W Iranie za wiarę w Chrystusa – kajdanki i nóż na gardle

Soheil S. jest młodym Irańczykiem, który potajemnie został ochrzczony. „Mam nadzieję, że kiedyś wrócę do swego kraju i nie będę się już ukrywał” – wyznaje mężczyzna. Za przejście na katolicyzm reżim ukarał go trzema miesiącami w piekle więzienia, po czym, by przeżyć, musiał opuścić Iran. „Teraz ważne jest dla nas, aby upadł reżim” – mówi.

Soheil pochodzi z miasta Urmia. Chrystusa pokazała mu jego matka, która w ukryciu poznawała chrześcijaństwo dzięki swym najbliższym przyjaciółkom. O ojcu nie wspomina. „Moja wiara umocniła się dzięki czytaniu wszystkich książek o chrześcijaństwie, jakie udało mi się znaleźć, nawet tych wrogich, wydanych przez reżim. Zacząłem uczęszczać do kościoła protestanckiego, który następnie został zamknięty, a pastor aresztowany. Tam zostałem zarejestrowany przez Ministerstwo Informacji i Bezpieczeństwa Narodowego” – mówi w wywiadzie dla włoskiego dziennika „Il Giornale”.

Syn i matka przy chrzcielnicy

Z czasem Soheil zbliżył się do katolicyzmu. Udało mu się wyjechać do Stambułu, gdzie razem z matką został potajemnie ochrzczony. „Sześć miesięcy po naszym powrocie obudziliśmy się, gdy do naszego domu wtargnęli agenci Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Rzucili się na moją biblioteczkę, aby skonfiskować święte księgi, które posiadałem. Zostaliśmy zakuci w kajdanki, zawiązano nam oczy i zabrano do pierwszego ośrodka detencyjnego. W tej pierwszej celi umieszczono mnie razem z terrorystą z Państwa Islamskiego” – wspomina irański konwertyta.

Oskarżenie i piekło więzienia

Na posterunku przesłuchania trwały po osiem godzin dziennie. Zarzut brzmiał: spisek przeciwko bezpieczeństwu narodowemu. „Oskarżano mnie o przyjmowanie pieniędzy od Stanów Zjednoczonych i Izraela i chcieli wiedzieć, dlaczego porzuciłem islam” – wspomina. Po 18 dniach spędzonych w areszcie, bez procesu, przewieziono go do głównego więzienia w Urmia. Tam przeżył piekło. „Umieszczono mnie w oddziale, w którym 80 proc. więźniów siedziało za morderstwo. W mojej celi spało trzynaście osób; rozeszła się plotka, że jestem chrześcijaninem. Moi współwięźniowie zaczęli obrażać Matkę Boską i nazywać mnie „psem”. Pewnej nocy jeden z nich, skazany na śmierć, przyłożył mi nóż do gardła i powiedział: jesteś chrześcijaninem, więc przelanie twojej krwi jest słuszne” – mówi o trzech miesiącach więzienia.

Co dalej z Iranem?

Soheil nadal musi mieszkać poza ojczyzną. „My, irańscy chrześcijanie, jesteśmy wdzięczni Trumpowi i Izraelowi za wyeliminowanie Chameneiego. Teraz ważne jest dla nas, aby upadł reżim” – mówi. Dzieląc się swym świadectwem, podkreśla, że represje nie zniechęcają Irańczyków do pójścia za Chrystusem. Ilu ich jest, nie wiadomo, bo muszą żyć w ukryciu. „Przyjaciele z Iranu piszą do mnie: pomóż nam, chcemy się ochrzcić! Dlatego wszyscy chrześcijanie, którzy nadal mieszkają w Iranie, są przeciwni reżimowi: chcą świeckiego kraju, w którym wszystkie religie są wolne” – podkreśla mężczyzna. I dodaje: „Wrócę do wolnego i demokratycznego Iranu i zrobię to jako katolik, który nie musi się już ukrywać”.

Kościół w Iranie

Spośród 90 mln mieszkańców Iranu zaledwie kilkaset tysięcy wyznaje wiarę chrześcijańską. Społeczność ormiańska jest najstarsza i największa; drugą co do wielkości jest wspólnota asyryjska, licząca 30 tys. wyznawców, następnie katolicy chaldejscy i rzymskokatoliccy, około 24 tys. wyznawców oraz niewielka liczba prawosławnych. Niektóre źródła wspominają również o istnieniu podziemnej wspólnoty chrześcijańskiej, która składa się z byłych muzułmanów, którzy przeszli z islamu na chrześcijaństwo.  

Źródło: KAI

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama

reklama