Przed synagogą w Liege, trzecim co do wielkiści mieście w Belgii, doszło do wybuchu. W ataku nikt nie ucierpiał. Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura federalna, odpowiedzialna za sprawy związane z przestępczością zorganizowaną i terroryzmem. W Belgii mieszka 70-95 tys. Polaków, w tym kilka tys. w samym Liege.
Według lokalnej policji do wybuchu doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek około godz. 4:00. Nikt nie został ranny; w budynkach po drugiej stronie ulicy z okien wypadły szyby. Policja zamknęła ulicę w celu przeprowadzenia śledztwa i otoczyła kordonem okolice.
Agencja AFP poinformowała w poniedziałek, że śledztwo w tej sprawie wszczęła belgijska prokuratura federalna.
Przenoszenie konfliktu
Burmistrz Liege Willy Demeyer określił atak jako „akt antysemityzmu” i uznał go za
„przenoszenie do Liege konfliktów toczących się gdzie indziej”.
W Belgii żyje wielu muzułmanów. Znaczną część stanowią Marokańczycy, których żyje tu 300-700 tys. To najliczniejsza w kraju mniejszość narodowa. W niespełna 12-milionowym państwie ok. 13 proc. ludzi to cudzoziemcy, a zagraniczne korzenie ma w sumie 36 proc. mieszkańców.
W Belgii żyje też wielu Polaków – od 70 do 95 tys., przy czym dość liczna jest grupa emigrantów z okresu przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. (PAP)
Źródło: 