KRRiT dyskryminuje katolików?

Odmowa przyznania miejsca TV Trwam na multiplexie cyfrowym pod pozorem logicznej argumentacji skrywa faktyczną niechęć i dyskryminację odmiennego sposobu widzenia świata

W ostatnich dniach Krajowa Rada Radia i Telewizji podtrzymała uchwałę o odmowie Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Decyzja ta wywołała falę protestów. Oburzenia nie kryją Episkopat, politycy opozycji i tysiące zwykłych ludzi... Czy mamy do czynienia z dyskryminacją katolików jak mówią protestujący czy z przestrzeganiem procedur i odrzuceniem źle przygotowanego wniosku jak twierdzą obrońcy stanowiska rady?

Przewodniczący KRRiT Jan Dworak decyzję tłumaczył wyłącznie względami finansowymi. „Wnioskodawca posiadał na koniec 2010 r. sytuację finansową pozwalającą na terminowe wywiązywanie się z bieżących zobowiązań, jednak nie wypracował nadwyżki środków, którymi mógłby finansować wysokie koszty nadawania drogą naziemną cyfrową” mówił na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury. Szef KRRiT wyjaśniał dalej, że roczne koszty nadawania na multipleksie wynoszą aż około 10 milionów złotych i w związku z tym rada obawiała się przyznania koncesji komuś kto w ich oczach mógłby mieć problemy z ich ponoszeniem. Gdyby bowiem okazało się, że ktoś nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, mogłoby to zahamować cały proces cyfryzacji.

Argumenty Jana Dworaka wydają się być z pozoru logiczne i nie wskazywać na jakąkolwiek dyskryminacje, tylko zdrowy rozsądek. Niestety zaczynają one nabierać innych barw, gdy weźmie się pod uwagę, że KRRiT przyznała koncesje nadawcom, którzy generowali straty, mieli ujemne kapitały własne, nie posiadali bazy emisyjnej i których sytuacja finansowa wyglądała znacznie gorzej niż fundacji Lux Veritatis, właściciela TV Trwam — spółce Stavka (kanał publicystyczno-informacyjno-poradnikowy TTV), Eska TV (kanał o tej samej nazwie) i spółce Lemon Records (kanał Polo TV). Lux Veritatis przebijała tych nadawców wysokością aktywów trwałych ( w 2010 r. wynosiły one 86 mln zł przy 246 tys. zł Lemon, 23 tys. zł Eski i 1 zł Stavki), wysokością aktywów obrotowych (ponad 90 mln zł, przy 2,3 mln zł Eski, niespełna 2 mln zł Lemon i prawie 100 tys. zł — Stavki), kapitałem własnym (20,5 mln zł, przy 91 tys. Stavki i ujemnym kapitale Lemon i Eski - odpowiednio 473 tys. zł i 3,8 mln zł) oraz zyskiem (3,5 mln zł. netto w 2010 r., przy 19 tys. Lemon i stratach Stavki i Eski — odpowiednio w wysokości 4 tys. zł oraz prawie 2,3 mln zł). Jeśli jacyś nadawcy budzą wątpliwości co do tego, czy będą w stanie pokrywać znaczne koszty wejścia na multipleks to wydają się nimi być Eska, Lemon i Stavka. Fundcja Lux Veritas raczej nie miałaby takich problemów. We wniosku do KRRiT jako źródło finansowania koncesji wskazywała na przychody z reklam w wysokości 7 mln zł, lokatę bankową w wysokości 5 mln zł oraz 20,5 mln zł kapitału na rachunku fundacji.

Czy skoro KRRiT odmówiła koncesji Telewizji Trwam na podstawie argumentów nie mających pokrycia w faktach, oznacza, to że rada dyskryminuje katolików? Wydaje mi się, że owszem możemy mówić tu o dyskryminacji, ale ma ona charakter bardziej polityczny niż religijny. Skład rady został ustalony według klucza politycznego. Dwóch z jej pięciu członków, w tym przewodniczący, jest byłymi członkami Platformy Obywatelskiej. Tymczasem medialny koncern (Telewizja Trwam, Radio Maryja, Nasz Dziennik) skupiony wokół ojca Tadeusza Rydzyka znany jest z krytyki partii rządzącej. Trudno nie doszukiwać się tu korelacji. Nawet jeśli jednak tło sprawy stanowią rozgrywki polityczne, to ciągle jest ona bulwersująca.

Może nam się nie podobać upartyjnienie „toruńskich” mediów (obowiązkiem Kościoła jest zaangażowanie polityczne i zabieranie głosu na przykład w sprawie aborcji czy in-vitro, ale absolutnie nie powinien On popierać konkretnych partii), ale po pierwsze oprócz polityki jest w nich naprawdę wiele bardzo wartościowych programów. TV Trwam choćby jest jedyną, która nadaje transmisje wszystkich papieskich pielgrzymek, była jedyną która pokazywała Światowe Dni Młodzieży w Madrycie czy takie filmy pro-life jak „Bella” czy „To save a life”. A po drugie jakoś inne, równie jednostronne politycznie (tyle, że popierające obecną władzę) media nie miały problemu z uzyskaniem dostępu do multipleksu. Nawet stacja mająca pokazywać Disco Polo nie miała takiego problemu...

Członkowie KRRiT starają się bagatelizować sprawę. Krzysztof Luft odpowiadając na zarzuty wobec rady oznajmił, że widzom TV Trwam nieprawdziwie wmówiono, że Krajowa Rada chce dokonać zamachu na media o. Tadeusza Rydzyka. "Nie dziwię się tym licznym reakcjom i pewnemu wzburzeniu ze strony słuchaczy Radia Maryja i widzów Telewizji Trwam, którzy zostali poinformowani nagle, że ich ulubione medium zostanie im zabrane, ale to jest po prostu nieprawda.” Owszem media te nie zostaną zlikwidowane i będą mogły nadawać tak jak dotychczas za pośrednictwem kablówek. Tyle tylko, że pan Krzysztof Luft zapomniał dodać, że rynek medialny w Polsce wraz z cyfryzacją ulegnie całkowitej przemianie i Ci, którym nie uda się (lub im się to uniemożliwi) dostosować do nowej sytuacji, powoli będą przestawać się na nim liczyć.

Telewizjom, dla których zabraknie miejsca na multipleksie, odbiera się szansę na rozwój, a w dłuższej perspektywie czasu może je to zmusić do zwinięcia działalności. Target Telewizji Trwam to w dużej mierze ludzie ubożsi, często z małych miejscowości, nieraz samotni i chorzy, których nie stać na odbiór płatnej telewizji. Dystrybucja cyfrowa dawałaby tym ludziom szansę na odbiór kanału trafiającego w ich potrzeby, a toruńskiemu nadawcy możliwość dotarcia do znacznie większej liczby odbiorców niż w tej chwili. Dalsza dystrybucja za pośrednictwem kablówek, nie tylko pozbawi TV Trwam takiej możliwości, ale wręcz powodować będzie ograniczenie liczby odbiorców, gdyż ta część rynku będzie wygasała. „Rynek telewizji płatnych w Polsce jest już praktycznie zamknięty. Przy tak bogatej ofercie jest coraz trudniej znaleźć widza, gotowego płacić za tv kablową, czy satelitarną , tym bardziej, że wraz z nadawaniem cyfrowym w swoich telewizorach będziemy mieć ponad 20 darmowych kanałów tv w super jakości. Wyeliminowanie jakiegoś podmiotu z multipleksu już na starcie skazuje go na niszowy charakter, uniemożliwia rozwój i dotarcie do szerszego grona odbiorców.” wyjaśnia medioznawca Jolanta Hadasz.

Przeciw dyskryminacji Telewizji Trwam zbierane są podpisy m.in. w niektórych parafiach. Zachęcam wszystkich, niezależnie od sympatii politycznych i tego jak się postrzega tą telewizję, do ich złożenia. Z całą pewnością ta swoista cenzura nie jest uczciwą metodą walki politycznej. Byłoby też wielką szkodą by jej ofiarą padło wiele dobrej treści.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama