Mieszkaniec Kalnicy na Podkarpaciu został zraniony przez niedźwiedzia w głowę i kończyny. W Bieszczadach żyje znacznie więcej niedźwiedzi niż w Tatrach. Zwierzęta te są pod ochroną, więc nie wolno do nich strzelać nawet wtedy, kiedy znajdują się blisko domostw.
53-latek z Kalnicy w gminie Cisna został zaatakowany przez niedźwiedzia w piątek po południu. Mężczyzna wybrał się do pobliskiego lasu. Zwierzę spotkał w momencie, gdy był na ścieżce, ok. 300 metrów od swojego domu.
„Zwierzę wyszło z bukowego młodnika, ugryzło mężczyznę i przewróciło go na ziemię. Gdy ten próbował uciekać, ponownie został przewrócony i ugryziony”
– tłumaczyła policji w Lesku Katarzyna Fechner.
Poszkodowany miał szczęście. Niedźwiedź odszedł, a ranny mężczyzna był w stanie wrócić do domu i wezwać pomoc. Przewieziono go do szpitala z obrażeniami kończyn i głowy. Po opatrzeniu mógł wrócić do domu.
Wielki problem
Sytuacja, kiedy niedźwiedzie zbliżają się do ludzkich domów jest w Bieszczadach znacznie częstsza niż w Tatrach. Powodem kłopotów z dużymi drapieżnikami jest rozległość terenu (polska część Bieszczad jest trzykrotnie większa niż polska część Tatr), a samych niedźwiedzi jest więcej.
W najwyższych polskich górach żyje prawdopodobnie 50-70 tych osobników. Tymczasem według szacunków Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, populacja niedźwiedzia brunatnego na Podkarpaciu, głównie w Bieszczadach, wynosi ok. 300 osobników i jest najliczniejsza w Polsce. Teren objęty nowym planem ochrony jest blisko sto razy większy niż obszar Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Eksperci przypominają, że marzec to czas, w którym niedźwiedzie wybudzają się z zimowego snu i mogą wykazywać zwiększoną aktywność w poszukiwaniu pożywienia. Służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności podczas leśnych spacerów.
Kulki gumowe
Mimo występującego zagrożenia, niedźwiedź brunatny pozostaje w Polsce gatunkiem chronionym. Do wielkich drapieżników nie wolno strzelać, nawet jeśli pojawią się w pobliżu ludzkich osiedli. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zamierza natomiast wdrożyć w Bieszczadach rozwiązania wzorowane na modelu wypracowanym w Tatrzańskim Parku Narodowym.
„Podstawą skuteczności jest eliminowanie przyczyn zbliżania się niedźwiedzi w okolice domostw, a więc właściwe zarządzanie odpadami i płoszenie zwierząt” – podało MKiŚ.
Główne założenia Projektu Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego to m.in. utworzenie całodobowych grup interwencyjnych (pierwsza już działa); znakowanie zwierząt obrożami telemetrycznymi (dotychczas oznakowano pięć osobników); finansowanie zabezpieczeń miejsc gromadzenia odpadów; płoszenie zwierząt przy użyciu gumowej amunicji.
W Sejmie trwają prace nad projektem zezwalającym służbom na strzelanie do niedźwiedzi z broni gładkolufowej z amunicją gumową. (PAP)
Źródło: 