W Watykanie modlili się na placu św. Piotra, w Krakowie przychodzili tutaj. Jak wyglądała ul. Franciszkańska 20 lat temu?

Franciszkańska 3. To tu krakowianie modlili się o zdrowie dla Jana Pawła II. Tu też opłakiwali jego śmierć. Jak dni żałoby z kwietnia 2005 r. wyglądały pod Oknem Papieskim? To opowieść jednego z pracowników Kurii Metropolitalnej w Krakowie.

Tłumy wiernych

Dzień śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II, czyli 2 kwietnia 2005 wielu Polaków będzie pamiętać do końca życia. Co roku ci starsi i trochę młodsi wspominają, gdzie znajdowali się, gdy dotarła do nich ta informacja. Pan Jerzy, który od lat pracuje przy Franciszkańskiej 3 i był tu także w „te” dni, wspomina najpierw to, co działo się wcześniej, gdy choroba papieża postępowała.

„W Watykanie modlili się na placu św. Piotra, a w Krakowie ludzie przychodzili pod kurię.  Wychodził do nich kard. Macharski. Kilkukrotnie też przewodniczył krótkim modlitwom. Potem przyszła wiadomość, że papież zmarł” – opowiada mężczyzna. Wyjaśnia od razu, że zastała go ona nie w pracy, a w domu.

Następnego dnia, 3 kwietnia, była Niedziela Miłosierdzia Bożego. W całym kraju ogłoszono żałobę narodową. Pod Oknem Papieskim gromadziły się tłumy. „Teraz już dokładnie nie pamiętam, czy była od razu zwołana jakaś Msza św. Na pewno pojawiło się więcej świeczek, kwiatów i ludzi. Ks. Marek Głownia, który pełnił wtedy funkcję ekonoma, widział, że Kraków jest drugim Watykanem” – dzieli się pan Jerzy.

Dodaje, że w tych dniach ludzie przychodzili do Pałacu Arcybiskupów Krakowskich, ponieważ chcieli zobaczyć, gdzie przyjeżdżał Ojciec Święty i skąd przemawiał do wiernych. Mogli także wejść na dziedziniec, zobaczyć go i pomodlić się przed pomnikiem Jana Pawła II. Wchodziło się od ulicy Franciszkańskiej, a wychodziło od strony ulicy Wiślnej.

„Myśmy pilnowali, żeby ten kierunek, przepływ żałobników, odwiedzających był w miarę swobodny, ale aby miał nastrój modlitewny” – zaznacza długoletni pracownik Kurii Metropolitalnej w Krakowie.

Niezapomniany

Wierni poza samym zwiedzaniem i modlitwą zostawiali także różne rzeczy, które miały świadczyć o ich pamięci i wdzięczności za pontyfikat Papieża Polaka. Przyjeżdżały ekipy telewizyjne, by zarejestrować ten, niewątpliwie historyczny, moment. Na Franciszkańskiej wstrzymano ruch tramwajowy. Powodem było to, że ludzie zostawiali stos zniczy, który sięgał praktycznie do połowy szyn i rozciągały się na całej długości kurii.

„W oknach, za kratami, były wetknięte laurki dzieci, takie pamiątkowe, mówiące o tym, że pamiętają Jana Pawła II jako dobrego papieża. Był też taki żal, że ta śmierć była nagła, trochę taka niespodziewana. Wiadomo, każdy chciał, żeby papież żył jak najdłużej, żeby był dla nas” – wspomina pan Jerzy.

Mężczyzna wyjaśnia się też, że ze względu na intensywność pracy w tych dniach było znacznie więcej dyżurujących, którzy pomagali utrzymać porządek oraz informowali przybywających na miejsce pielgrzymów.

„Pogrzeb oglądałem chyba na dyżurce w telewizji. Chcę jeszcze raz powiedzieć, że jak się było tutaj w środku, to wszystko się inaczej odbierało. Wiadomo, żal był” – dzieli się.

Wiatr zmian

Pan Jerzy mówi, że pod Oknem Papieskim było w tym czasie czuć zmianę klimatu, która przyszła ostatecznie 2 kwietnia.

„Na pewno jakiś tam moment niedowierzania był, gdy zostało to ogłoszone w radiu i telewizji. Później oczywiście każdy oglądał już transmisję z Włoch, to, co Watykan powiedział, oficjalne ogłoszenie śmierci i reakcję tych ludzi, którzy w tym czasie byli na placu św. Piotra. Na pewno ci, którzy byli najbliżej kurii spontanicznie przyszli na Franciszkańską i zrobili jakąś modlitewną grupę. Było też, może nie od razu, widać, że coś się skończyło, bo nie ma go wśród nas, ale jest z nami duchem” – dzieli się portier. Zaznacza również, że w praktycznie od razu pojawiło się hasło „Santo Subito”.

Po ogłoszeniu śmierci Jana Pawła II organizowano także modlitwy w parafiach. Pod pomnikiem papieża, znajdującym się na dziedzińcu krakowskiej kurii, składano natomiast kwiaty. Później były urządzane także wystawy. To kolejna okazja do wspomnień. Szczególnie często wracano do wizyt Ojca Świętego przy Franciszkańskiej.

„Wydaje mi się, że podczas tych spotkań, także osobistych, papieżowi zależało na tym, żeby było raczej więcej serdeczności i spontaniczności w takiej rozmowie, niż sztuczności. Tym właśnie zjednywał sobie ludzi i trzeba przyznać, że umiał to robić” – zaznacza mężczyzna.

W czasie pontyfikatu Ojca Świętego, już pracując w krakowskiej kurii, udało mu się spotkać Jana Pawła II kilkukrotnie – w 1997, 1999 i 2002 r.

„Miałem akurat wtedy dyżur. Tutaj troszeczkę się widziało, a z biegiem lat też widziało się te miejsca, gdzie on przyjeżdżał i się wspominało. W 1997 r.  przy bramie stało prawie trzysta ludzi, grała także orkiestra krakowiaków. Każdy witał papieża i pomimo małej ilości miejsca, korytarz zrobił się jakby z gumy” – wspomina.

Ostatnia wizyta papieża Polaka w ojczyźnie była związana m.in. z wizytą w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, które zostało wtedy przez niego konsekrowane. Podczas tej pielgrzymki jednego wieczoru, gdy przemawiał z Okna, powiedział słowa, które, według pana Jerzego, mogą świadczyć o tym, że spodziewał się tego, iż jest to jego ostatni raz w Polsce.

„Do końca jednak chciał być z nami i chciał, żebyśmy byli z nim” – zauważa mężczyzna i dodaje, że przykład choroby i cierpienia Ojca Świętego ukazywał wiernym, że każdego człowieka może spotkać podobna sytuacja i trzeba być na nią przygotowanym i przyjmować wsparcie od innych.

Wspomnienia wciąż żywe

Jednym z wydarzeń z kwietnia 2005 r., które szczególnie zapamiętał, był Biały Marsz.

„Mimo że technika była jeszcze słabo rozwinięta, to SMS o skrzyknięciu Białego Marszu spowodował, że tysiące ludzi przyszło na rynek krakowski. Można powiedzieć, że Błonia zmieściły się na rynku i w okolicznych ulicach. Organizatorzy chcieli, żeby kierunek marszu był taki, żeby przechodził koło kurii i stąd ul. Piłsudskiego w kierunku Błoń. Zaczynał się pod bazyliką Mariacką. Bardzo to mobilizowało” – dodaje pan Jerzy.

Zauważa także, że mimo tego, że dość wcześnie robiło się ciemno i było bardzo ciasno ze względu na ogromną liczbę osób, które chciały upamiętnić Jana Pawła II, to wszyscy szli, ponieważ każdemu przypominały się wtedy pierwsze spotkania z Papieżem Polakiem podczas jego pielgrzymek do Polski.

„Do czasu jego pierwszej wizyty nawet nie wiedziałem, że tu jest taka kuria w Krakowie. Gdy miał przyjechać na Franciszkańską, to przechodziłem tutaj. Pamiętam doskonale, że jeszcze harcerze tak na środku układali kwiaty, taki pas, jak gdyby zrobiony zamiast pasa malowanego i ludzie czekali, kiedy przyjedzie. On dojeżdżał na Zwierzyniecką papamobile i wjeżdżał do kurii.  Byłem wtedy bardzo blisko, dosłownie dwa metry od pojazdu, w którym jechał, bo stałem na tej wysepce koło przystanku” – mówi stróż, podkreślając, że mimo tego, że widział papieża, nie uczestniczył w spotkaniach pod Oknem Papieskim.

To właśnie był moment, w którym zapoczątkowana została tradycja na Franciszkańskiej 3, a samo miejsce stało się ważnym punktem na mapie Krakowa.

„Ojciec Święty często wychodził do tego okna. Podczas tych kilku pierwszych razów towarzyszył mu z reguły obecny kard. Stanisław Dziwisz” – wspomina pan Jerzy.

„Zapamiętam…”

Wiele chwil pamięta się całe życie. To wydarzenie niewątpliwie ma szczególne miejsce w życiu Polek i Polaków, nie tylko tych, którzy spotykali się pod Oknem Papieskim. Co z tego czasu szczególnie wspomina pan Jerzy?

„Jedną z takich sytuacji jest moment, w którym kibice Wisły Kraków i Cracovii na ten szczególny czas zapomnieli o wzajemnej niechęci do siebie nawzajem. W kracie wisiało dużo szalików klubowych” – mówi.

Wśród modlących się był także obecny kard. Macharski. Uczestniczył w czuwaniach jako uczestnik.

„To bardziej ludzi cieszyło, że są razem i nie ma tej hierarchiczności” – podkreśla. „Teraz każdy dowiedziałby się o tym z Internetu i przyjął tę wiadomość, że jest żałoba. Nie byłoby tej akcji, spontaniczności, żeby oddać mu hołd na spotkaniu. Wtedy żywe słowo działało i wiadome było, że jedynym informatorem był drugi człowiek. (…) Żywe słowo ma moc” – zaznacza mężczyzna.

Źródło: Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama