23
czerwca
poniedziałek
XII Tydzień zwykły
Rok liturgiczny: C/I
Pierwsze czytanie:
Rdz 12, 1-9
Psalm responsoryjny:
Ps 33
Werset przed Ewangelią:
Hbr 4, 12
Ewangelia:
Mt 7, 1-5

Patroni:

  • Męczennicy z Nikomedii,
  • św. Ediltruda,
  • św. Bilius,
  • bł. Lanfrank,
  • św. Walherus,
  • bł. Maria,
  • bł. Tomasz Corsini,
  • bł. Piotr Jakub de Pisauro,
  • św. Tomasz Garnet,
  • bł. Józef Cafasso,
  • św. Maria Rafała {Sanctina} Cimatti·

Liturgia na dzień 2025-06-23:

Pierwsze czytanie

Rdz 12, 1-9
Czytanie z Księgi Rodzaju

Pan Bóg rzekł do Abrama: «Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem. Będę błogosławił tym, którzy tobie błogosławić będą, a tym, którzy tobie będą złorzeczyli, i Ja będę złorzeczył. Przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi».

Abram udał się w drogę, jak mu Pan rozkazał, a z nim poszedł i Lot. Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Charanu. I zabrał Abram z sobą swoją żonę, Saraj, swego bratanka, Lota, i cały dobytek, jaki obaj posiadali, oraz służbę, którą nabyli w Charanie, i wyruszyli, aby się udać do Kanaanu.

Gdy zaś przybyli do Kanaanu, Abram przeszedł przez ten kraj aż do pewnej miejscowości koło Sychem, do dębu More. – A w kraju tym mieszkali wówczas Kananejczycy.

Pan, ukazawszy się Abramowi, rzekł: «Twojemu potomstwu oddaję właśnie tę ziemię». Abram zbudował tam ołtarz dla Pana, który mu się ukazał.

Stamtąd zaś przeniósł się na wzgórze na wschód od Betel i rozbił swój namiot pomiędzy Betel od zachodu i Aj od wschodu. Tam również zbudował ołtarz dla Pana i wzywał imienia Jego.

Zwinąwszy namioty, Abram wędrował z miejsca na miejsce w stronę Negebu.

Psalm responsoryjny

Ps 33
Ps 33 (32), 12-13. 18-19. 20 i 22 (R.: por. 12)

Szczęśliwy naród wybrany przez Pana

Błogosławiony lud, którego Pan jest Bogiem, *
naród, który On wybrał na dziedzictwo dla siebie.
Pan spogląda z nieba, *
widzi wszystkich ludzi.

Szczęśliwy naród wybrany przez Pana

Oczy Pana zwrócone na bogobojnych, *
na tych, którzy oczekują Jego łaski,
aby ocalił ich życie od śmierci *
i żywił ich w czasie głodu.

Szczęśliwy naród wybrany przez Pana

Dusza nasza oczekuje Pana, *
On jest naszą pomocą i tarczą.
Panie, niech nas ogarnie Twoja łaska, *
według nadziei pokładanej w Tobie.

Szczęśliwy naród wybrany przez Pana

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Hbr 4, 12
Alleluja, alleluja, alleluja

Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 7, 1-5
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata».

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Wolontariusze oraz misjonarze

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Wolontariusze oraz misjonarze  

Bastionem katolicyzmu jest zdolność wybranych osób do składania definitywnych wyborów. Kościół manifestuje ewangeliczną siłę właśnie wtedy, gdy opowiada się za spisaniem katalogu wartości najważniejszych, za które komuś wolno poświęcić całe, własne, darowane sobie życie. Co to oznacza? Że osoba ludzka w czasie trwania doczesnej egzystencji musi rozróżniać między wyborami czasowymi, znaczącymi ale nie noszącymi na sobie brzemienia ostateczności. Mogą być nimi zakup domu, zmiana pracy, czy kibicowanie temu, a nie innemu klubowi piłkarskiemu – to ma charakter relatywny, może się zmieniać. Ale są też elekcje absolutne, nieodwracalne, decydujące, z wpływem na kierunek istnienia od dziś nawet poza próg wieczności. Wybór małżeński, głos sumienia, święcenia czy śluby wieczyste, ojcostwo albo macierzyństwo, a także opowiedzenie się po stronie Chrystusa, czyli wiara mają naturę definitywną – to może skutkować zbawieniem bądź potępieniem. Ludzie małoduszni zarzucali przy tym Kościołowi, że głosząc nieuchronną definitywność pewnych wyborów popada w nietolerancję, a nawet wypacza osobowość, wpędzając ludzi w lęk przed piekłem. Tymczasem osoby prawdziwie wielkoduszne wiedzą, że wartości ostateczne to nie ciężka gilotyna nad szyją ludzkości lecz wysokie szacowanie godności człowieka. Jeśli nie ma niczego definitywnego w ludzkim życiu, jeśli naprawdę wszystko można odwołać bez najmniejszej konsekwencji, to człowiek niczym w istocie nie różni się od bydlęcia, co przeżuje stertę trawy i będzie upolowane na sąsiednim pastwisku.

Obrzędowi posłania misjonarza z jednego Kościoła na terytoria pierwszej ewangelizacji towarzyszy z reguły błogosławieństwo biskupa, modlitwa ludzi a także przekazanie śmiałkowi krzyża misyjnego. Z tego powodu ikony, a dzisiaj fotografie często opisują misjonarza jako postać, która na habicie lub sutannie, na szyi nosi znak Ukrzyżowanego. Krzyża nie da się przyjąć na chwilę. Również misyjnego krzyża nie wolno założyć jedynie do zdjęcia. Krzyż misyjny – jakkolwiek różne mogą być indywidualne losy misjonarza, jego sytuacja rodzinna lub zdrowie – także bierze się na całe życie. Dziś w Kościele nad Wisłą – i bardzo dobrze – czuć wzmożone zaciekawienie tak zwanym wolontariatem misyjnym. Polska ma wciąż wielu, żywo wierzących katolików świeckich, którzy pragną nie tylko modlić się ale też pracować dla ewangelii. Jednocześnie współcześni Polacy to bardzo zamożni ludzie, których stać na wakacyjny wyjazd do Azji albo Afryki. Dlatego coraz częściej praktykuje się wolontariat misyjny w wakacje na dwa, trzy tygodnie. Jest to pragnienie godne naśladowania, bo ktoś, kto może opłacić najbogatsze kurorty świata i luksusy, decyduje się poświęcić urlop służąc ubogim gdzieś na ostatniej z misji. Bogu dzięki, niemniej trzeba pamiętać, że wakacyjny wolontariat misyjny nie oznacza tego samego, co przyjęcie misyjnego krzyża. Kościołowi nie może zabraknąć choćby kilku ludzi, którzy definitywnie oddadzą życie dla misji. Do końca, na zawsze, ad vitam – czy jak pisał zamordowany w centralnej Afryce kleryk Robert Gucwa – na całe swoje młode serce.

Abram i Lot jako pierwsi w historii zbawienia słyszą wołanie Boga, wyrzekają się jednocześnie stałego miejsca pobytu – przywiązania do ojczyzny i wyruszają w nieznane na zawsze. Dzięki temu staną się jakby proto-misjonarzami. Będą błogosławieństwem Boga dla różnych narodów (por. Rdz 12, 2). Jezus to obrońca wewnętrznej wolności człowieka. Łaska wiary usuwa z duszy ciężar, belkę, przywiązania, obciążenie (por. Mt 7, 5). Dopiero wówczas chrześcijanin, swobodny dla misji, może posłużyć drugiemu.

Bliskie Ci będzie wspieranie świętych misji Kościoła. Kładziesz na biurku maleńkie zdjęcie Helenki Kmieć, a obok inne – Wandy Błeńskiej. Pierwsza to wolontariuszka, która przed ślubem i założeniem rodziny poświęciła jakiś czas na wolontariat misyjny w kilku krajach. W Boliwii nagle zastała ją brutalna, niespodziewana śmierć. Druga to misjonarka, która jako lekarz całe życie służyła na misji w Ugandzie.