8
października
wtorek
XXVII Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: B/II
Pierwsze czytanie:
Ga 1, 13-24
Psalm responsoryjny:
Ps 139 (138), 1b-3. 13-14b. 14c-15 (R.: por. 24b)
Werset przed Ewangelią:
Łk 11, 28
Ewangelia:
Łk 10, 38-42

Patroni:

  • św. Pelagia,
  • św. Reparata,
  • św. Feliks,
  • św. Ewodiusz,
  • św. Ragenfredis,
  • św. Hugo,
  • bł. Jan Adams, Robert Dibdale i Jan Lowe

Liturgia na dzień 2024-10-08:

Pierwsze czytanie

Ga 1, 13-24
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Galatów

Bracia:

Słyszeliście o moim wcześniejszym postępowaniu, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak w żarliwości dla judaizmu przewyższałem wielu moich rówieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wielkim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przodków.

Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie, bym Ewangelię o Nim głosił poganom, natychmiast, nie radząc się ciała i krwi ani nie udając się do Jerozolimy, do tych, którzy apostołami stali się pierwej niż ja, skierowałem się do Arabii, a później znowu wróciłem do Damaszku. Następnie, trzy lata później, udałem się do Jerozolimy, aby poznać się z Kefasem, i zatrzymałem się u niego tylko piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego. A Bóg jest mi świadkiem, że w tym, co tu do was piszę, nie kłamię.

Potem udałem się do krain Syrii i Cylicji. Kościołom zaś chrześcijańskim w Judei pozostawałem osobiście nieznany. Docierała do nich jedynie wieść: ten, co dawniej nas prześladował, teraz jako Dobrą Nowinę głosi wiarę, którą wcześniej usiłował wytępić. I wielbili Boga z mego powodu.

Psalm responsoryjny

Ps 139 (138), 1b-3. 13-14b. 14c-15 (R.: por. 24b)
Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną

Przenikasz i znasz mnie, Panie, *
Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli, †
przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę, *
i znasz wszystkie moje drogi.

Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną

Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze *
i utkałeś mnie w łonie mej matki.
Sławię Cię, że mnie tak cudownie stworzyłeś, *
godne podziwu są Twoje dzieła.

Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną

I duszę moją znasz do głębi. *
Nie byłem dla Ciebie tajemnicą,
kiedy w ukryciu nabierałem kształtów, *
utkany we wnętrzu ziemi.

Prowadź mnie, Panie, swą drogą odwieczną

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 11, 28
Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego
i zachowują je wiernie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 10, 38-42
Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.

Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».

A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Marto, pozwól Jezusowi Cię nakarmić, zanim podasz Mu kolację

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Marto, pozwól Jezusowi Cię nakarmić, zanim podasz Mu kolację  

Panie, czy Ci to obojętne… Pewnie wielu z nas wie z doświadczenia, co czuła Marta. Może nawet w kiedyś podobnych słowach zwróciliśmy się do Boga. Obawiamy się, że nasze starania i wysiłek w czynieniu dobra nie mają dla nikogo znaczenia i nawet Bogu są obojętne. Taka myśl może przyjść do głowy szczególnie wówczas, gdy nie spotykamy się z wdzięcznością ze strony innych ludzi. 

Starania Marty nie umknęły uwadze Nauczyciela. Patrzył się uważnie i czekał. Z pewnością doceniał jej zaangażowania. Przygotowanie posiłku było z jej strony wyrazem szacunku i miłości. Dla Żydów przyjęcie kogoś do domu i zaproszenie na posiłek było gestem o jeszcze większym znaczeniu niż dla nas. Z jednej strony gościnność dla podróżnych była uważana za jeden z ważniejszych wymogów prawa moralnego. Ale też zaproszenie na posiłek w swoim domu oznacza przyjaźń. Marta uwija się po domu, aby kolacja była jak najlepsza, bo kocha Pana Jezusa i chce to pokazać tak, jak potrafi i jak tego wymaga pradawny obyczaj.

Z relacji Ewangelisty wynika, że Marta była panią domu, więc czuła się pierwszą odpowiedzialną za to, w jaki sposób Gość zostanie potraktowany. Jest kobietą i w jej naturę wpisane jest macierzyństwo, które jest czymś więcej niż instynktem opieki nad własnymi dziećmi. Troska pani domu, aby wszyscy domownicy i goście byli nakarmieni jest przejawem macierzyństwa. Oczywiście, Marta nie traktuje Jezusa jak swego dziecka, ale kocha Go kobiecym sercem, które też jest matczyne. 

Marta postępuje właściwie, gdyby przyjąć, że jej Gość jest tylko wędrownym, mądrym i pobożnym rabinem, z którym łączą ją więzy przyjaźni. Ale On jest kimś więcej i Maria chwyciła to wcześniej niż jej starsza siostra. Zwykłe reguły gościnności tu nie wystarczą. Jego trzeba do swego domu przyjąć na innych zasadach, których Marta jeszcze nie rozumie i stąd wynika jej frustracja.

To Pan Jezus jest tym, który karmi swoich przyjaciół, którzy przyjmują Go do swego domu, a więc każdego człowieka, który w Niego uwierzył i przyjął do swego serca. Dlatego przychodząc do domu swych przyjaciół zaczyna od podania przygotowanego przez siebie posiłku. Nie tylko naucza, ale pozwala swoim przyjaciołom cieszyć się swoją bliskością. Wkrótce dokona cudu, który sprawi, że dosłownie stanie się naszym pokarmem – w Eucharystii. Maria naprawdę wybrała najlepszą cząstkę.

Starania Marty nie są Jezusowi obojętne. Zwraca się do niej tak serdecznie, powtarzając dwukrotnie jej imię, aby nie miała wątpliwości, że jest jej Przyjacielem. Nie chce, żeby energia serca Marty się zmarnowała. Chce nadać właściwy sens jej staraniom, również jej szlachetnej pracy pani domu. Aby tak było, Marta musi pozwolić, aby najpierw On ją nakarmił.

Żadne szlachetne i dobre działanie człowieka nie jest obojętne Bogu. Nasza troska o bliźnich, o dom, o rodzinę, przyjaciół i wszystkich wokół nasz, wreszcie troska o dobro wspólne przejawiająca się w dobrze wykonywanej pracy zawodowej – wszystko to Bóg widzi i przyjmuje. Ale chce nadać temu pełny sens, przeniknąć swoją miłością. Dlatego u podstawy każdego ludzkiego działania powinna być modlitwa. "Najpierw modlitwa, potem pokuta, dopiero na trzecim miejscu – daleko „na trzecim miejscu” – działanie." (św. Josemaría Escrivá, Droga 82) 

Niekoniecznie oznacza to pierwszeństwo w sensie chronologicznym. Wystarczy, że każdego dnia znajdziemy czas na modlitwę, w różnych formach, w różnych porach dnia, stosownie do swojej sytuacji rodzinnej i zawodowej. Ważne, żeby być systematycznym i hojnym, nie kalkulując, jakby tu zaoszczędzić czas z Panem Bogiem. Raczej szukajmy oszczędności w innych naszych aktywnościach – aby mieć czas dla Niego. Wtedy wszystkie nasze działania nabiorą pełnego sensu i staną się przejawem naszej miłości do Niego.