozmnożenia chleba uczniowie nie wpadli w pychę. Rozdawali pokarm, dumni z tego, że należą do drużyny Mesjasza. Potrzebowali zobaczyć, że ta drużyna jest silna wyłącznie że względu na Pana Jezusa, bez Niego staje się garstką zlęknionych rybaków. A może potrzebowali tej próby, aby dojrzeli w wierze. Nie widzieli Jezusa, ale On przecież cały czas ich widział. Brakowało im poczucia obecności Bożej, ale nie samej obecności. On jest zawsze blisko, choć my nie zawsze tę bliskość dostrzegamy. 

Nie raz jestem w sytuacji uczniów zmagających się z wichurą. Musimy stawiać czoła przeciwnościom dotykającym nas osobiście. Niepokoi nas zło obecne w świecie. Czujemy się bezsilni wobec fałszywych ideologii, które przenikają naszą kulturę, niszcząc wiarę i wypaczając moralność. Wreszcie może nas załamywać własna słabość i skłonność do grzechu. Nie traćmy wiary. On jest cały czas blisko i gdy nie jesteśmy sobie w stanie poradzić, przychodzi do nas. I przypomina: „Ja jestem, nie bójcie się”, co w języku Biblii znaczy to: „Jestem Bogiem, nie bójcie się ”. A Bóg jest potężniejszy niż przyroda, przezeń stworzona. Jest potężniejszy niż „władca tego świata”, który jest zbuntowanym stworzeniem. Potężniejszy niż nasza słabość. Przyjdzie do mnie, choćby po wodzie.