4
sierpnia
poniedziałek
Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera
Rok liturgiczny: C/I
Pierwsze czytanie:
Lb 11, 4-15
Psalm responsoryjny:
Ps 81
Werset przed Ewangelią:
Mt 4, 4b
Ewangelia:
Mt 14, 13-21

Patroni:

  • św. Jan Maria Vianney,
  • św. Arystarch z Tesalonik,
  • św. Justyn i Krescencjusz,
  • św. Jacek (Hiacyntus),
  • św. Eleuteriusz,
  • św. Ia,
  • św. Eufroniusz,
  • św. Rajner,
  • bł. Cecylia,
  • bł. Wilhelm Horne,
  • bł. Fryderyk Janssoone,
  • bł. Gundisalvus Gonzalo,
  • bł. Józef Batalla Parramón, Józef Rabasa Bentanachs i Egidiusz Gil Rodicio ,
  • bł. Henryk Krzysztofik

Liturgia na dzień 2025-08-04:

Pierwsze czytanie

Lb 11, 4-15
Czytanie z Księgi Liczb

Na pustyni Izraelici mówili: «Któż nam da mięsa, abyśmy jedli? Wspominamy ryby, które darmo jedliśmy w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Teraz zaś jesteśmy wycieńczeni, nie mamy nic, nie widzimy niczego prócz manny».

Manna zaś była podobna do nasion kolendra i miała wygląd bdelium. Ludzie wychodzili i zbierali ją, potem mełli w ręcznych młynkach albo tłukli w moździerzach.

Gotowali ją w garnkach lub robili z niej podpłomyki; smak miała taki jak ciasto na oleju. Gdy nocą opadała rosa na obóz, opadała równocześnie i manna.

Mojżesz usłyszał, że lud narzeka rodzinami – każda u wejścia do swego namiotu. Wtedy rozpalił się potężnie gniew Pana, a także Mojżeszowi wydało się to złe. Rzekł więc Mojżesz do Pana:

«Czemu tak źle się obchodzisz ze sługą swoim, czemu nie darzysz mnie życzliwością i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, że mi powiedziałeś: „Noś go na łonie swoim, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą poprzysiągłem dać ich przodkom”? Skąd wezmę mięsa, aby dać temu całemu ludowi? A przecież przeciw mnie podnoszą skargę i wołają: „Daj nam mięsa do jedzenia!” Nie mogę już sam dłużej dźwigać troski o ten lud, już mi nazbyt ciąży. Skoro tak ze mną postępujesz, to raczej mnie zabij, jeśli darzysz mnie życzliwością, abym nie patrzył na swoje nieszczęście».

Psalm responsoryjny

Ps 81
Psalm (Ps 81 (80), 12-13. 14-15. 16-17 (R.: por. 2a))

Śpiewajcie Bogu, naszemu Obrońcy

Mój lud nie posłuchał mego głosu, *
Izrael nie był Mi posłuszny.
Zostawiłem ich przeto ich twardym sercom, *
niech postępują według swych zamysłów.

Śpiewajcie Bogu, naszemu Obrońcy

Gdyby mój lud Mnie posłuchał, *
a Izrael kroczył moimi drogami,
natychmiast bym zgniótł ich wrogów *
i obrócił rękę na ich przeciwników.

Śpiewajcie Bogu, naszemu Obrońcy

Schlebialiby Panu ci, którzy Go nienawidzą, *
a kara ich trwałaby na wieki.
A jego bym karmił wyborną pszenicą *
i sycił miodem z opoki.

Śpiewajcie Bogu, naszemu Obrońcy

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 4, 4b
Alleluja, alleluja, alleluja

Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 14, 13-21
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.

A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności».

Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!»

Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb».

On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj».

Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

[W roku A, jeżeli tę perykopę odczytano w poprzednią niedzielę, dzisiaj należy odczytać Mt 14, 22-36]

Jeżeli chcesz, aby codzienne czytania były dostępne na Twojej stronie, umieść w niej następujący kod:

Wybierz dzień:

Z punktu widzenia proboszcza

ks. Jarosław Tomaszewski ks. Jarosław Tomaszewski

Z punktu widzenia proboszcza   Eugenio Hansen, OFS /Wikimedia Commons CC BY-SA 3.0

Dobry duszpasterz musi znaleźć właściwy punkt ciężkości między miłością do wiary, a miłością do wierzących. Jeśli zdecyduje się wyłącznie na bycie człowiekiem Boga wśród odrzucanego świata, szybko przestanie szanować ludzi, dręcząc kodeksami, rytami czy wątpliwymi światłami. Gdy będzie udawał swojaka, odsuwając sprawy Boże na poślednie miejsce, wtedy przywiąże ludzi do siebie, a oni nie postąpią o krok ani duchowo, ani moralnie. Potocznie mówi się, że bycie mnichem lub dla przykładu misjonarzem, to dopiero coś niezwykłego. Duszpasterze wydają się być zwykłymi księżmi od sakramentów zanoszonych w piątki do staruszków, czy od tacy. Nie nakładają kapturów na głowę podczas medytacji, nie muszą znać obcych języków, więzieni grafikiem między kancelarią a zakrystią – nic więcej. Trzeba widzieć w końcu, jak ci zwykli księża z codziennego duszpasterstwa stoją w Kościele na wichrowej przełęczy między wolą Boga a pragnieniami ludzi. Doświadczony latynoski misjonarz ojciec Jorge Techera żartował kiedyś w obecności młodych seminarzystów, że jeśli ksiądz diecezjalny myśli o zostaniu mnichem to musi być mocno zmęczony. A co będzie prawdziwym źródłem duszpasterskiego znużenia? Wcale nie długie godziny spędzone w konfesjonale, ani wizyta duszpasterska po schodach wieżowca, ani rugowana ze szkoły katecheza – duszpasterza zmęczy przeciętność duchowa człowieka, któremu służy.

Świat Boga jest żywy i fascynujący ale dusza ludzka często ulega religijnemu malkontenctwu. Między przedsionkiem a ołtarzem krzyżują się ze sobą dwa spojrzenia. Współcześnie z naiwną lekkością egzaminuje się jedynie duchownych: czy proboszcz szanuje liturgię i zna się na łacinie? Czy nie jest łasy na mamonę? Co z jego wiernością albo gorliwością? Czy to jest ktoś normalny, czy z góry psychicznie podejrzany? Mimo miażdżącej oceny wystawianej księżom, proboszcz również wodzi wzrokiem po ławkach zza ołtarza i myśli: czy klękają przed Hostią, bo wierzą, a może kucają na dzwonek? Szukają życia duchowego czy podniet, przeżyć, cudownych zjawisk? Wierzą jeszcze w ewangelię czy już tylko w terapię? Są ludźmi sumienia czy modernistami, zwiedzionymi przez krzykaczy na politycznych wiecach? Chcą Kościoła, co jest solą tej ziemi czy planują uczynić go pachołkiem tego świata?

Słynny Vianney przybył do swojego Ars około roku 1818. To Boży paradoks, że patron proboszczów, a potem wszystkich księży w Kościele katolickim, zaczynał duszpasterstwo przez wiele lat pozostając wikariuszem. Parafia wciąż nie była gotowa do samodzielnej administracji. O mieszkańcach Ars mówiło się ze złośliwą pogardą, że od zwierząt odróżnia ich jedynie chrzest! Vianney przeprowadził tam tytaniczną pracę duszpasterską. Mimo to nie nawrócił wszystkich, a nużącą przeciętność wielu dusz brał jako zarzut przeciwko sobie. Mówi się, że parokrotnie usiłował uciec z placówki do klasztoru, zawsze zawracany z drogi albo dekretem biskupa albo miłością parafian. W 1823 roku biskup erygował wreszcie w Ars probostwo, co było znakiem dojrzałości duszpasterskiej formujących się tam katolików.

Mojżesz nie radzi sobie z poczuciem wstrętu wobec prowadzonych przez pustynię Hebrajczyków. Wciąż są bardziej egipskimi migrantami, niż ludem Boga. Potrafią reagować prymitywnie, a to zabija prorocką gorliwość (por. Lb 11, 12). Tylko Syn Boży okazuje absolutną cierpliwość małodusznym apostołom. Pan wie, że tłumy bardziej od nauki duchowej żądają chleba oraz cudu (por. Mt 14, 16-19). Gotów jest jednak systematycznie podnosić mentalność uczniów na poziom duchowego rozeznania.

Doceniaj tak zwanych zwykłych duszpasterzy. A szczególnie to, gdy ich przyjaźń z Bogiem uwiera Cię w duchowej przeciętności.