Chwilówka stulecia. Tłumaczymy, czym jest unijny program SAFE

SAFE to pożyczka większa nawet od tej zaciągniętej w ramach Krajowego Planu Odbudowy. 43,7 mld euro, czyli ok. 190 mld zł trzeba będzie wydać w ciągu 4 lat. Oprocentowanie jest zmienne. Nie jest pewne, czy program pomoże wojsku, ale na pewno zwiększy zależność państw członkowskich od centrali w Brukseli.

W listopadzie 2023 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję popierającą wprowadzenie 267 zmian w unijnych traktatach. Zmiany mają prowadzić do większej centralizacji Unii Europejskiej – zwiększenia władzy Brukseli, a osłabienia możliwości działania państw członkowskich. Forsowana reforma zakłada m.in. zniesienie zasady weta, obowiązkowe wprowadzenie waluty euro we wszystkich krajach UE oraz oddanie organom unijnym nowych kontroli m.in. nad zbrojeniami.

Zmiany traktatowe nie zostały przyjęte przez żadne państwo, ale część dotycząca zbrojeń wchodzi właśnie w życie jako program SAFE.

Zmienne oprocentowanie

Program SAFE to pożyczka, którą z unijnego budżetu biorą państwa członkowskie. Polska ma pożyczyć 43,7 mld euro (ok. 190 mld zł), które będzie trzeba wydać w ciągu 4 lat. Oprocentowanie jest zmienne. W pierwszym roku ma wynieść 3,17 proc., ale nie wiadomo, jakie będzie w kolejnych latach. Zależy to m.in. od aktualnego ratingu danego kraju, co w praktyce oznacza, że oprocentowanie będzie rosło wtedy, kiedy Polska będzie w trudniejszej sytuacji finansowej. Dodatkowym ryzykiem jest to, że kredyt jest zaciągnięty w obcej walucie. Termin spłaty jest jeszcze do ustalenia, ale może to potrwać maksymalnie do 2070 r.

Jeśli Polska będzie płacić aż do 2070 r., to nawet gdyby oprocentowanie przez cały czas wynosiło tylko 3 proc., oddać trzeba będzie ok. 350 mld zł.

SAFE to pożyczka większa nawet od tej zaciągniętej w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Część KPO będąca kredytem to niecałe 150 mld zł (przy czym całe KPO, czyli w przypadku Polski 60 mld euro, jest finansowane z kredytu zaciągniętego przez UE na światowych rynkach finansowych).

Cui prodest?

Z unijnego kredytu nie sfinansujemy zakupu czołgów Abrams, ani K-2, myśliwców F-35, samolotów FA-50 czy śmigłowców Apache. Zgodnie z zasadami SAFE, środki można wydać na sprzęt, który produkowany jest w 65 proc. (licząc wartość) w Unii Europejskiej (plus Wielka Brytania, Norwegia, Liechtenstein i Islandia) oraz z Ukrainy. Zatem zakupy w USA i Korei Południowej są z automatu skreślone (poza ewentualnym mniejszościowym udziałem Koreańczyków lub Amerykanów w produkcji któregoś z kupowanych sprzętów). Nie oznacza to, że pieniądze zostaną w Polsce.

Rząd zapowiada, że tak będzie, ale rządowa pełnomocnik ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka wprost przyznała, że za polską firmę będzie uznawana taka, która działa w naszym kraju, nawet jeśli nie ma polskiego kapitału. W samym programie nie ma zresztą obowiązku kupowania we własnym kraju, to tylko obietnica polskiej władzy.

Nasz przemysł nie wytwarza własnych czołgów (w przeciwieństwie do Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch), śmigłowców bojowych, ani myśliwców. W wielu przedsięwzięciach polskie firmy będą miały szanse najwyżej na status podwykonawców. Rząd ma listę 139 projektów do sfinansowania, ale jest ona tajna. Premier Donald Tusk podaje, że 20 mld zł miałoby być przeznaczone na zakupy w Hucie Stalowa Wola, z kolei opozycja twierdzi, że taką samą kwotę miałaby dostać prywatna firma, na czele której stoi Paweł Poncyljusz, były polityk AWS, PiS, a ostatnio Koalicji Obywatelskiej. Afera wokół KPO, z którego finansowano zakup jachtów, a granty dostawały firmy związane z politykami daje podstawy do obaw, że i tym razem nie będzie lepiej.

W skali europejskiej głównym beneficjentem może się natomiast okazać konkretny niemiecki koncern. Rheinmetall z siedzibą w Düsseldorfie w październiku 2025 r. podpisał memorandum o współpracy z Polską Grupą Zbrojeniową, a w ciągu całego tego roku – zwłaszcza jesienią i zimą – zawarł umowy z producentami z Włoch, Węgier, Bułgarii, Rumunii, Łotwy i Litwy. Ma zatem szanse na mniejszy lub większy udział w wielu kontraktach finansowanych z europejskiej pożyczki.

Obok czy zamiast?

Jak kwoty z SAFE mają się do polskich potrzeb? Tegoroczne wydatki naszego kraju na obronność mają  wynieść 200 mld zł, czyli mniej więcej tyle, ile cały SAFE. Na zakup sprzętu, jak podaje były wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz z PiS przeznaczamy ok. 20 mld zł, przy czym dodatkowym źródłem jest Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.

W zeszłym roku z FWSZ wydano 51 mld zł, a w 2026 r. ma to być ponad 70 mld zł.

SAFE dawałby średnio blisko 50 mld zł rocznie przez 4 lata. Jeśli będą to dodatkowe pieniądze, różnica będzie duża. Jeśli SAFE zastąpi FWSZ, a to sugerują rządowe zapowiedzi, to wzrostu może w ogóle nie być.

Gwarancje i zabezpieczenia

Podobnie jak KPO, w program SAFE wpisano mechanizm warunkowości. Oznacza to, że wypłata pieniędzy może być blokowana tak samo, jak było to ze środkami z KPO. Pełną tego świadomość mają nawet zwolennicy przyjęcia SAFE, jak gen. Mirosław Różański, senator związany do niedawna z koalicyjną Trzecią Drogą.  

„Myślę, że Unia Europejska też ma świadomość, że u nas może nastąpić zmiana władzy – czego sobie i państwu nie życzę – w 2027 roku. Jeżeli tacy ludzie na przykład jak pan Ziobro i jemu podobni dostaną takie pieniądze i będą gospodarowali nimi w taki sposób, jak naszymi, to muszą być gwarancje i zabezpieczenia”

– mówił w TVP Różański pytany o tę sprawę.

W efekcie gwarancji i zabezpieczeń, o których mówi emerytowany generał, SAFE z całą pewnością realizuje założenia rezolucji o zmianie traktatów, niekoniecznie natomiast posłuży do wzmocnienia – choćby przy okazji – polskiego wojska.

Źródła: defence24.pl, niezalezna.pl, wpolityce.pl, ordoiuris.pl, x.com, samorzad.infor.pl, radiomaryja.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama