Przeżyli Dachau

Wśród ocalałych z Dachau 856 kapłanów było dwóch księży Archidiecezji Wileńskiej, Stanisław Byliński i Stanisław Werenik

Dachau był pierwszym niemieckim obozem koncentracyjnym, założonym przez Niemców w 1933 r. Przez ten obóz przeszło w czasie drugiej wojny światowej bardzo wielu duchownych różnych narodowości i wyznań, najwięcej z Polski. Zginęło tam 857 polskich kapłanów katolickich. Obóz ten został wyzwolony przez wojska amerykańskie w dniu 29 IV 1945 r. Tego dnia więźniowie mieli być wymordowani. Cud ocalenia więźniowie przypisują wstawiennictwu św. Józefa, do którego z wielką ufnością się modlili i odprawili nowennę o ocalenie. Wśród ocalałych 856 kapłanów było dwóch księży Archidiecezji Wileńskiej, Stanisław Byliński i Stanisław Werenik oraz dwaj alumni: Wojciech Grzegorzek i Piotr Skraga. Każdego roku ocaleni kapłani w rocznicę wyzwolenia pielgrzymują do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu z modlitwą dziękczynną.

Ksiądz Stanisław Byliński

Urodził się on 27 III 1905 r. we wsi Stawiszyn Łaziska w powiecie sierpeckim w województwie warszawskim. Rodzice jego byli rolnikami. W ósmym roku życia rozpoczął naukę w szkole powszechnej w Sławęcinie. Uczył się tam krótko. Dalej uczył go brat i przygotował do egzaminu do gimnazjum. W 1917 r. zdał egzamin do drugiej klasy prywatnego gimnazjum w Sierpcu. Po ukończeniu szóstej klasy w 1922 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Wilnie. W swoim życiorysie napisał: „W tym to roku zdawałoby się, że przeleciał nad moim gimnazjum Anioł z powołaniami do kapłaństwa, bo po wakacjach letnich około 15 moich kolegów wstąpiło do Seminarium Duchownego w Wilnie, a około 7 do Seminarium Duchownego w Płocku”. Rzeczywiście, było to niebywałe, by z jednego gimnazjum aż tylu poszło za głosem powołania kapłańskiego.

Seminarium wileńskie ukończył w 1929 r. i 24 kwietnia otrzymał święcenia kapłańskie z rąk abpa Romualda Jałbrzykowskiego, który na pierwszą placówkę skierował go do parafii farnej w Lidzie. Po roku został przeniesiony na takież stanowisko do fary grodzieńskiej, a po kilku miesiącach (29 IX 1931) — do parafii św. Wacława w Wołkowysku. Po roku został proboszczem parafii Giełczyn w dekanacie knyszyńskim, skąd po czterech latach przeszedł na probostwo do Rozedranki Starej koło Sokółki. Stąd w 1937 r. wziął urlop zdrowotny z powodu choroby serca i w lutym 1938 r. na własną prośbę przeszedł na wikariat do Trzciannego. W końcu lipca 1939 r. zlecono mu w czasową administrację parafię Radoszkowicze w dekanacie Mołodeczno, tuż przy granicy ze Związkiem Sowieckim. Tu był nie cały miesiąc. Powołano go do wojska. Dnia 26 VIII 1939 r. wysłał telegram do Kurii Arcybiskupiej: „Dziś wezwano mnie do wojska. Z Radoszkowic wyjechałem. Ks. Byliński”.

Po kampanii wrześniowej zatrzymał się w diecezji płockiej. Aresztowany został przez Niemców w miejscowości Sambor i trzymano go w więzieniu w Płocku do 15 IX 1943 r. Stąd wywieziono go do obozu w Dachau, gdzie przebywał od 1 X 1943 r. do 29 IV 1945 r. Miał numer obozowy 55 870.

O swoich losach powojennych tak napisał w liście z Caracas (25 VI 1964) do ks. Stanisława Mikulskiego, proboszcza w Rozedrance: „Po uwolnieniu z Dachau cały rok byłem chory w szpitalach amerykańskich. W 1946 rozpocząłem powtórnie pracować jako kapelan wojskowy we Włoszech, dwa lata pracowałem w Anglii, dziesięć lat W Buenos Aires w Argentynie i w Wenezueli 5 lat. Pracowałem tutaj jako proboszcz na dwóch parafiach. Z powodu mego zdrowia musiałem zrezygnować z parafii i obecnie pracuję w Caracas. Czuję się w Caracas o wiele lepiej niż na prowincji. Środki do życia posiadam takie: przysądzono mi 40 procent emerytury od rządu niemieckiego za uszkodzone zdrowie (310 marek miesięcznie) i w Bazylice Świętej Trójcy w Caracas płacą mi 300 dolarów miesięcznie. Muszę jednak sam płacić mieszkanie i za jedzenie w domu kapłańskim”.

Z korespondencji z Kurią Arcybiskupią w Białymstoku wynika, że w 1948 r. pracował w Anglii w Suffolk i szykował się do wyjazdu do Argentyny. Tu pracował w Buenos Aires i był kapelanem dużego szpitala (Hospital Ramos Mejia). Stąd na propozycję biskupa w Guanare wyjechał w 1959 r. do Wenezueli. W tym kraju pracował najpierw jako proboszcz parafii Ospino, a następnie w Colonia Agricola de Tureu. Od 1963 lub 1964 pracował w Caracas. Stąd w 1967 r. odwiedził Polskę. Był w Kętrzynie, gdzie prawdopodobnie miał krewnych. W końcu 1970 r. pisał do bpa Henryka Gulbinowicza o swoim zamiarze wyjazdu do Argentyny i prosił o pozwolenie na pozostanie poza granicami Archidiecezji. Posiadał obywatelstwo argentyńskie, zapewne i wenezuelskie. Kierował się w tej decyzji lepszymi warunkami w domu kapłańskim w Buenos Aires. Pisał też o zamiarze przyjazdu do Polski w maju 1971 r. na sześciomiesięczny pobyt. Wszystko wskazuje na to, że nie wyjechał do Argentyny i nie odwiedził też ojczystego kraju. Zmarł w domu starców, prowadzonym przez siostry zakonne. Niestety, nie udało się ustalić, w którym roku.

Ksiądz Stanisław Werenik

Przeżyli Dachau

Urodził się on 20 IV 1883 r. w Strykowie w parafii Kobryń. Jego rodzicami byli Stefan i Feliksa z Petrykowskich. Po ukończeniu czterech klas gimnazjum w Grodnie Stanisław wstąpił w 1901 r. do Wileńskiego Seminarium Duchownego. Święcenia kapłańskie przyjął w grudniu 1905 r. i na pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia odprawił Mszę Świętą prymicyjną w swoim parafialnym kościele.

Pierwszą placówką pracy ks. Werenika była parafia farna w Grodnie. Był tu wikariuszem i prefektem szkół, a także kapelanem ochrony im. Murawiewa. Uczył też w nielegalnej polskiej szkółce, która funkcjonowała przy polskiej ochronce, działającej również nielegalnie. W 1907 r. założył Towarzystwo Robotników Chrześcijańskich, a w roku następnym — piekarnię udziałową i Towarzystwo Drobnego Kredytu. W 1908 r. otrzymał nominację na proboszcza do Różany, gdzie władze carskie pozbawiły go prawa nauczania w szkołach. Założył więc sieć polskich szkół, w których uczył religii, języka polskiego i historii. Po trzech latach pracy w tej parafii został przeniesiony do parafii Porozowo, w której pracował do pierwszej wojny światowej. Z nakazu władz przed nadejściem Niemców musiał wyjechać z parafii i znalazł się w Mińsku. Tu był kapelanem w szkole dla dzieci uchodźców. Następnie abp Jan Cieplak wysłał go do Jekaterynburga, gdzie był objazdowym kapelanem dla polskich jeńców i uchodźców. W swoim życiorysie napisał, że pełnił tu wiele funkcji patriotycznych. W 1917 r. brał udział w „Zjeździe Międzypartyjnym w Moskiwie”. Pomagał w formowaniu wojsk polskich. Wysyłał Polaków ze zdemoralizowanej armii rosyjskiej do armii Hallera i Żeligowskiego (na Kubań).

W końcu 1919 r. wyjechał z Jekaterynburga i przez Rostów, Noworosyjsk, Bułgarię i Rumunię wrócił po trzech miesiącach do kraju. Za zgodą władz kościelnych został wówczas kapelanem wojskowym. Działał jakiś czas z wojskami na Ukrainie, a następnie (do 1922) był starszym kapelanem Obwodu Warszawskiego w Modlinie, a potem w Toruniu. Był odznaczony Krzyżem Walecznych i „Medalem Koalicyjnym”.

Na własną prośbę 1 IV 1923 r. został zwolniony z wojska i został proboszczem parafii Rozedranka Stara. W maju 1927 r. został mianowany proboszczem parafii Budsław w dekanacie wilejskim. Była to duża parafia przygraniczna (ok. 6 000 wiernych) z pięknym pobernardyńskim kościołem i słynącym łaskami wizerunkiem Matki Boskiej. Założył tu Towarzystwo Rozkrzewiania Wiary i Stowarzyszenie Misji Wewnętrznych. W 1937 r. przeszedł na probostwo do Czarnej Wsi Kościelnej w dekanacie białostockim, gdzie po śmierci ks. proboszcza Jerzego Poczobut Odlanickiego, zamordowanego prawdopodobnie przez bojówkarzy Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (7 IX 1936), żaden z kapłanów nie chciał przyjść. Komórka tejże partii była w Czarnej Wsi Stacji. Ksiądz Werenik przyszedł tu dobrowolnie. Jednak, gdy wybuchła wojna, obawiając się, by nie spotkał go los poprzednika, dnia 19 IX 1939 r. opuścił w tajemnicy Czarną Wieś i ruszył na zachód. Znalazł się w okolicach Ciechanowa i tu gestapo 6 IV 1940 r. aresztowało go i umieściło w obozie przejściowym w Działdowie. Stąd wywieziono go do obozu w Dachau, gdzie znalazł się 19 IV 1940 r. Otrzymał obozowy numer 4 874. Niektórzy autorzy piszą, że był on pierwszym polskim kapłanem w Dachau. Pierwszymi byli jednak trzej kapłani, przywiezieni tu już we wrześniu 1939 r. Przeżył całą gehennę obozową i został wyzwolony przez wojska amerykańskie 29 IV 1945 r.

Po odzyskaniu sił wrócił do kraju i rozpoczął pracę duszpasterską w diecezji włocławskiej, która szczególnie odczuwała brak kapłanów. Pracował od 1947 r. najpierw w parafii Ostrowąs, potem w Rychwałdzie, następnie w Kazimierzu Biskupim (1948-1950), Krzymowie, Jeziorsku i Brudzewie Kolskim (196-1957). Wyczerpany przejściami obozowymi i pracą, mając 74 lata przeszedł na emeryturę i zamieszkał w domu parafialnym w Kole. Tu cieszył się „sympatią i uznaniem całego społeczeństwa”. Mimo iż ostatnie jego lata były ciężkie, „do ostatniej chwili zachował to, co go charakteryzowało przez całe życie — łagodne i pogodne usposobienie”. Zmarł 26 IX 1964 r. i pochowany został na miejscowym cmentarzu parafialnym, w podziemiach kaplicy cmentarnej.

opr. aw/aw

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama