11
marca
poniedziałek
IV Tydzień Wielkiego Postu
Rok liturgiczny: B/II
Pierwsze czytanie:
Iz 65, 17-21
Psalm responsoryjny:
Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b (R.: 2a)
Werset przed Ewangelią:
Am 5, 14
Ewangelia:
J 4, 43-54

Patroni:

  • św. Pionius,
  • św. Trofim i Tal,
  • św. Konstantyn,
  • św. Wincenty,
  • św. Sofroniusz,
  • św. Windicjan,
  • św. Benedykt,
  • św. Oengus Culdeus,
  • św. Eulogiusz,
  • bł. Jan Chrzciciel z Fabriano Righi,
  • bł. Tomasz Atkinson,
  • bł. Jan Kearney

Liturgia na dzień 2024-03-11:

Pierwsze czytanie

Iz 65, 17-21
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Tak mówi Pan:

«Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą.

Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę; bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu – radość. Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie usłyszy w niej odgłosów płaczu ani krzyku narzekania.

Nie będzie już w niej niemowlęcia, co miałoby żyć tylko kilka dni, ani starca, który by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie osiągnąć stu lat, będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce».

Psalm responsoryjny

Ps 30 (29), 2 i 4. 5-6. 11-12a i 13b (R.: 2a)
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś *
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie mój, Boże, †
z krainy umarłych wywołałeś moją duszę *
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Śpiewajcie psalm, wszyscy miłujący Pana, *
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego bowiem trwa tylko przez chwilę, †
a Jego łaska przez całe życie. *
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną, *
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament, *
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Am 5, 14
Chwała Tobie, Królu wieków

Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli,
a Pan Bóg będzie z wami.

Chwała Tobie, Królu wieków

Ewangelia

J 4, 43-54
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus odszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie, kiedy jednak przyszedł do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto.

Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna, był on już bowiem umierający.

Jezus rzekł do niego: «Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie».

Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko».

Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł.

A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, kiedy poczuł się lepiej. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, kiedy Jezus rzekł do niego: «Syn twój żyje». I uwierzył on sam i cała jego rodzina.

Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Człowiek, który uwierzył dwa razy

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Człowiek, który uwierzył dwa razy   Cottonbo Studio/pexels.com

Urzędnik królewski uwierzył. Pan Jezus, dokonując cudów oczekuje wiary ze strony ich „beneficjantów”. Oczekuje, że Mu zaufają, a w Nim zaufają samem Bogu. Ojciec umierającego dziecka uwierzył, to był jego udział w cudzie. Chrystus daje swą łaskę, trzeba jednak ją przyjąć. Ale dlaczego Ewangelista pod koniec swojego opowiadania ponownie pisze, że urzędnik królewski uwierzył, tym razem z całą rodziną? Ewidentnie chodzi o nowy akt wiary. Czy ten poprzedni nie wystarczył?

Większość uzdrowień, których dokonuje Pan Jezus wiąże się z jakimś gestem, na ogół dotknięciem, któremu towarzyszą słowa. To zapowiedź sakramentów – widzialnych znaków, gestów połączonych ze słowami, poprzez które Bóg uzdrawia i umacnia nasze dusze. Jednak w kilku przypadkach nasz Pan uzdrawia na odległość. W ten sposób pokazuje, że panuje nad przestrzenią, tym samym Jego działanie jest działaniem Boga, a nie tylko człowieka. W historii uzdrowienia syna królewskiego urzędnika Pan Jezus mówi nam coś jeszcze. Wiara nie jest jednorazowym aktem. Wymaga ciągłego wysiłku, cierpliwości, wytrwałości. Wiara, co brzmi paradoksalnie, wymaga wierności. 

Odległość z Kany do Kafarnaum do około 35 km. Zważywszy, że rozmowa ojca z Nauczycielem miała miejsce wczesnym popołudniem, miał on przed sobą pół dnia drogi i nocleg. Słudzy prawdopodobnie spotkali go nad ranem. Możemy sobie wyobrazić, co działo się w umyśle i sercu ojca tamtego popołudnia, a szczególnie w nocy. Pewnie miotał się między nadzieją a zwątpieniem. Nie miał dowodu, że jego syn żyje. Gdy rozmawiał twarzą w twarz z Jezusem, uwierzył od razu. Ale teraz Jezus jest daleko. Może w głowie kotłowały się myśli: „Czy to nie było złudzenie? Czy nie dałem się nabrać charyzmatycznemu rabbiemu, które może i jest pobożny, może mu się wydaje, że potrafi uzdrawiać na odległość, że Bóg go słucha? Ale z drugiej strony, Jego spojrzenie, Jego głos…” Te godziny musiały być dla owego człowieka czasem duchowego zmagania i próbą wiary. Z porannej rozmowy ze sługami można przypuszczać, że górę brały wątpliwości. Chrystus jednak nie cofa swej łaski. Syn urzędnika żyje. I ojciec uwierzył ponownie.

Który z tych dwóch aktów wiary był ważniejszy? Z pewnością pierwszy. Bez niego nie byłoby drugiego. Za pierwszym razem zaufał wprost Jezusowi, którego widzi. Teraz zaufał danym potwierdzającym Jego moc. Ale to też ma znaczenie. Iluż świadków cudów Pana Jezusa zwątpiło w Niego! Zaczynając od uczniów. Judasz zwątpił w Jezusa i to na długo przed tym, nim poniósł On, w ludzkim mniemaniu, klęskę. Piotr załamał się po aresztowaniu swego Mistrza. Ale, podobnie jak bohater dzisiejszej Ewangelii, uwierzył ponownie. 

I uwierzył on sam i jego rodzina. Wiara zawsze przynosi owoce. W samym wierzącym i wokół niego. W pierwszym akcie wiary królewski urzędnik ocalił swojego syna. W drugim stało się coś  więcej. Przylgnął na dobre do Jezusa, prawdziwego Boga i zbliżył do Niego swych najbliższych.