2
września
poniedziałek
XXII Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: B/II
Pierwsze czytanie:
1 Kor 2, 1-5
Psalm responsoryjny:
Ps 119 (118), 97-98. 99-100. 101-102 (R.: 97a)
Werset przed Ewangelią:
Łk 4, 18
Ewangelia:
Łk 4, 16-30

Patroni:

  • św. Zenon,
  • św. Teodota, Ewodiusz, Hermogenes i Kalikst ,
  • św. Habib,
  • św. Antonin,
  • św. Prosper,
  • św. Justus,
  • św. Nonnosus,
  • św. Syagrius,
  • św. Agrykola,
  • św. Elpidiusz Picenus (z Marchii),
  • św. Albert i Wit,
  • bł. Brochardus,
  • bł. Ingrid,
  • bł. Jan Maria du Lau d'Allemans, Franciszek Józef de la Rochefoucauld, Piotr Ludwik de la Rochefoucauld i CXIII towarz. ,
  • bł. Piotr Jakub Maria Vitalis i XX towarz.

Liturgia na dzień 2024-09-02:

Pierwsze czytanie

1 Kor 2, 1-5
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością, głosić wam świadectwo Boże.

Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.

Psalm responsoryjny

Ps 119 (118), 97-98. 99-100. 101-102 (R.: 97a)
Jakże miłuję Prawo Twoje, Panie

Jakże miłuję Prawo Twoje, Panie, *
przez cały dzień nad nim rozmyślam.
Przez Twe przykazanie stałem się mędrszym od wrogów, *
bo jest ono moim na wieki.

Jakże miłuję Prawo Twoje, Panie

Jestem roztropniejszy od wszystkich, którzy mnie uczą, *
bo rozmyślam o Twoich napomnieniach.
Jestem rozważniejszy od starców, *
bo zachowuję Twe postanowienia.

Jakże miłuję Prawo Twoje, Panie

Powstrzymuję nogi od wszelkiej złej ścieżki, *
aby słów Twoich przestrzegać.
Nie odstępuję od Twoich wyroków, *
albowiem Ty mnie pouczasz.

Jakże miłuję Prawo Twoje, Panie

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 4, 18
Alleluja, alleluja, alleluja

Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 4, 16-30
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać.

Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana».

Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.

Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»

Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum».

I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Zastępowi z lat sześćdziesiątych

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Zastępowi z lat sześćdziesiątych  

Był kiedyś Jarocin, po nim Przystanek Woodstock, a teraz będzie tak zwany Campus Polska Przyszłości – wszystko po tej samej linii. Nie ma co skupiać się na komentarzach wokół wulgarnego incydentu z kapelą niejakiego Cypisa, bo jego przyśpiewki nie wejdą do kanonu dzieł sztuki. Dramatyczne jest natomiast rozejście się polityków z realnymi potrzebami młodego pokolenia, pod które podobno finansowano partyjny obóz w Olsztynie. Te więc dzieci, co samotne nie śpią po nocach i od wieku nastolatków jadą na tabletkach, ciągani do terapeutów z brakiem zrozumienia dla własnej seksualności czy osobowości, wpływowy salon usadza na wiele godzin do kosmicznego studia, serwując im tematy z harcerskich obozów epoki marksizmu. Dla przykładu, prezydent i premier rzucili się nagle z żarliwymi przeprosinami, wspominając nawet o wyrzutach sumienia za to, że nie zdołali ocalić praw kobiet i zlikwidować kary za aborcję. Kiedy politycy używają czysto chrześcijańskich pojęć dla opisania świata na opak, oznacza to, że manipulują zamiast wychowywać. Ale po co? Mają przecież w ręku władzę, jaka gwarantuje im wszystkie środki konieczne do rozwiązanie problemów młodego człowieka. Nic z tego, bo dla działaczy te dzieci to mięso, które trzeba wrzucić do mielącej wszystko maszynki, by mieć co zjeść potem, gdy nadejdą chude lata. Każdy etyk społeczny, który ma równo poukładane w głowie, popuka się w czoło.

Czy grupa słuchaczy olsztyńskiego campusu to przedstawiciele całej polskiej młodzieży? W żadnym wypadku! Współcześni młodzi w Polsce – a to tylko jedno z ich bolesnych pytań do świata – nie należą ani do Kościoła, ani do polityków. Jednakowo nie ufają ani biskupowi, ani panom w krawatach, choć ci ostatni nie przyjmują tego do wiadomości. Działacze partyjni zamiast przyłożyć rękę do wychowania nowego pokolenia, nawijają im na uszy mity z czasów własnej młodości. I sądzą, że wystarczy odegrać rolę klawego zastępowego, co to przymknie oko na regulamin, pośmieje się za plecami harcmistrza podczas hymnu i zapali skręta w namiocie nocą, po ognisku, by zdobyć młodych dla siebie. Politykom przeleciało jakieś czterdzieści lat ale głowa utknęła im w szparach komunistycznego labiryntu. Młodzi tymczasem w prezydencie lub premierze widzą reprezentantów pokolenia ich dziadków czy rodziców, do których nie mają zaufania. Bo dobrze wiedzą kto do wątłej dłoni, zamiast mapy życia, wcisnął im łatwopalną broń, od której często giną samobójczą śmiercią. Młode pokolenie przestaje dziś godzinami na rogach ulic w bardzo samotnym miejscu i nie wie, w którą ruszyć stronę? Paradoksalnie jednak bliżej im do bogobojnej bandy, przez cywilizowanych ludzi nazywanej Kościołem. Wbrew obowiązującym analizom widać, że coraz więcej katechetów, duszpasterzy lub księży znajduje autentyczny sposób na to, by przekroczyć granice młodego świata. Wówczas młodzież skłania się jednak do Boga, zaczyna myśleć, czytać, lubi medytację i pielgrzymki, a w wakacje podejmuje wyzwanie misyjnego wolontariatu. Bo w głębi siebie młodzi są inteligentni, szlachetni i wrażliwi. Uśmiechnięci panowie w krawatach, pachniecie naftaliną.

Jezus często wraca do Nazaretu, miejsca swojej młodości, które obok krzyża jest największym znakiem Jego solidarności z realnym, zwykłym, ludzkim istnieniem (por. Łk 4, 18). Bóg chrześcijan zna się na życiu, a nie na ideach. O tym myśli święty Paweł, gdy bez chwili wahania opowiada się po stronie Chrystusa Ukrzyżowanego (por. 1 Kor 2, 2). Młodość ducha jest bogata w intuicję, która łatwo chwyta różnicę między graczem a świadkiem.  

Zastanawiasz się czasem, co myśli młode pokolenie? Nie wie co o tym myśleć, więc najczęściej myśli nic. Nicość to z jednej strony śmiertelne zagrożenie. Potrafi zabijać. Z drugiej jednak strony to terytorium niczyje do wypełnienia sensem. Możesz w tym pomóc młodzieży. W większości to szlachetni ludzie, tylko w życiu im dzisiaj pod górkę.