12
kwietnia
piątek
II tydzień po Wielkanocy
Rok liturgiczny: B/II
Pierwsze czytanie:
Dz 5, 34-42
Psalm responsoryjny:
Ps 27 (26), 1bcde. 4. 13-14 (R.: por. 4ab)
Werset przed Ewangelią:
Mt 4, 4b
Ewangelia:
J 6, 1-15

Patroni:

Liturgia na dzień 2024-04-12:

Pierwsze czytanie

Dz 5, 34-42
Czytanie z Dziejów Apostolskich

Pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud, kazał na chwilę usunąć apostołów i zabrał głos w Radzie: «Mężowie izraelscy – przemówił do nich – zastanówcie się dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. Bo niedawno temu wystąpił Teudas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam, i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni.

Więc i teraz wam mówię: Zostawcie tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć, i oby się nie okazało, że walczycie z Bogiem». Usłuchali go.

A przywoławszy apostołów, kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa.

Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie.

Psalm responsoryjny

Ps 27 (26), 1bcde. 4. 13-14 (R.: por. 4ab)
Jednego pragnę: mieszkać w domu Pana
Albo: Alleluja

Pan moim światłem i zbawieniem moim, *
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia, *
przed kim miałbym czuć trwogę?

Jednego pragnę: mieszkać w domu Pana
Albo: Alleluja

O jedno tylko Pana proszę i o to zabiegam, †
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu *
po wszystkie dni mego życia,
abym kosztował słodyczy Pana, *
stale się radował Jego świątynią.

Jednego pragnę: mieszkać w domu Pana
Albo: Alleluja

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana *
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny, *
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Jednego pragnę: mieszkać w domu Pana
Albo: Alleluja

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 4, 4b
Alleluja, alleluja, alleluja

Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

J 6, 1-15
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali.

Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha.

Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?» A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić.

Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać».

Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?»

Jezus zaś rzekł: «Każcie ludziom usiąść». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy.

Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów.

A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat». Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.


Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Cieszyć się z cierpień: masochizm czy coś innego?

ks. Antoni Bartoszek ks. Antoni Bartoszek

Cieszyć się z cierpień: masochizm czy coś innego?   unsplash.com

Mówimy, że żyjemy w skomplikowanych czasach, pełnych napięć społecznych oraz niejednoznaczności w sprawach religijnych. Czasy opisane w Dziejach Apostolskich charakteryzowały się nie mniejszym pogmatwaniem, zarówno w życiu duchowym, jak i politycznym. Słyszymy o niejakim Teudesie, który podawał się „za kogoś niezwykłego”. Być może kreował się na duchowego przywódcę albo nawet mesjasza. Słyszymy o Judaszu Galilejczyku, który wzniecił powstanie przeciw rzymskiemu okupantowi. Czasy były naprawę niespokojne. To wtedy działał Jezus, zwołał grono apostołów oraz szerszą grupę uczniów. Po wniebowstąpieniu grono Jego zwolenników na pierwszy rzut oka wyglądało jak sekta. 

W jaki sposób na zwolenników Jezusa patrzył Gamaliel? Być może jak na kolejną grupę z samozwańczym przywódcą, a być może widział w nich coś głębszego. Sanhedrynowi, sądzącemu uwięzionych apostołów udzielił następującej dorady: „Zostawcie tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć, i oby się nie okazało, że walczycie z Bogiem”.

Tak, chrześcijaństwo „pochodzi od Boga”. Przetrwało pierwsze prześladowania, których doświadczyli apostołowie, przetrwało okresy ciężkich prześladowań, których doświadczali chrześcijanie w wielu okresach historii i w wielu miejscach na świecie. Przetrwa także i w czasach dzisiejszych, bo od Boga pochodzi. Jednak to przekonanie nie może oznaczać siedzenia z założonymi rękami, nie może oznaczać bierności ze strony współczesnych uczniów Jezusa.

Potrzebny jest entuzjazm i odwaga wiary, jak u apostołów. Opis z Dziejów Apostolskich jest następujący: „A przywoławszy apostołów, kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa. Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie”. I tu trzeba zrobić sobie rachunek sumienia: czy jesteśmy gotowi na prześladowania? Czy jesteśmy gotowi głosić całą naukę o Jezusie Chrystusie? Powiemy, dziś nie ma prześladowań. Ale wystarczy inaczej postawić pytanie: czy jesteśmy gotowi publicznie opowiedzieć się za małżeństwem jako nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety? – to przecież nauczanie samego Jezusa. Czy jesteśmy gotowi publicznie stanąć w obronie dzieci nienarodzonych? – to przecież nauczanie Jezusa, który utożsamiał się z „najmniejszymi”. Czy jesteśmy gotowi powiedzieć publicznie, że zbawienie świata jest jedynie w Jezusie Chrystusie, żyjącym w Kościele, a nie w innych religiach, ani też w innych aktywnościach człowieka, np. ekologii czy medycynie? Jeśli tego publicznie nie mamy odwagi powiedzieć, to znaczy, że nakładamy autocenzurę na własne usta, to znaczy, że podświadomie boimy się współczesnych medialnych i społecznych biczowań. Bo tak jak apostołom zabroniono przemawiać w imię Jezusa, tak i dziś zaczyna się zabraniać głosić niektórych prawd. Apostołowie mieli odwagę. A my? Apostołowie nawet „cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa”. Cieszyli się nie z samych cierpień. Nie byli masochistami. Cieszyli się, że doświadczają prześladowań ze względu na Jezusa. Cieszyli się, że mogą świadczyć o Jezusie. A my? My niejednokrotnie boimy się jakichkolwiek cierpień i chcemy mieć spokojne życie. Dlatego tym bardziej potrzebujemy entuzjazmu i odwagi wiary. Bo to, że Kościół przetrwa zależy nie tylko od łaski Bożej, ale w dużej mierze od naszego odważnego świadectwa, nawet w obliczu cierpień.