7
listopada
wtorek
XXXI Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: A/I
Pierwsze czytanie:
Rz 12, 5-16a
Psalm responsoryjny:
Ps 131
Werset przed Ewangelią:
Mt 11, 28
Ewangelia:
Łk 14, 15-24

Patroni:

  • św. Prosdocimus,
  • św. Atenodor,
  • św. Amarant,
  • św. Hieron i towarz.,
  • św. Herculanus,
  • św. Baldus,
  • św. Cungarus,
  • św. Florencjusz,
  • św. Willibrord,
  • św. Łazarz,
  • św. Engelbert,
  • bł. Antoni Baldinucci,
  • bł. Wincenty Grossi

Liturgia na dzień 2023-11-07:

Pierwsze czytanie

Rz 12, 5-16a
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:

Wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a dla siebie nawzajem jesteśmy członkami. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary: bądź dar proroctwa – aby go stosować zgodnie z wiarą; bądź to urząd diakona – dla wykonywania czynności diakońskich; bądź urząd nauczyciela – dla wypełniania czynności nauczycielskich; bądź dar upominania – dla karcenia. Kto zajmuje się rozdawaniem, niech to czyni ze szczodrobliwością; kto jest przełożonym, niech działa z gorliwością; kto pełni uczynki miłosierdzia, niech to czyni ochoczo.

Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie sobie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie. Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu. Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie – wytrwali. Zaradzajcie potrzebom świętych. Przestrzegajcie gościnności.

Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie między sobą jednomyślni. Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne.

Psalm responsoryjny

Ps 131
Ps 131 (130), 1bcde. 2-3

Strzeż duszy mojej w Twym pokoju, Panie

Panie, moje serce się nie pyszni *
i nie patrzą wyniośle moje oczy.
Nie dbam o rzeczy wielkie *
ani o to, co przerasta me siły.

Strzeż duszy mojej w Twym pokoju, Panie

Lecz uspokoiłem i uciszyłem moją duszę. †
Jak dziecko na łonie swej matki, *
jak ciche dziecko jest we mnie moja dusza.
Izraelu, złóż nadzieję w Panu, *
teraz i na wieki.

Strzeż duszy mojej w Twym pokoju, Panie

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 11, 28
Alleluja, alleluja, alleluja

Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 14, 15-24
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: «Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym».

On zaś mu powiedział: «Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadeszła pora uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”.

Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał swemu słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i w zaułki miasta i sprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!” Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i przynaglaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony.

Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Jaki pożytek z pobożności?

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Jaki pożytek z pobożności?  

Czy pobożność może szkodzić? Życie duchowe w swej naturze jest samym dobrem. Ale człowiek, który korzysta z dewocji, nieustannie porusza się pod brzemieniem konsekwencji grzechu pierworodnego. A to znaczy, że jednak musi liczyć się z możliwością nadużycia nawet tego, co ze swej istoty jest tylko piękne i godne. Nie ma więc złej dewocji, natomiast mogą pojawić się ludzie chorobliwie pobożni. W pewnej parafii, inteligentni księża wikariusze, co prawda skrycie i pod wąsem, ale uśmiechali się do siebie co niedziela, gdy ksiądz proboszcz ogłaszał, że w ich wspólnocie działa ponad sto ruchów i stowarzyszeń, do których należy czterdziestu kilku wiernych. Ciągle jedne i te same osoby od noszenia chorągwi, przez pielgrzymkę do Lichenia, po odmawianie tajemnic różańca i gremialnego zasiadania na stałe w przypisanych sobie klęcznikach. Multifunkcjonalne i wygodne kółko specjalistów do spraw pobożnych.

Przesyt religijności bez wątpienia szkodzi duszy. Pobożność nie jest wartością autonomiczną lecz towarzyszy całościowemu, duchowemu rozwojowi człowieka. To znaczy, że dewocji nie opłaca się uprawiać dla niej samej. Nie ona jest celem. Za aktami pobożnymi musi stać dojrzały, równomierny, wewnętrzny postęp osoby, którą ją odprawia, a przede wszystkim sam Bóg, do którego wierzący aspiruje dosięgnąć przez modlitwę, pielgrzymkę, medytację albo sakramenty. Czymś więc najbardziej pożytecznym, a nawet niezbędnym, będzie tu wybór jednej ulubionej modlitwy i jednej szkoły duchowości. To prawda, że jest ich wiele i wszystkie mają tę samą wartość. Jednak histeryczny bieg za wielością religijnych doświadczeń, wyjałowi tylko duszę, zmarnuje bezcenny moment nawrócenia, doprowadzi do zdziwaczenia, a na koniec zupełnie oderwie ją od rzeczywistości. Niektórych, dorosłych katolików, tak wiele kosztuje podjęcie podstawowej, ascetycznej wręcz decyzji, by wejść na świadomie wybraną, osobistą, dobrze przerobioną ścieżkę formacji – i wytrwać w niej do końca! A tak naprawdę, tylko w takim wypadku można w ogóle mówić o pożytku życia pobożnego.

W dwunastym rozdziale listu Pawła apostoła do chrześcijan w Rzymie, zostaje mocno podkreślona kwestia indywidualności darów. Jakby każdy zdolny był przyjąć tylko jeden z charyzmatów, a nie wszystkie naraz – albo dar proroctwa, albo urząd diakona, albo wreszcie umiejętność spełniania w Kościele czynności nauczania (por. Rz 12, 6-8). Nie należy więc uprawiać duchowej bulimii. To szkodliwe, bo dusza natychmiast, nawet bez świadomej refleksji nad sobą, ulega pokusie pychy i zaczyna dążyć do przejęcia nad innymi jakiejś urojonej władzy religijnej. Gdy zaś wszyscy z pokorą niosą po jednym darze do ołtarza, zanika duch rywalizacji. Każdy potrzebuje każdego. W czternastym rozdziale ewangelii Łukasza, Pan spotyka faryzeusza, którego psychologiczny profil żywo przypomina religijnego sentymentalistę. Znużony ciężarami doczesnego życia, marzy o Królestwie Boga jak o jakiejś arkadii, idylli, albo wysublimowanej słodyczy (por. Łk 14, 15). Jezus nie znajdzie z nim wspólnego języka. Opowie mu za to przypowieść o tym, kogo Bóg chce zaprosić do wieczności? Ubogich, którzy walczą od pierwszego do pierwszego o przetrwanie swojej rodziny. Ułomnych i chromych, co w biegu po świeży chleb zawsze znajdą się na końcu kolejki albo niewidomych, którzy pragną choć raz ujrzeć prawdziwy kształt tego świata. To ciekawe, że na uczcie zbawionych, Chrystus w pierwszym rzędzie zgromadzi ludzi znających się na życiu.

Zapraszam cię do praktyki zdrowej pobożności. Wybierz jedną ze szkół duchowych, pogłębiaj jej znajomość i rozwijaj się, dzięki tym narzędziom wewnętrznego wzrostu, które Kościół oczyścił, uznając za pożyteczne dla wierzących. Unikaj dewocyjnej wielości. Twoja dusza to nie odpustowy stragan, lecz intymna komnata Boskiego Oblubieńca.