Można sądzić, że kampania promująca adopcję zamiast aborcji jako rzeczywiste rozwiązanie dla kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji, powinna być dobrze odebrana przez społeczeństwo, tymczasem wzbudza olbrzymi hejt. Dlaczego?
Super Bowl to najważniejszy moment dla świata amerykańskiego futbolu. Walka o tytuł mistrzowski toczy się w drugą niedzielę lutego – w tym roku przypadającą w Walentynki, więc okazja do świętowania jest podwójna. Reklamy, które towarzyszą tym rozgrywką, są szczególnie starannie przygotowane i dobierane. Jedna z nich w tym roku dotyka niezwykle poważnego dla amerykańskiego społeczeństwa problemu: aborcji. Pomimo orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie Dobbs, problem ten nie zmniejszył swej skali, ale narasta i pogłębia się. Placówki aborcyjne nie zrezygnowały z działalności, zmieniły jedynie strategię: zamiast zabiegów aborcyjnych przeprowadzanych w placówce oferują obecnie sprzedaż wysyłkową pigułek aborcyjnych, nie biorąc odpowiedzialności za ich skutki.
W tej sytuacji kampania społeczna promująca rzeczywistą pomoc dla kobiet w trudnej sytuacji życiowej, ukazująca alternatywne rozwiązania, takie jak adopcja, jest niezwykle potrzebna. Reklamę, która ma zostać wyświetlona podczas rozgrywek Super Bowl można już oglądać w internecie. Wydawać by się mogło, że powinna zostać odebrana pozytywnie. Niestety jest inaczej.
„Zdrowie reprodukcyjne” czyli nachalna promocja aborcji
Zajadła krytyka popłynęła ze strony, z której teoretycznie nie powinniśmy się jej spodziewać. Można by oczekiwać, że organizacje zajmujące się „zdrowiem reprodukcyjnym” – gdyby kierować się samą nazwą – powinny przychylnie patrzeć na kampanię informacyjną ukazującą jedną ze ścieżek dla kobiet, które z jakichś powodów nie mogą podjąć wyzwań związanych z macierzyństwem. Nie jest jednak tajemnicą, że pod terminem „zdrowie reprodukcyjne” skrywa się w istocie promocja usług przemysłu aborcyjnego.
Jedną z przedstawicielek tego przemysłu jest Gretchen Sisson. Jak sama twierdzi, zajmuje się „badaniami nad aborcją i adopcją organizacji Advancing New Standards in Reproductive Health (ANSIRH)”. Mając świadomość, czym jest ta organizacja – proaborcyjną grupą badawczą – jej opinia na temat reklamy adopcji nie jest zaskakująca.
„Większość rozgrywek Super Bowl prezentowało jakieś reklamy antyaborcyjne, ale w tym roku są one dostarczane przez organizacje promujące rezygnację z aborcji, które usiłują zrobić wrażenie, że chodzi im o coś innego. To nieprawda.”
O co miałoby chodzić promotorom adopcji, jeśli nie o danie realnej opcji kobietom, o danie im tego właśnie wyboru, o którym tak chętnie mówią zwolennicy pro-choice? Trudno pojąć, na jakiej podstawie Sisson twierdzi, że ta reklama jest szczególnie kontrowersyjna. To jednak nie wszystko. Dodaje bowiem na Instagramie:
„Myślisz, że ktokolwiek z nas umieściłby dziecko w systemie [adopcyjnym] po zobaczeniu dokumentów Epsteina? Coś ty. Lepiej, żeby nigdy się nie urodziło, niż żeby musiało przez to przechodzić.”
No tak, logika Sisson jest po prostu porażająca. Po pierwsze, nic nie wskazuje na to, żeby to akurat dzieci z ośrodków adopcyjnych trafiały do siatki zdeprawowanego biznesmena. Po drugie – nawet gdyby coś takiego miało miejsce, czy faktycznie lepiej jest prewencyjnie pozabijać wszystkie dzieci, aby wykluczyć możliwość, że spotka ich w życiu jakieś nieszczęście?
W podobnym tonie utrzymane były komentarze innych osób związanych z promocją aborcji, m.in. „Hey Jane Health” (to internetowa organizacja sprzedająca tabletki aborcyjne).
„Te reklamy celowo ignorują przyczynę, dla której ludzie w ogóle szukają aborcji. Aborcja to opieka zdrowotna, a nie «alternatywa» dla adopcji.”
Jakiś argument na to, że aborcja jest „opieką zdrowotną”? Nie trzeba. Wystarczy po prostu rzucać w przestrzeń publiczną to samo hasło w nieskończoność, bez podparcia go jakimikolwiek dowodami, aż ludzie uwierzą. „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą” – twierdził naczelny propagandzista III Rzeszy, Josef Goebbles.
Adopcja to opcja!
Film stworzony przez organizację „Adoption Is An Option” (Adopcja to opcja) nosi tytuł „The Girl in the Middle” (Dziewczyna w środku). Jego głównym celem jest powstrzymanie stygmatyzacji, lęku, surowych ocen oraz dezinformacji, które stają na drodze kobietom, mogącym obok macierzyństwa i aborcji mają także trzeci wybór: adopcję.
Wideo pokazuje perspektywę młodej kobiety, która właśnie dowiaduje się, że jest w ciąży, ukazując, że opcja adopcji jest zbyt często zapominana, gdy ludzie próbują pomóc kobietom zmagającym się z niespodziewanymi ciążami. Dziewczyna stoi w centrum pomiędzy dwoma krzyczącymi do niej grupami ludzi, nie umiejąc podjąć decyzji. Gdy przedstawi się wybór: samemu wychować dziecko lub umieścić je w ośrodku adopcyjnym, aborcja przestaje być postrzegana jako jedyna alternatywa.
Organizacja „Adoption Is An Option” została założona przez osobę, która zna adopcję osobiście – była dzieckiem adoptowanym w 1955 roku. Od samego początku misja stworzonej przez nią organizacji była prosta: uczyć, opowiadać i dzielić się prawdą o adopcji.
„Wierzymy, że adopcja nie oznacza poddania się. Daje ona dziecku przyszłość. To odważny akt miłości, który zasługuje na to, by być widoczny, realny i ceniony w naszej kulturze” – czytamy na stronie internetowej organizacji. „Zbyt często [kobiety] słyszą tylko dwie narracje — rodzicielstwo lub aborcję — bez jasnych, pełnych empatii informacji o adopcji. Istniejemy, by to zmieniać.”
Kampania już przynosi efekty
Na szczęście kąśliwe uwagi płynące ze strony organizacji pro-aborcyjnych to nie jedyne reakcje na kampanię reklamową „Adopcja to opcja”.
Jedna z kobiet obejrzawszy reklamę, napisała:
„Dzięki adopcji mam mojego niesamowitego męża – a teraz także nasze niesamowite pięcioro dzieci” – wskazując, że jej własny mąż był dzieckiem adoptowanym.
Inna kobieta ze wzruszeniem przyznała:
„Wow! Niesamowite! To doprowadziło mnie do łez! Miałam 21 lat i byłam na ostatnim roku studiów. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży jesienią. Mój chłopak mnie porzucił. Wybrałam życie. I wybrałam adopcję! Mój syn ma teraz 30 lat i przeżył niesamowite życie! Widujemy się raz w roku. Wkrótce zostanie ojcem. Niedawno napisał do mnie SMS-a i podziękował za moją bezinteresowną decyzję! To była najtrudniejsza decyzja, jaką kiedykolwiek musiałam podjąć w życiu! Część mojego serca i duszy umarła, gdy go oddałam. Ale mogłam dalej wiedzieć, że mój syn żyje, ma się dobrze i prowadzi dobre życie. Nigdy nie było poczucia winy! Ta reklama jest wspaniała!”
Pro-adopcyjny film dobrze odbierają także mężczyźni. Jeden z nich wyznał:
„Sam jestem adoptowanym dzieckiem. Moja biologiczna matka wybrała życie i jestem za to na zawsze wdzięczny!”
W podobnym tonie wypowiada się wielu innych dorosłych, którzy osobiście doświadczyli adopcji – i dzięki niej żyją. Być może to w ich głosy powinna się wsłuchać Sisson, zamiast twierdzić, że skoro teoretycznie mogliby trafić w łapy Epsteina, prewencyjnie lepiej byłoby ich pozbawić życia…
Film można obejrzeć na Instagramie: https://www.instagram.com/reels/DUVqxsZkVc7/
Źródło: Live Action