9 lutego diecezja Peoria ogłosiła radosną wiadomość: proces beatyfikacyjny abpa Fultona Sheena został pomyślnie zakończony po sześcioletnim okresie zawieszenia. Abp Sheen to jeden z najwybitniejszych ewangelizatorów XX wieku. Jego skuteczność nie brała się z wyrafinowanej metody, ale z głębokiej, osobistej relacji z Chrystusem, wykuwanej w codziennej adoracji eucharystycznej.
W tekście zamieszczonym na amerykańskim portalu OSV News ks. Roger J. Landry, duchowy spadkobierca abpa Fultona Sheena, dzieli się swymi przemyśleniami na temat tego niezwykłego kandydata na ołtarze i jego metody ewangelizacji. Towarzystwo Rozkrzewiania Wiary, którego dyrektorem przez 16 lat był abp Sheen, jest jednym z czterech głównych dzieł składających się na organizację, której przewodniczy obecnie ks. Landry – Papieskie Stowarzyszenia Misyjne (Pontifical Mission Societies) w USA.
Refleksja ks. Landry’ego jest tym cenniejsza, że obecność chrześcijan w mediach staje się obecnie coraz większym wyzwaniem: z jednej strony istnieje świadomość, że jest ona potrzebna, a wręcz niezbędne, z drugiej zaś – format współczesnych mediów, jak się wydaje, nie sprzyja głoszeniu Dobrej Nowiny, faworyzując to, co wzbudza gwałtowne emocje, pełne głębszej refleksji treści spychając na daleki plan.
Zielone światło dla beatyfikacji abp Sheena
Swój felieton ks. Landry rozpoczyna od przypomnienia postaci amerykańskich świętych, podkreślając, że większość z nich było misjonarzami. Życie żadnego z nich nie było łatwe, a warunki, w których przyszło im pracować były olbrzymim wyzwaniem, przekraczającym ludzkie siły. Jedni z nich zostawiali swe domy, by ewangelizować amerykańskich Indian, imigrantów. Inni szli do protestantów i słabo katechizowanych katolików, jeszcze inni do niewolników, trędowatych i ofiar żółtej febry. Niektórzy jechali poza granice USA, ryzykując życiem i nieraz oddając je za wiarę.
9 lutego diecezja Peoria (stan Illinois) opublikowała oficjalny komunikat na temat beatyfikacji abpa Fultona Sheena, zawieszonej przez ostatnie 6 lat dla wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości.
„Stolica Apostolska poinformowała mnie, że proces Sprawy Czcigodnego Sługi Bożego arcybiskupa Fultona J. Sheena może przystąpić do beatyfikacji" – napisał biskup Louis Tylka z Peorii. „Kolejnym krokiem w tym procesie jest celebracja samej beatyfikacji, podczas której Fulton Sheen zostanie ogłoszony błogosławionym.”
Nieznana jest jeszcze data i miejsce, sam fakt beatyfikacji wydaje się jednak już całkowicie pewny. Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane, a abp Fulton Sheen może i powinien być ukazany jako wielki świadek wiary i wzór dla współczesnych ewangelizatorów.
„Katolicka godzina” – wzorzec godny naśladowania
Abp Fulton Sheen był bezsprzecznie najbardziej znanym amerykańskim katolikiem ewangelizującym w połowie XX wieku poprzez dostępne wówczas media. Jego pionierski program radiowy „Katolicka godzina” oraz nagrodzony Emmy program telewizyjny „Warto żyć” docierały co tydzień do milionów katolików i niekatolików. Jego 66 książek i trzy felietony prasowe tygodniowo również wpływały na umysły, serca i życie milionów ludzi.
To, że abp Sheen wkrótce zostanie beatyfikowany, to wielki powód do radości. Tak jak w przypadku każdej beatyfikacji czy kanonizacji, chodzi przede wszystkim o wskazanie jego życia jako wzorca świętości. W arcybiskupie Sheenie znajdujemy jednak coś więcej: nie tylko wzorzec osobistej świętości, ale także gorliwej i mądrej ewangelizacji z wykorzystaniem wszystkich dostępnych środków. Warto podkreślić, że jednego i drugiego nie można traktować w oderwaniu: osobista świętość, wynikająca z pielęgnowanej na co dzień relacji z Bogiem przekłada się na skuteczność apostolstwa. I odwrotnie: osobisty wzrost duchowy nie jest możliwy bez realizacji życiowego powołania, które daje nam Bóg. Chrześcijańska doskonałość nie jest czymś abstrakcyjnym, ale przeżywana jest w konkretnym miejscu i czasie, w konkretnych warunkach i w ramach konkretnego powołania.
Można powiedzieć, że Sheen był kimś „jedynym w swoim rodzaju”. Dlatego nie da się go imitować (w sensie dosłownym), można go jednak naśladować i uczyć się od niego. I faktycznie jego postać przeżywa dziś swoisty renesans – staje się on niezwykle popularny wśród współczesnych młodych katolików, którzy oglądają jego filmy na YouTube i EWTN, słuchają podcastów i fragmentów jego kazań, modlą się jego Drogą Krzyżową, czytają jego klasyczne „Życie Chrystusa” oraz autobiografię „Skarb w glinianym naczyniu”. Klerycy i młodzi księża czytają jego książki o kapłaństwie, słuchając nagrań z jego słynnych rekolekcji i rozważając jego medytacje nad siedmioma ostatnimi słowami Chrystusa na krzyżu.
Z czego wynika ta popularność Sheena? Z jego elokwencji, z umiejętności jasnego przedstawiania trudnych prawd? Być może po części. Jest tu jednak coś więcej. Sheen był typem pasterza, jakiego wielu młodych katolików pragnie w głębi serca. Pragną, by ich biskupi i księża byli autentyczni, odważni i przekonujący w obronie wiary, by nie bali się używać nowoczesnych środków komunikacji. Popularność współczesnych katolickich ewangelizatorów i obrońców wiary, m.in. bpa Roberta Barrona i ks. Mike Schmitza nie jest przypadkowa; jeden i drugi świadomie idą w ślady abpa Sheena i wzorują się na nim.
Od uczniostwa i Eucharystii do ewangelizacji
Co jest kluczem do skutecznej ewangelizacji? Odnalezienie najlepszej metody? Posługiwanie się zrozumiałym dla słuchaczy językiem? To rzeczy ważne, ale nie kluczowe. Jeśli przyjrzymy się postaci abpa Sheena, widać że przede wszystkim był on gorliwym uczniem Jezusa. Nie tylko „znał” Jezusa swoim intelektem – o czym świadczą jego liczne książki i kazania, ale, co najistotniejsze, znał Jezusa osobiście, żywił się systematycznie, przez ponad 60 lat, codziennie odprawianą Godziną Świętą – trwaniem w obecności Jezusa w Eucharystii. Abp Sheen jest największym apostołem Eucharystycznej Godziny Świętej w historii Kościoła; Bez wątpienia jego pisma i przykład przyczyniły się do odrodzenia adoracji eucharystycznej oraz eksplozji kaplic wiecznej adoracji w USA.
To prowadzi do drugiego punktu: Sheen chciał, by wszyscy poznali tego samego Jezusa, którego on sam poznał na cichej adoracji. To właśnie napędzało jego studia filozoficzne i teologiczne, to przebijało się w jego pracy w wypełnionych salach na Catholic University of America, w radiu i telewizji, w jego obszernych pismach oraz w kazaniach.
Tylko w ten sposób można pojąć to, jak wiele czasu i energii potrafił poświęcić, aby pomóc innym w przyjściu do Chrystusa i odkryciu Go w Kościele katolickim. Potrafił godzić pracę naukową i wykłady z indywidualnymi spotkaniami z osobami, które znalazły się w szczególnych okolicznościach.
Przez 16 lat był dyrektorem krajowego Towarzystwa Rozkrzewiania Wiary, jednego z czterech Papieskich Towarzystw Misyjnych, podczas których dążył do kształtowania amerykańskich katolików w duchowości misyjnej i tożsamości oraz pomagał zbierać fundusze na szerzenie wiary i budowę Kościoła na całym świecie. W ciągu życia abp Sheen przekazał ponad 10 milionów dolarów swoich dochodów medialnych na misje, a ponadto zebrał 200 milionów dolarów na misje (w przeliczeniu na obecną wartość byłoby to prawie 2,1 miliarda dolarów), pozostawił 40% swojego majątku oraz tantiem z książek i całego nagrania audio na dalszą pracę nad szerzeniem wiary.
Trudno zliczyć kościoły, szkoły, seminaria, klasztory i klasztory, które istnieją dziś dzięki jego pracy, nie wspominając o liczbie diecezji i programów duszpasterskich, które zyskały wsparcie dzięki jego wysiłkom. To wszystko wyrosło nie z potrzeby aktywizmu, ale z serca gorliwego ucznia Chrystusa, który codziennie znajdował czas, aby być przy swoim Mistrzu.
Akt beatyfikacji oznacza, że Kościół uznaje świętość danej osoby. Możemy od tej pory oficjalnie zwracać się do niej jako do wstawiennika, będąc pewnym, że oręduje za nami u Boga. Nie powinniśmy jednak zapominać o drugim wymiarze beatyfikacji: osoba ta ukazywana jest jednocześnie jako wzorzec do naśladowania. Oby tytuł błogosławionego, którym wkrótce zasłużenie będzie się cieszył abp Fulton Sheen, skłonił nas do głębokiego zastanowienia się nad naszą własną relacją do Chrystusa jako najpewniejszym źródłem apostolskiej gorliwości.
Źródło: OSV News