Niepodległość Polski uważała za mrzonkę niewartą starań. Całe życie opowiadała się za to za rewolucją. Doczekała się wielu upamiętnień, w tym portretu, który zawiesił w swoim gabinecie na Łubiance Feliks Dzierżyński. Teraz tablica ku czci Róży Luksemburg zostanie odsłonięta w Zamościu.
W ratuszu w Zamościu ma się odbyć konferencja ku czci Róży Luksemburg połączona z odsłonięciem tablicy ku czci komunistycznej działaczki. W wydarzeniu weźmie udział prezydent miasta Rafał Zwolak oraz Achim Kessler ze skrajnie lewicowej niemieckiej partii Die Linke, dyrektor polskiego oddziały Fundacji im. Róży Luksemburg. Tablica ku czci Luksemburg wisiała już na ścianie budynku przy ul. Staszica w Zamościu. Umieszczono ją tam w okresie PRL (w 1979 r.), a usunięto w 2018 r. w ramach dekomunizacji przestrzeni publicznej. Nowa tablica ma się znaleźć na ścianie tej samej posesji.
Czerwona męczennica
Róża Luksemburg urodziła się w Zamościu. Była ekonomistką i działaczką komunistyczną. Początkowo związana była z Polską Partią Socjalistyczną, ale odeszła z niej, z powodu walki PPS o niepodległość Polski. Założyła internacjonalistyczną Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy. Później działała w Socjaldemokratycznej Partii Niemiec, a następnie znalazła się wśród założycieli Komunistycznej Partii Niemiec sprzeciwiającej się „zbyt burżuazyjnym” rządom socjaldemokratów. Działała też w Związku Spartakusa i poparła powstanie spartakusowców. Z tego powodu w 1919 r. została brutalnie zamordowana. Przez lewicę – głównie w Niemczech – czczona jest jako pacyfistka, zwolenniczka wolności słowa i świecka męczennica.
Proletariat, nie żadna niepodległość
Luksemburg pochodziła z żydowskiej rodziny, ale gardziła wiarą i obyczajami Żydów. Język jidysz nazywała żargonem. Nie lubiła też Niemców, choć w Niemczech spędziła ponad 20 lat. Potępiała też polską tradycję romantyczną, mimo że uwielbiała Mickiewicza. Jednoznacznie sprzeciwiała się idei niepodległości Polski. Zgodnie z naukami Karola Marksa, patrzyła na świat przez pryzmat klas (sama należała do klasy średniej i nigdy fizycznie nie pracowała) i uważała, że dla sprawy robotniczej lepiej jest, żeby Polska była pod zaborami.
Walka o niepodległość naszego kraju miała według niej skutkować wielką wojną z „nieobliczonymi ewentualnościami”. Rzeczywistość pokazała jednak, że sprawa polska nie wywołała europejskiego konfliktu – ten wybuchł i tak, z innych powodów. Polskie powstania były dla Luksemburg zrywami uprzywilejowanej warstwy społecznej.
Celem działaczki była wielka rewolucja.
„Rewolucja rosyjska potwierdziła tym samym tylko podstawowe nauki każdej wielkiej rewolucji, której życiowa zasada głosi: albo bardzo szybko i zdecydowanie kroczy się przebojem naprzód, żelazną ręką usuwając wszystkie przeszkody i wytyczając sobie coraz dalsze cele, albo zostaje ona zaraz odrzucona poza swój najsłabszy punkt wyjścia i zduszona przez kontrrewolucję. Zastój, deptanie w miejscu, zadowalanie się pierwszym osiągniętym celem jest niedopuszczalne w rewolucji” – pisała.
Państwo zawsze złe
W internacjonalistycznej ideologii Róży Luksemburg nie było miejsca na państwa narodowe; dotyczyło to nie tylko Polski. Komunistka z Zamościa w każdej partii znajdowała się na lewym skrzydle i sprzeciwiała wszelkim przejawom lojalności wobec swojego kraju. Nawet pomysł budowy socjalizmu, ale w ramach własnego państwa był dla niej nie do zaakceptowania.
Nie dożyła wojny polsko-bolszewickiej, więc nie dowiemy się, jak zachowałaby się w tej sytuacji.
Impreza ku czci Róży Luksemburg zaplanowana jest na 5 marca.
Źródła: wpolityce.pl, wielkahistoria.pl., facebook.com, Telewizja Trwam, rosalux.de
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.