11
kwietnia
piątek
V Tydzień Wielkiego Postu
Rok liturgiczny: C/I
Pierwsze czytanie:
Jr 20, 10-13
Psalm responsoryjny:
Ps 18
Werset przed Ewangelią:
J 6, 63c. 68c
Ewangelia:
J 10, 31-42

Patroni:

  • św. Antypas,
  • św. Filip,
  • św. Domnio,
  • św. Barsanufiusz,
  • św. Izaak,
  • bł. Lanuinus,
  • bł. Sancja,
  • św. Anioł Carletti z Clavasio,
  • bł. Jerzy Gervase,
  • św. Gemma Galgani,
  • bł. Helena Guerra,
  • bł. Symforian Ducki

Liturgia na dzień 2025-04-11:

Pierwsze czytanie

Jr 20, 10-13
Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza

Rzekł Jeremiasz:

«Słyszałem oszczerstwo wielu: „Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego!” Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: „Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy pomstę na nim!”

Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego i który patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę na nich. Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę.

Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców».

Psalm responsoryjny

Ps 18
Ps 18 (17), 2-3a. 3b-4. 5-6. 7 (R.: por. 7)
Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Miłuję Cię, Panie, *
Mocy moja,
Panie, Opoko moja i Twierdzo, *
mój Wybawicielu.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Boże, Skało moja, na którą się chronię, *
Tarczo moja, Mocy zbawienia mego i moja Obrono.
Wzywam Pana, godnego chwały, *
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Ogarnęły mnie fale śmierci *
i zatrwożyły odmęty niosące zagładę.
Oplątały mnie pęta otchłani, *
schwyciły mnie sidła śmierci.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Wzywałem Pana w moim utrapieniu, *
wołałem do mojego Boga
i głos mój usłyszał ze swojej świątyni, *
dotarł mój krzyk do Jego uszu.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 6, 63c. 68c

Chwała Tobie, Słowo Boże

Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem.
Ty masz słowa życia wiecznego.

Chwała Tobie, Słowo Boże

Ewangelia

J 10, 31-42

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Żydzi porwali za kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: «Ukazałem wam wiele dobrych czynów, które pochodzą od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie kamienować?»

Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Nie kamienujemy Cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga».

Odpowiedział im Jezus: «Czyż nie napisano w waszym Prawie: „Ja rzekłem: Bogami jesteście?” Jeżeli Pismo nazwało bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to czemu wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: „Bluźnisz”, dlatego że powiedziałem: „Jestem Synem Bożym”? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie! Jeżeli jednak dokonuję, to choć nie wierzylibyście Mi, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu».

I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał.

Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Kamienie za prawdę

ks. Tomasz Jaklewicz ks. Tomasz Jaklewicz

Kamienie za prawdę   Camila aguiar / pexels.com

Oba dzisiejsze czytania łączy motyw cierpienia spowodowanego dawaniem świadectwa prawdzie. Fragment z Księgi Jeremiasza to część większej całości ukazującej walkę wewnętrzną proroka (Jr 20, 7-18). Lament Jeremiasza posuwa się momentami do przeklinania swoich narodzin. Ale jego skarga łączy się z zaufaniem Bogu i wezwaniem do wielbienia Go. Warto przeczytać cały ten fragment, bo widać w nim lepiej potężne duchowe rozdarcie proroka. Czasem zastanawiamy się, czy wszystko z nami w porządku, gdy miotani jesteśmy z jednej skrajności w drugą, od zaufania Bogu po zwątpienie. Nadzieja na to, że prawda i dobro ostatecznie zwyciężą, nie oznacza wcale doczesnego pokoju, dobrego samopoczucia i psychicznego komfortu. Dopadają nas raz po raz „sidła śmierci”, a jednak „wzywamy Pana w naszym utrapieniu”. Modlitwa bywa krzykiem z dna rozpaczy. Wierzmy jednak, że nasz krzyk dociera do Jego uszu, jak powiada dzisiejszy Psalm.

Ewangelia ukazuje zmagania Jezusa ze swoimi przeciwnikami. Akcent położony jest tutaj nie tyle na samo cierpienie Jezusa (na to przyjdzie czas), ale raczej na przyczynę prześladowania. Dlaczego tak zajadle Go nienawidzą? Jezus stawia im pytanie: za który dobry czyn chcą Go ukamienować. Pada odpowiedź: „Nie kamienujemy Cię za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga”. Przeciwników Jezusa rozwściecza nie tyle dobro, które czynił, ale bardziej prawda, którą głosił. Dziś bywa podobnie z Kościołem. Niech Kościół działa charytatywnie, niech promuje ekologię, walczy z ubóstwem, pomaga imigrantom itd., tylko niech przestanie mówić, że głosi prawdę. Jaką prawdę? Tę o Jezusie Chrystusie. Że On jest wcielonym Bogiem, w którym jest zbawienie świata. „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Jezus jest prawdą i w świetle tej prawdy Kościół ma sądzić świat i historię. Czyniąc to będzie oskarżany o zamach na współczesne „dogmaty”, o mowę nienawiści, o bluźnierstwo przeciwko bożkom tego świata.

Bywa, że jak Jeremiasz lub jak sam Jezus cierpimy z powodu swojego powołania, z powodu prawdy, której chcemy być wierni. Jak pisał Saint-Exupéry, „znasz swoje powołanie po tym, jak ci ciąży”. Cierpienie związane z wiernością Bogu, z wiernością sumieniu, z dawaniem świadectwa prawdzie należy do całości. Nie uciekniemy od niego, chyba, że za cenę zdrady. Jezus tak długo, jak się dało, wymykał się z rąk swoich prześladowców, starał się wykazać ich fałsz w rozmowie. W końcu jednak przyjął wyrok i krzyż. Czy Jego naśladowców może czekać inny los? Benedykt XVI pisał: „Właśnie tam, gdzie ludzie, usiłując uniknąć wszelkiego cierpienia, starają się uchylić od wszystkiego, co może powodować ból, tam, gdzie chcą zaoszczędzić sobie wysiłku i bólu związanego z prawdą, miłością, dobrem, staczają się w życie puste, w którym być może już prawie nie ma bólu, ale coraz bardziej dominuje mroczne poczucie braku sensu i zagubienia. Nie unikanie cierpienia ani ucieczka od bólu uzdrawia człowieka, ale zdolność jego akceptacji, dojrzewania w nim, prowadzi do odnajdywania sensu przez zjednoczenie z Chrystusem, który cierpiał z nieskończoną miłością”.