9
stycznia
wtorek
Dzień Powszedni
Rok liturgiczny: B/II
Pierwsze czytanie:
1 J 4, 11-18
Psalm responsoryjny:
Ps 72 (71), 1b-2. 10-11. 12-13 (R.: por. 11)
Werset przed Ewangelią:
1 Tm 3, 16
Ewangelia:
Mk 6, 45-52

Patroni:

Liturgia na dzień 2024-01-09:

Pierwsze czytanie

1 J 4, 11-18
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Jana Apostoła

Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha.

My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Jeśli ktoś wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. My poznaliśmy i uwierzyliśmy miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości, iż będziemy mieli pełną ufność w dzień sądu, ponieważ tak jak On jest w niebie, i my jesteśmy na tym świecie. W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.

Psalm responsoryjny

Ps 72 (71), 1b-2. 10-11. 12-13 (R.: por. 11)
Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi

Boże, przekaż Twój sąd królowi, *
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie *
i ubogimi według prawa.

Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi

Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, *
królowie Szeby i Saby złożą daninę.
I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie, *
wszystkie narody będą mu służyły.

Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi

Wyzwoli bowiem biedaka, który go wzywa, *
i ubogiego, który nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim, *
nędzarza ocali od śmierci.

Uwielbią Pana wszystkie ludy ziemi

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

1 Tm 3, 16
Alleluja, alleluja, alleluja

Chrystus został ogłoszony narodom,
znalazł wiarę w świecie, Jemu chwała na wieki.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 6, 45-52
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum. Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić.

Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć.

Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: «Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!» I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył.

Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem zajścia z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Radość sięga do serca ofiary

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Radość sięga do serca ofiary   Abiy Fikru/pexels.com

Z okładki książki pod tytułem: „Droga do radości”, wygląda przekornie uśmiechnięta twarz małego Dzieciątka Jezus. Pan na zdjęciu wydaje się mieć kilka lat. Jest chłopcem, któremu oczy błyszczą do psot. Lewą rączkę składa na sercu – to pewnie też nie przypadek – a na wskazującym palcu prawej dłoni kręci śmieszną zabawką, jaką można za kilka groszy kupić na wiejskich straganach. Patrząc na zdjęcie Dzieciątka Jezus z okładki, łatwo ulec złudzeniu, że przy lekturze tej pozycji czytelnik pośmieje się lub odpręży. Tymczasem autorką książki jest siostra Mary David Totah, benedyktynka o palestyńskich korzeniach, która przemawiając do sióstr zakonnych, potrafi wypowiedzieć bezpardonowe zdania: „Chrześcijanie powołani są do życia w radości. Radość przenika do serca chrześcijańskiej ofiary. Nie jest to kwestia samego umiłowania cierpienia, ale przyjmowania i przezwyciężania, a nawet wybierania go jako dowodu miłości. Musisz zadać sobie pytanie: czego chce ode mnie Bóg? Nie chodzi tylko o ciebie. Powołanie nie może wykluczać Jego”.

Poważnym strapieniem współczesnego Kościoła i wyzwaniem, jakiego nie da się już odkładać na później, jest powszechnie ciężki stan życia konsekrowanego. Wydaje się, że z wnętrza przypadkowych i niespokojnych eksperymentów dwudziestego wieku, siostry i bracia zakonni wychodzą zbyt poturbowani. Nawet nie jest to kwestia statystyki nowicjatów i konwentów. Niepokoi słabnący puls wiary, moralności czy formacji. Co się dzieje z osobami konsekrowanymi? Poziomów i złożeń jest z pewnością bardzo wiele, warto jednak dotknąć krótko istoty narastającego problemu. Życie na wyłączność dla Boga pojawiło się w pierwotnym Kościele głównie po to, by w innych stanach powołania chrześcijańskiego nie zanikła gorliwość życia chrzcielnego. Kto spojrzy na siostrę zakonną lub brata – powinien widzieć, jak wygląda prawdziwy chrześcijanin. Przyjęcie Chrztu to zanurzenie się w misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Tym samym wstąpienie do zakonu było rozumiane zawsze jako element wyboru śmierci dla świata, z motywu budzenia życia Bożego wśród ludzi. I tutaj znajduje się ta niebezpieczna zapadka. Niestety, zbyt duża liczba współczesnych sióstr i braci zakonnych, ubiera dziś habit nie po to, by obumierać ale po to, by afirmować siebie. W konsekwencji żyje się nie dla, ale kosztem Kościoła. Siostry nagle szukają docenienia swojej kobiecości – a miały w klauzurze zakrywać urodę przed pożądliwym wzrokiem świata. Bracia usiłują być na siłę dandysami internetu – a mieli trwać jak ciche ziarno we wnętrzu żyznej gleby. Jeśli miłość do kenozy Pana nie będzie zwrócona klasztorom, życie konsekrowane może stać się nieużytecznym dla Kościoła.

W pierwszej księdze Samuela, Anna wiele lat zmaga się z bezpłodnością. Dramatycznie cierpi, boli ją dusza (por. 1 Sm 1, 10). Zresztą, w tamtym momencie biblijnej historii, cały Izrael przechodzi przez jakąś zapaść wiary i wierności. Co ważne, Anna składa Bogu ślub, że jeśli zdejmie z niej hańbę bezpłodności, nie zachowa dziecka dla siebie ale konsekruje je natychmiast dla Pana. Tak, życie konsekrowane decyduje o płodności Kościoła, który nie pójdzie do przodu, jeśli zakonników pozostawi wyrzuconych gdzieś za zakrętem. Kiedy w ewangelii Pan wypędza złego ducha, ten bez błędu rozpoznaje w Jezusie świętego – tak Go nazywa (por. Mk 1, 24). W tradycji biblijnej święty to konsekrowany, wyłączony, przeznaczony tylko dla Boga.

Pierwszy uśmiechnij się i potraktuj życzliwie jakąś siostrę zakonną czy brata. Nie jest im dzisiaj łatwo za murami klasztoru. A oni tyle wieków nieśli księży i świeckich na pokornych ramionach przez historię. Nadszedł czas, kiedy trzeba odwrócić role i ponieść w przyszłość konsekrowanych ludzi dla Kościoła.