4
lutego
wtorek
IV Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: C/I
Pierwsze czytanie:
Hbr 12, 1-4
Psalm responsoryjny:
Ps 22
Werset przed Ewangelią:
Mt 8, 17
Ewangelia:
Mk 5, 21-43

Patroni:

  • św. Eutychius,
  • św. Klaudian,
  • św. Papiasz, Diodor i Klaudian,
  • św. Fileas i Filoromus,
  • św. Izydor,
  • św. Awentyn,
  • św. Awentyn,
  • św. Rabanus Maurus,
  • św. Mikołaj Studyta,
  • św. Gilbert,
  • św. Joanna Valois,
  • bł. Jan Speed,
  • św. Józef z Leonessy,
  • św. Jan z Brito

Liturgia na dzień 2025-02-04:

Pierwsze czytanie

Hbr 12, 1-4
Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Bracia:

Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, zrzuciwszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, biegnijmy wytrwale w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala.

On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy na tronie Boga. Zważcie więc na Tego, który ze strony grzeszników tak wielką wycierpiał wrogość wobec siebie, abyście nie ustawali, załamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do krwi, walcząc przeciw grzechowi.

Psalm responsoryjny

Ps 22
Ps 22 (21), 26b-27. 28 i 30ab. 30c-32 (R.: por. 27b)

Chwalić Cię będą, którzy Cię szukają

Wypełnię moje śluby wobec czcicieli Boga. *
Ubodzy będą jedli i zostaną nasyceni,
będą chwalić Pana ci, którzy Go szukają: *
«Serca wasze niech żyją na wieki».

Chwalić Cię będą, którzy Cię szukają

Przypomną sobie i wrócą do Pana wszystkie krańce ziemi, *
oddadzą Mu pokłon wszystkie szczepy pogańskie.
Jemu się pokłonią wszyscy śpiący w ziemi, *
przed Nim zegną się wszyscy, którzy staną się prochem.

Chwalić Cię będą, którzy Cię szukają

Moja dusza będzie żyła dla Niego, †
potomstwo moje Jemu będzie służyć, *
przyszłym pokoleniom o Panu opowie.
I sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, †
który się narodzi: *
«Pan to uczynił».

Chwalić Cię będą, którzy Cię szukają

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 8, 17

Alleluja, alleluja, alleluja

Jezus wziął na siebie nasze słabości
i dźwigał nasze choroby.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 5, 21-43
Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał.

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości.

A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła.

Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości».

Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.

Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia.

Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Wybór właściwej terapii

ks. Michał Kwitliński ks. Michał Kwitliński

Wybór właściwej terapii   John Rae Cayabyab / pexels.com

Długie i kosztowne leczenie, które nie tylko nie przynosi rezultatu, ale dodatkowo obciąża organizm… Mimo ogromnego postępu medycyny od czasów Pana Jezusa, również teraz wielu chorych może zobaczyć siebie w bohaterce dzisiejszej Ewangelii. Czasami wynika to z błędów, nieudolności konkretnych lekarzy czy całego systemu. Częściej zaś z prostego i oczywistego faktu, że lekarze nie są bogami, choć niektórzy traktują medycynę jak religię.

Zdarza się, że doświadczając cierpienia, udajemy się do niewłaściwych specjalistów lub na własną rękę leczymy chorobę, której nie umiemy zdiagnozować. Ktoś próbuje leczyć ból istnienia dietą, witaminą D, ziołami, nie mówiąc o alkoholu czy środkach odurzających. Kto inny, czując żal z powodu popełnionego zła, udaje się do psychoterapeuty. Smutek duszy chce leczyć środkami antydepresyjnymi.

Jeśli właściwie nie odróżnimy choroby duszy od stanów emocjonalnych, zaburzeń czy chorób psychicznych, możemy popełnić błąd i znaleźć się w sytuacji owej kobiety, cierpieć z powodu niewłaściwej terapii. Owszem, czasem choroba duszy (grzech, ale również inne przeszkody pojawiające się w życiu duchowym), wywiera w psychice tak głębokie skutki, że konieczna jest pomoc ze strony medycyny. I odwrotnie, choroba psychiczna dotyka duszy człowieka, który potrzebuje wówczas bardziej niż zwykle pomocy duchowej, modlitwy czy sakramentów. Trzeba przy tym uważać, żeby nie traktować spowiedzi i kierownictwa duchowego jako psychoterapii, może mniej fachowej, za to darmowej. To tak jak pójść do dentysty z problemami żołądkowymi. Owszem, stomatolog ma wykształcenie medyczne, może coś poradzić, ale od przewodu pokarmowego specjalistą jest gastrolog. Porada kapłana może czasem pomóc osobie z zaburzeniami, doświadczony spowiednik na ogół ma sporą wiedzę psychologiczną. Ale nie może przepisywać leków, na ogół nie zna technik psychoterapii, nie temu zresztą służy spowiedź.

Tylko Chrystus leczy nas z grzechu i innych słabości duszy. Człowiek, choćby najbardziej uczony, nie może „kontrolować” łaski, która jest bezpośrednim działaniem Boga w duszach. Psychiatra nie może odpuszczać grzechów, żaden człowiek sam z siebie tego nie może. Na drodze do Boga pomocy udziela sam Bóg i dopiero w oparciu o Jego moc, inni ludzie. Najlepszym tego przykładem jest sakrament pokuty. Chrystus leczy duszę grzesznika, poprzez kapłana. Kapłan nie udziela łaski, lecz ją przekazuje, choć oczywiście uczestniczy w procesie leczenia.

Dzisiejsza Ewangelia kończy się sceną wskrzeszenia córki Jaira. Pan Jezus przeprowadza zabieg, którego żaden lekarz nigdy nie będzie w stanie przeprowadzić. Leczy ze śmierci. Wprawdzie medycy potrafią czasem wyprowadzić pacjenta ze śmierci klinicznej, ale to tak naprawdę nie jest śmierć. Tylko Bóg ma pełną władzę nad życiem, bo ono jest Jego darem. W opisanej scenie przywraca dziecko do życia biologicznego, ale to wskrzeszenie jest zapowiedzią czegoś o wiele wspanialszego, wykraczającego poza obszar medycyny i jakiekolwiek innej nauki. Pan Jezus leczy nas ze śmierci, dając nam życie wieczne.