15
lipca
poniedziałek
Wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora Kościoła
Rok liturgiczny: B/II
Pierwsze czytanie:
Iz 1, 10-17
Psalm responsoryjny:
Ps 50 (49), 8-9. 16b-17. 21 i 23 (R.: por. 23b)
Werset przed Ewangelią:
Mt 5, 10
Ewangelia:
Mt 10, 34- 11, 1

Patroni:

  • św. Bonawentura,
  • św. Eutropiusz, Zozyma i Bonosa ,
  • św. Feliks,
  • św. Catulinus i towarz.,
  • św. Filip i X towarz.,
  • św. Abudemius,
  • św. Jakub,
  • św. Plechelmus,
  • św. Gumbert,
  • św. Józef,
  • św. Atanazy,
  • św. Włodzimierz,
  • św. Ansuerus,
  • św. Dawid,
  • bł. Czesław,
  • bł. Bernard,
  • bł. Ignacy z Azevedo i 39 towarz.,
  • św. Pompilius Maria Pirrotti,
  • bł. Michał Bernard Marchand,
  • bł. Anna Maria Javouhey,
  • bł. Antoni Beszta-Borowski

Liturgia na dzień 2024-07-15:

Pierwsze czytanie

Iz 1, 10-17
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory!

«Co Mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów Mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali me dziedzińce?

Zaprzestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań. Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem, sprzykrzyło Mi się je znosić! Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choć nawet mnożylibyście modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi.

Obmyjcie się i oczyśćcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobru! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!»

Psalm responsoryjny

Ps 50 (49), 8-9. 16b-17. 21 i 23 (R.: por. 23b)
Temu, kto prawy, ukażę zbawienie

«Nie oskarżam cię za twoje ofiary, *
bo twe całopalenia zawsze są przede Mną.
Nie przyjmę cielca z twego domu *
ani kozłów ze stad twoich».

Temu, kto prawy, ukażę zbawienie

«Czemu wymieniasz moje przykazania *
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności, *
a słowa moje odrzuciłeś za siebie?»

Temu, kto prawy, ukażę zbawienie

«Ty tak postępujesz, a Ja mam milczeć? †
Czy myślisz, że jestem podobny do ciebie? *
Skarcę ciebie i postawię ci to przed oczy.
Kto składa dziękczynną ofiarę, ten cześć Mi oddaje, *
a tym, którzy postępują uczciwie, ukażę Boże zbawienie».

Temu, kto prawy, ukażę zbawienie

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 5, 10
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 10, 34- 11, 1
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich apostołów:

«Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; „i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy”.

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.

Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.

Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.

Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».

Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Potencjał

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Potencjał   Engin Akyurt / pexels.com

Bonawenturę nazywa się często drugim lub ponownym założycielem zakonu franciszkańskiego. W 1257 roku, mając zaledwie trzydzieści dziewięć lat, zostaje wybrany na generała duchowej rodziny świętego Franciszka. Skąd pomysł, by takiego młokosa wsadzić na poważne stanowisko? Bonawentura ma już za sobą odbyte studia w Paryżu, gdzie odznaczył się przede wszystkim talentem w dyskusji z mnichami. Ojcowie przywiązani do grubych murów klauzury, codziennych kapituł i nasuniętych na czoło kapturów, tylko taki styl uznawali za życie konsekrowane i nie dopuszczali możliwości powstania ani rozwoju zakonów żebraczych. Bonawentura podejmuje z nimi żywą dyskusję. Co więcej, to w tamtym czasie szukania pozytywnych argumentów za istnieniem franciszkanów albo dominikanów w Kościele, sam napisze budzący żywą wiarę traktat o Trójcy Świętej. Podobne wyczyny wyniosły Bonawenturę do godności przełożonego generalnego franciszkanów, stawiając przed nim jednak nie lada wyzwanie. Musiał znaleźć drogę złotego środka. Wczesny ruch franciszkański, w chwilę po śmierci Biedaczyny z Asyżu, wkracza w czas niebezpiecznego konfliktu między radykałami, którzy regułę ewangelicznego życia chcą eksploatować totalnie, a słabymi, przeciętnymi braćmi, którzy pragną z umiarem żyć charyzmatem franciszkańskim. Bonawentura przeprowadza trafną reformę, zapobiega bolesnemu podziałowi i kieruje franciszkanizm na drogę stałego, harmonijnego rozwoju. Ktoś pyta czasem: dlaczego jest aż tylu różnych franciszkanów? Właśnie dzięki reformie Bonawentury, bo to on uwolnił w zakonie niezwykły potencjał szerokiego życia duchem Franciszka z Asyżu bez konfliktu - od konwentualnych aż po kapucynów.

Tomasz Gaj, dominikanin, w kilku artykułach i wystąpieniach ostrzega przed czymś, co nazywa religijnością neurotyczną. Fobia pobożności potrafi umęczyć duszę. Neuroza religijna to współcześnie nader częste schorzenie wewnętrznego organizmu człowieka. Objawia się specyficznym paraliżem woli. Ktoś z jednej strony wręcz nienawidzi tego świata, w którym żyje ale z drugiej strony nie wierzy w to, że potrafi coś zmienić. Tym samym impulsy religijne, najczęściej wyraziste i przeakcentowane, człowiek zaczyna stosować jak filtr. W domu nie da się wytrzymać, codzienne kłótnie i patologia relacji lecz mimo to on nie bierze dialogu za remedium – po  nocy odmawia modlitwy swojego egzorcysty o uwolnienie domowników spod wpływu demona. Korporacja depcze go po biednym karku i odziera z godności, ale nie myśli nawet o zmianie pracy. Codziennie, jak mrówka siada za biurkiem – tylko w teczce ukrywa butelkę z wodą święconą i gdy nikt nie widzi kropi wszystkie korytarze. Religijność neurotyczna prowadzi do wewnętrznego dramatu, bo w istocie wyznaje Stwórcę słabszego od realiów, które stworzył. To paradoksalne zakłamanie. Wierzyć Panu to nie znaczy mnożyć dziwne formy dewocji lecz być specjalistą od duchowego rozwiązania dylematów życia.

Jezus nigdy nie przystał do grupy kapłanów świątynnych. Nie pozwolił zamknąć się w zimnych regułach kultu. Świadomie wybiera styl życia wędrownego misjonarza i szuka kontaktu z człowiekiem na ulicach miast oraz wiosek (por. Mt 11, 1). W ostatecznym wymiarze Jego ewangelia nie będzie księgą, jaką uroczyście wnosi się na początek liturgii w precesjach ale świętą tkanką, która ma moc przeobrażenia świata. Prorok Izajasz bez ogródek głosi, że Bóg nienawidzi jałowych obrzędów, które mogą trwać godzinami lecz nie budzą ducha nawrócenia (por. Iz 1, 14). To nie znaczy, że kult jest zły. Celebracja musi mieć jednak konsekwencje w życiu.  

Lubisz pobożność, ale ucz się dzięki niej znajdować praktyczne środki na rozwiązanie kluczowych problemów egzystencji. Słowo Boże daje potencjał. Nie wypożycza istnienia na kredyt.