Prawo należy szanować

Prawo należy szanować. Trochę inaczej jest z szacunkiem dla prawników, zwłaszcza gdy są bardzo roztargnieni

Jest prawo i są prawnicy. Prawo należy szanować. Z szacunkiem dla tych drugich bywa różnie. Niestety wczorajszy (20.2.2018) wyrok Sądu Najwyższego w sprawie kradzieży 50 zł na stacji benzynowej przez sędziego Mirosława Topyłę nie ułatwia nam, zwykłym obywatelom, zachowania szacunku dla przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Nie jestem z wykształcenia psychologiem, podobnie jak większość moich rodaków, mam jednak oczy na swoim miejscu i potrafię obejrzeć film z monitoringu, na którym wymieniony sędzia wyciąga z portfela monety, podaje kasjerce, a następnie lewą ręką bierze leżący na ladzie banknot pięćdziesięciozłotowy, położony chwilę wcześniej przez starszą kobietę. Chowa następnie ów banknot do lewej kieszeni (cały czas trzymając portfel w prawej ręce), ogląda się na prawo i lewo, po czym odchodzi od kasy.

Sąd apelacyjny postanowił ukarać sędziego usunięciem z zawodu. Tymczasem Sąd Najwyższy uniewinnił go, powołując się na opinię biegłych psychologów, którzy orzekli, że sędzia jest osobą introwertyczną i roztargnioną, wobec czego nie mógł ukraść banknotu, a całe zdarzenie było tylko „fatalną pomyłką” (jak nazwała to jedna z prowadzących rozprawę prawniczek). Innymi słowy, obecnie w sądzie fakty, ukazane w sposób ewidentny na zapisie z monitoringu, są mniej ważne niż opinia psychologa: oskarżony mógł albo nie mógł popełnić zarzucanego mu czynu.

No, cóż, w takim razie wypada w ogóle zrezygnować z dochodzeń prowadzonych przez policję. Niech od dzisiaj decyduje orzeczenie psychologa. Dajmy na to, takie (w hipotetycznej sprawie o zabójstwo): „oskarżony jest osobą introwertyczną i tchórzliwą, więc nie mógł zabić swojego sąsiada, pomimo, że całe zdarzenie zarejestrowała kamera monitoringu. Natomiast sąsiad był ekstrawertykiem, w dodatku cierpiącym na rozmaite zaburzenia psychiczne, tak więc z pewnością zabił się sam.”

Nie jestem psychologiem, nie jestem też prawnikiem. Zapewne Sąd Najwyższy miał pełne prawo uznać oskarżonego sędziego za niewinnego. Być może faktycznie jest on osobą niezwykle roztargnioną. Osobiście jednak bardzo nie chciałbym uczestniczyć w rozprawie prowadzonej przez takiego sędziego. Obawiam się, biorąc pod uwagę jego wielkie roztargnienie, że zamiast wezwać kogoś na świadka, może go na przykład kazać aresztować. A zamiast przeczytać akta, może je zjeść, biorąc je za kanapkę przygotowaną mu przez żonę.

 

Zapis monitoringu dostępny w serwisie YT:

https://www.youtube.com/watch?v=WJi2PREF1NI

 

 

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama