Impulsem książki „Droga Bernatki do Wielkanocy” nie były literackie ambicje Jarosława Szczepaniaka, lecz pytania dzieci zadawane przy rodzinnym stole o Męce i Śmierci Chrystusa. Pytania, które coraz częściej zderzają wiarę z laicyzującym się społeczeństwem. Rodzina Szczepaniaków od blisko 10 lat mieszka na emigracji w Niemczech.
Bernatka – główna bohaterka najnowszej z serii książek dla dzieci „Droga Bernatki do Wielkanocy”, chodzi do szkoły podstawowej w Świdnicy i przygotowuje się do Pierwszej Komunii Świętej. Razem z młodszym bratem Tadziem i rodzicami przeżywa Wielki Post: w piątki uczestniczy w Drodze Krzyżowej, w niedziele w Gorzkich Żalach, w Wielką Sobotę przygotowuje święconkę. I – jak każde dziecko – zadaje pytania.
„A zajączek? Bo w szkole niektóre dzieci mówią, że to święta zajączka i że rozdaje prezenty” – pyta w książce swojego tatę.
Ojciec nie ucieka od odpowiedzi. Na łamach książki tłumaczy spokojnie, bez infantylizowania i straszenia:
„Zajączek, czekoladki czy szukanie prezentów nie mają nic wspólnego z Męką, Śmiercią i Zmartwychwstaniem Pana Jezusa. Ludzie czasem dodają takie symbole, bo łatwiej mówić o przyjemnościach niż o ofierze i miłości. Ale Wielkanoc nie jest o zajączku – jest o Jezusie”.
Wiara pustych kościołów
Rodzina Szczepaniaków od blisko dziesięciu lat mieszka w Niemczech w miałym miasteczku obok Kevelaer, miejscowości przy granicy z Holandią, znanej z maryjnego sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych. Nawet tam wiara stopniowo zanika.
„Kościoły są puste, brakuje wiernych i księży. Obiekty sakralne są masowo sprzedawane. W naszym miasteczku Msza Święta w jęyku niemieckim odprawiana jest co drugą niedzielę, bo nie ma tylu wiernych” – mówi Opoce Jarosław Szczepaniak. „Całą rodziną uczestniczymy w Mszach św. w języku polskim, które sprawowane są przez księży z Polskiej Misji Katolickiej w Kevelaer, tam też są odprawoiane Drogi Krzyżowe dla dzieci” – dodaje.
Z żoną postanowili, że nie chcą wychowywać trójki swoich dzieci w „łatwej” wersji chrześcijaństwa – bez wysiłku, bez pytań i bez prawdy.
„Dzisiejszy świat proponuje szybkie tempo, rozrywkę i przyjemność. Tymczasem zbliżanie się do Boga to praca nad sobą i relacjami, szczególnie w Wielkim Poście. Chcemy mówić dzieciom prawdę o wierze i odpowiadać na ich pytania, nawet jeśli są trudne” – mówią rodzice.
Od rozmów do książki
Z tej codziennej, rodzinnej katechezy narodził się pomysł książki. Najpierw powstały „Roratki Bernatki” – 24 adwentowe opowieści dla dzieci. „Przeraziła mnie komercjalizacja Bożego Narodzenia: dużo »Merry Christmas«, mało oczekiwania na narodzenie Boga. Moja żona pamięta z dzieciństwa roraty w Świdnicy, poranne Msze i prostą radość. Chciałem do tego wrócić” – tłumaczy autor.
„Nie tylko Bernatka chodzi codziennie na roraty, ale także z całą rodziną uczestniczyliśmy w nich online w świdnickiej parafii. W Niemczech nie mamy niestety takiej możliwości” – dodaje.
Kontynuacją tej drogi jest książka „Droga Bernatki do Wielkanocy”. To opowieść widziana oczami dziecka w wieku wczesnoszkolnym, przygotowującego się do Pierwszej Komunii Świętej. Bernatka obserwuje, słucha, pyta. Chodzi z rodziną na nabożeństwa pasyjne, rozmawia z babcią o wierze, próbuje zrozumieć sens Drogi Krzyżowej i Zmartwychwstania.
Książka unika „cukierkowych” uproszczeń. W prostym, ale wiernym języku wyjaśnia sens Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy. Bez drastycznych opisów, za to z naciskiem na sens, nadzieję i miłość. Autor nie pomija także tematów trudnych – obowiązków, pracy nad sobą i odpowiedzialności.
„Zbliżanie się do Boga to ciężka praca. Nie chciałem tego ukrywać. Także w naszej rodzinie Wielki Post zaczynamy od rozmowy o wielkopostnych postanowieniach i wyrzeczeniach. Wykorzystujemy każdą okazję, by rozmawiać z dziećmi o Bogu – kiedy w szkole spotka kogoś przykrość, tłumaczymy, by zło dobrem zwyciężać i modlić się za tych, którzy sprawiają nam przykrość” – mówią rodzice.
Zdjąć krzyżyk
Szczepaniakowie starają się, by rozmowa o wierze była obecna w codziennym życiu: gdy ktoś w szkole jest niemiły, gdy pojawiają się pytania o krzyż, cierpienie czy śmierć Jezusa. Nie infantylizują odpowiedzi, ale dostosowują język do wieku dziecka.
„Dzieci pytają, dlaczego Pan Jezus musiał umrzeć. Odpowiadam: z miłości, żeby otworzyć nam niebo. I to wystarcza” – mówi Jarosław Szczepaniak.
W Niemczech dzieci chodzą do katolickiej szkoły, ale i tam zdarzają się sytuacje niezrozumienia czy presji rówieśników.
„Synowi rówieśnica kazała zdjąć krzyżyk. Rozmawialiśmy o tym. Powiedziałem mu, że nie wszyscy znają Pana Jezusa i że mamy modlić się także za tych, którzy nas nie rozumieją” – mówi.
Zamiast zajączka – sens
„Droga Bernatki do Wielkanocy” nie jest książką przeciwko światu. Jest książką za sensem. Za wiarą, którą da się wytłumaczyć dziecku bez uciekania w bajkowe symbole. Za Wielkanocą, w której centrum nie stoi zajączek, ale Zmartwychwstały Chrystus.
„Jeśli dzieci od małego nauczą się, czym naprawdę jest wiara, łatwiej będzie im ją obronić w świecie, który coraz częściej o niej zapomina” – mówi Jarosław Szczepaniak.