10
lipca
poniedziałek
XIV Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Rdz 28, 10-22
Psalm responsoryjny:
Ps 91
Werset przed Ewangelią:
2 Tm 1, 10b
Ewangelia:
Mt 9, 18-26

Patroni:

  • św. Feliks, Filip, Witalis, Marcjalis, Aleksander, Sylan i January ,
  • św. Rufina i Sekunda,
  • św. Anatolia i Wiktoria,
  • św. January i Marinus,
  • św. Apoloniusz z Sardes,
  • św. Leoncjusz, Maurycy, Daniel, Antoni, Anicet, Sisinnus i towarz. ,
  • św. Bianor i Sylwan,
  • św. Pascharius,
  • św. Amalberga,
  • św. Piotr Vincioli,
  • św. Kanut,
  • św. Maria Gertruda od św. Zofii de Ripert d'Alauzin i Agnieszka od Jezusa {Sylvia} de Romillon·,
  • bł. Emmanuel Ruiz i towarz.

Liturgia na dzień 2023-07-10:

Pierwsze czytanie

Rdz 28, 10-22
Czytanie z Księgi Rodzaju

Kiedy Jakub, wyszedłszy z Beer-Szeby, wędrował do Charanu, trafił na jakieś miejsce i tam się zatrzymał na nocleg, gdyż słońce już zaszło. Wziął więc z tego miejsca kamień i podłożył go sobie pod głowę, układając się do snu na tym właśnie miejscu.

We śnie ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy się wspinali i schodzili po niej na dół. A oto Pan stał nad nim i mówił:

«Ja jestem Pan, Bóg twego ojca, Abrahama, i Bóg Izaaka. Ziemię, na której leżysz, oddaję tobie i twemu potomstwu. A potomstwo twe będzie tak liczne jak proch ziemi, ty zaś rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, na północ i na południe; wszystkie plemiona ziemi otrzymają błogosławieństwo przez ciebie i przez twych potomków. Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz; a potem sprowadzę cię do tego kraju. Bo nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję».

A gdy Jakub zbudził się ze snu, pomyślał: «Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem». I zdjęty trwogą rzekł: «O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama do nieba!» Wstawszy więc rano, wziął ów kamień, który podłożył sobie pod głowę, postawił go jako stelę i rozlał na jego wierzchu oliwę. I dał temu miejscu nazwę Betel. – Natomiast pierwotna nazwa tego miejsca była Luz.

Po czym złożył taki ślub: «Jeżeli Pan Bóg będzie ze mną, strzegąc mnie w drodze, w którą wyruszyłem, jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu mego ojca, Pan będzie moim Bogiem. Ten zaś kamień, który postawiłem jako stelę, będzie domem Boga».

Psalm responsoryjny

Ps 91
Psalm (Ps 91 (90), 1-2. 3-4. 14-15b (R.: por. 2b)

Tobie, mój Boże, ufam całym sercem

Kto się w opiekę oddał Najwyższemu *
i w cieniu Wszechmocnego mieszka,
mówi do Pana: «Ty jesteś moją ucieczką i twierdzą, *
Boże mój, któremu ufam».

Tobie, mój Boże, ufam całym sercem

Bo On sam cię wyzwoli z sideł myśliwego *
i od słowa niosącego zgubę.
Okryje cię swoimi piórami, †
pod Jego skrzydła się schronisz; *
wierność Jego jest puklerzem i tarczą.

Tobie, mój Boże, ufam całym sercem

«Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie, *
osłonię go, bo poznał moje imię.
Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham *
i będę z nim w utrapieniu».

Tobie, mój Boże, ufam całym sercem

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

2 Tm 1, 10b
Alleluja, alleluja, alleluja

Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył,
a na życie rzucił światło przez Ewangelię.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 9, 18-26
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jezus mówił do uczniów, oto przyszedł do Niego pewien zwierzchnik synagogi i oddając Mu pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i połóż na nią rękę, a żyć będzie». Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.

Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Mówiła bowiem sobie: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa».

Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa.

Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: «Odsuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Dwoje wierzących i tłum zgiełkliwy

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Dwoje wierzących i tłum zgiełkliwy   Pixabay.com, CC0

W dzisiejszej Ewangelii widzimy zderzenie dwóch postaw. Z jednej strony wiara i zaufanie ojca zmarłej dziewczynki i chorej kobiety. Z drugiej brak wiary i drwina ze strony tłumu.

Wiara naczelnika synagogi była w dużej mierze uwarunkowana rozpaczą po śmierci córki. Nie wiemy jak wcześniej traktował Pana Jezusa. Kiedy umiera ukochane dziecko, szuka pomocy, aby odwrócić to, co wydaje się nieodwracalne. Uważano wprawdzie w tamtym czasie, że śmierć jest procesem i mija jakiś czas, aż dusza na zawsze oddzieli się od ciała. Żaden człowiek nie może go jednak zatrzymać i odwrócić. Sąsiedzi i przyjaciele uznali pewnie, że zwierzchnik synagogi zwariował z rozpaczy. On wszakże, niewątpliwie będąc pod wpływem gwałtownych emocji, szuka pomocy nie w człowieku, lecz w Bogu. I choć jeszcze nie mógł wiedzieć, że Jezus Chrystus jest Bogiem, to jednak zobaczył w Nim Mesjasza, przez Boga wysłanego i mającego bezpośrednio od Stwórcy moc czynienia cudów. A Bóg, który jest dawcą życia, panuje również nad śmiercią. Bez względu na okoliczności, w zdeterminowanym ojcu jest autentyczna wiara.

Sytuacja kobiety chorej na krwotok nie jest tak dramatyczna. Choruje od lat. Ale i ona doświadczyła, że żadna ludzka moc nie może jej od choroby uwolnić. A choroba ta była nie tylko bolesna, ale wykluczała ją w dużej mierze z życia społecznego, mogła być wręcz postrzegana jako przekleństwo od Boga. Ona jednak ufa Bogu. Widząc Tego, o którym niektórzy mówili, że jest Mesjaszem, uwierzyła, że jest nim rzeczywiście. Skoro tak, wystarczy dotknięcie się Jego płaszcza, aby zostać dotkniętym uzdrawiającą mocą Najwyższego. 

Tych dwoje uwierzyło. Tłum zgiełkliwy natomiast drwi z Jezusa, a pośrednio również z ojca zmarłej dziewczynki. Oczywiście, nie wyśmiewają tragedii, która się wydarzyła. Przeciwnie, drwiny są raczej wyrazem rozpaczy. Często reagujemy na cierpienie zgryźliwą ironią, jakby ponury śmiech mógł przynieść ukojenie. Nasza cywilizacja, coraz bardziej wyprana z wiary w Jezusa Chrystusa, przypomina ów tłum zgiełkliwy. Za antychrześcijańską agresją, wyrażoną w kpinie, kryje się rozpacz i beznadzieja. Bywa, że ci którzy drwią, równocześnie autentycznie współczują cierpiącym. Ale nie mają odpowiedzi. Z chaosu wyszliśmy, donikąd idziemy, próbujemy uniknąć cierpienia za wszelką cenę, a ono i tak nas dotyka... 

Jak ważne, abyśmy w świecie zdominowanym przez niewiarę i kpinę, umieli zachować mocną wiarę w Jezusa Chrystusa. Tylko On daje życie wieczne i pozwala zobaczyć sens życia doczesnego. W czasie ziemskiej wędrówki niewiele osób wyrwał ze szponów śmierci biologicznej, jak ową dziewczynkę. To były tylko znaki Jego mesjańskiej mocy. Ale kiedy zmartwychwstaje, każdemu kto wierzy daje gwarancję życia wiecznego, które już tu się zaczyna.