Amerykańscy biskupi i intelektualiści protestują przeciw nominacji Susan Ostermann, jawnej propagatorki aborcji, na stanowisko szefa Instytutu Azjatyckiego Katolickiego Uniwersytetu Notre Dame. Jest ona konsultantką propagującej „prawa reprodukcyjne” Rady Ludnościowej. W artykule z 2022 r. przekonywała, że brak aborcji powoduje śmierć kobiet.
Co najmniej dziewięciu biskupów, w tym arcybiskup Paul S. Coakley, przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich USA, wyraziło poparcie dla apelu biskupa Kevina C. Rhoadesa z Fort Wayne-South Bend z 11 lutego o cofnięcie mianowania profesor nadzwyczajnej Susan Ostermann na stanowisko dyrektora Instytutu Liu ds. Azji i Studiów Azjatyckich na Katolickim Uniwersytecie Notre Dame. Jej nominacja ma wejść w życie z dniem 1 lipca.
„W pełni popieram biskupa Kevina Rhoadesa w jego wyzwaniu wobec Notre Dame, by naprawił swój błąd w nominacji profesora, który otwarcie sprzeciwia się katolickiemu nauczaniu w kwestii świętości życia, w tym przypadku ochrony nienarodzonych,” powiedział arcybiskup Coakley 13 lutego.
Susan Ostermann zasłynęła m.in. artykułem opublikowanym w 2022 r. w „Chicago Tribune”, gdzie przekonywała, że ograniczenia dotyczące aborcji „zwiększają liczbę aborcji, nieplanowanych ciąż, śmiertelność matek i śmiertelność niemowląt”.
Miejscowy biskup: zdecydowany sprzeciw wobec nominacji
Instytut jest częścią Keough School of Global Affairs na tej uczelni, na której Ostermann zatrudniona jest od 2017 roku.
W swoim oświadczeniu biskup Rhoades, w którego diecezji zlokalizowany jest uniwersytet, wyraził „rozczarowanie” i „zdecydowany sprzeciw” wobec mianowania Ostermann, ze względu na jej jednoznaczne i zdecydowane publiczne poparcie dla legalnej aborcji oraz pracę w charakterze konsultantki Population Council, międzynarodowej organizacji, której zasadniczym celem jest promocja „zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz praw pro-choice”.
Biskup Rhoades po lekturze „licznych publikacji prof. Ostermann” stwierdził, że nominacja „narusza podstawową zasadę sprawiedliwości będącą kluczową dla katolickiej tożsamości i misji Notre Dame”, jednocześnie „wywołując zgorszenie wśród wiernych naszej diecezji i poza nią.”
Poparcie dla jego stanowiska wyraziło już dziewięciu biskupów, m.in. bp Robert E. Barron z Winona-Rochester (Minnesota), który publikując oświadczenie biskupa Rhoadesa dodał, że prof. Ostermann nie tylko otwarcie deklaruje się po stronie „pro-choice”, ale także otwarcie krytykuje i zwalcza postawę „pro-life”.
„Uważam, że podtrzymanie tej nominacji jest sprzeczne z tożsamością i misją uniwersytetu”, stwierdził biskup Barron.
Biskup Donald J. Hying, emerytowany arcybiskup Samuel J. Aquila z Denver, arcybiskup Salvatore J. Cordileone z San Francisco, biskup James D. Conley z Lincoln w Nebrasce; biskup Michael F. Olson z Fort Worth w Teksasie; biskup David L. Ricken z Green Bay w stanie Wisconsin; oraz biskup James S. Wall z Gallup w Nowym Meksyku także wyrazili swoje zaniepokojenie decyzją uniwersytetu Notre Dame.
Wykładowcy Notre Dame odcinają się od Instytutu
Dwóch obecnych wykładowców Notre Dame zerwało współpracę z Instytutem Liu po otrzymaniu informacji o nominacji Ostermann. Jeden z nich to prof. Diane Desierto, wykładowca prawa i spraw globalnych, która przypomniała wypowiedzi papieża Leona XIV na temat aborcji, wyjaśniając na LinkedIn, że „w mojej pracy nauczania, badań naukowych i służby na naszym prestiżowym katolickim uniwersytecie traktuję i rozważam słowa papieża Leona XIV poważnie.”
Po nominacji Ostermann z instytutu odszedł także emerytowany profesor teologii Robert Gimello. W oświadczeniu dla The Observer – studenckiej gazety związanej z Notre Dame – napisał:
„Dalsze formalne powiązanie z jednostką Uniwersytetu kierowaną przez taką osobę jest dla mnie po prostu nie do przyjęcia. Ostermann jest naukowcem, który wielokrotnie, publicznie i stanowczo wyrażał swój sprzeciw (na granicy pogardy) wobec stanowczego nauczania Kościoła katolickiego, że ochrona ludzkiego życia, od momentu poczęcia aż do śmierci naturalnej, jest świętym obowiązkiem spoczywającym na całej ludzkiej wspólnocie.”
Upadek uniwersytetu Notre Dame postępuje
Nominacja dla prof. Ostermann jest czymś więcej niż błędem. Wpisuje się ona w ciąg decyzji o zatrudnieniu osób, których związek z nauczaniem Kościoła jest co najmniej wątpliwy. Podkreśla to emerytowany profesor Notre Dame, Christian Smith w artykule zamieszczonym 13 lutego w „First Things”. Jak pisze, władze Notre Dame na poziomie instytucjonalnym są „niejasne wobec katolickiej misji uniwersytetu, podejmując decyzje, które ją podważają.” Choć formalnie większość wykładowców Notre Dame powinna być katolikami, w praktyce sprowadza się to do zaznaczenia pola „katolik” w rubryce „wyznanie” i nikogo nie interesuje, czy dana osoba faktycznie szanuje nauczanie Kościoła katolickiego i żyje zgodnie z jego zasadami.
„Wykładowcy, którzy nie powinni być na Notre Dame – zarówno ze względu na misję uniwersytetu, dobro studentów, jak i dla własnego zdrowia psychicznego – są regularnie zatrudniani i awansowani”, ze smutkiem stwierdza Smith. „Nie podejmuje się systematycznych działań, aby kształcić nowe kadry w katolickiej tradycji intelektualnej. Niektórzy przewodniczący wydziałów są nie tylko obojętni wobec katolickiej misji, ale aktywnie się jej sprzeciwiają i ją podważają.”
Do głosu biskupów i naukowców związanych bezpośrednio z Notre Dame, dołączają także inni katoliccy naukowcy. David A. Armstrong, rektor Uniwersytetu św. Tomasza w Miami na Florydzie, podkreślił 11 lutego, że „Katolickie uniwersytety mają konstytucyjne prawo do pozostania katolickimi.”
Mary Rice Hasson naukowiec z Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie, wskazała, że wybór przez Notre Dame „zwolenniczki aborcji jako osoby kierującej «integralnym rozwojem człowieka» w studiach nad Azją” nie da się pogodzić ani godnością ludzką, ani z tożsamością katolicką.”
Uniwersytet? Być może. Katolicki? Mocno wątpliwe
Sama prof. Ostermann w oświadczeniu przekazanym OSV News stwierdziła ogólnikowo, że jej „głównym celem jest pełnienie funkcji opiekunki misji Instytutu Liu w kontekście szerszej misji Uniwersytetu oraz moderatora naszej światowej klasy kadry,” pisząc także że jest „w pełni zaangażowana w utrzymanie środowiska wolności akademickiej, w którym może rozkwitać wiele głosów.”
Mówiąc krótko – dla Susan Osterman, a także dla samego uniwersytetu, wolność głoszenia czegokolwiek przez kogokolwiek staje się ważniejsza niż poszukiwanie prawdy i wierność nauczaniu Kościoła. Czy instytucja kierująca się takimi zasadami ma jeszcze prawo uważać się za uniwersytet? Można nad tym się zastanawiać. Jedno jest pewne – nie powinna określać się mianem uniwersytetu katolickiego, skoro nauczanie Kościoła nie ma dla niej najmniejszego znaczenia.
Źródło: OSV News, EWTN