reklama

Szpital ukarany za to, że nie zabito Felka

Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył karę na szpital kliniczny w Łodzi. To tam matka Felka próbowała pozbyć się dziecka. Chłopiec zginął później w Oleśnicy. Łódzka placówka jest przynajmniej piątą ukaraną przez NFZ za nieprzeprowadzenie aborcji.

Jakub Jałowiczor

dodane 04.03.2026 19:10

Wysokość kary nałożonej na łódzki szpital nie została ujawniona.

„O ostatecznej karze dla szpitala będziemy mogli poinformować po zakończeniu ewentualnej procedury odwoławczej” – powiedział Paweł Florek, rzecznik NFZ.

Mógł żyć

NFZ nałożył karę w związku z głośną sprawą chłopca nazwanego Felkiem. Maluch cierpiał na wrodzoną łamliwość kości.

Lekarze z Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ocenili, że może z tą chorobą żyć, ale poród powinien się odbyć przez cesarskie cięcie. Matka Felka domagała się jednak aborcji i w tym celu przedstawiała zaświadczenie o własnych zaburzeniach psychicznych.

Ze względu na zagrożenie życia lekarze zamknęli ją w izolatce oddziału psychiatrycznego. Ostatecznie z pomocą środowisk proaborcyjnych trafiła do Oleśnicy, gdzie ginekolog Gizela Jagielska przeprowadziła aborcję, wstrzykując 36-tygodniowemu dziecku chlorek potasu w serce.

Według „Gazety Wyborczej”, która opisała karę dla łódzkiego szpitala, NFZ uznał, że placówka naruszyła „prawo do informacji, godności i intymności” pacjentki. Ponadto miało dojść do „uzależnienie udzielenia świadczenia w postaci aborcji od dostarczenia zaświadczenia, które już było w dyspozycji szpitala”. Chodzi o zaświadczenie od psychiatry.

To by było zabójstwo

„Wbrew narracji prezentowanej przez «Gazetę Wyborczą», lekarze z Centralnego Szpitala Klinicznego w Łodzi, na czele z prof. (Piotrem) Sieroszewskim, nie uchylali się od udzielenia pomocy – podkreśla w swoim komentarzu mec. Katarzyna Gęsiak z Ordo Iuris. – Pacjentce oferowano zakończenie ciąży poprzez cesarskie cięcie, co pozwoliłoby na udzielenie choremu chłopcu specjalistycznej pomocy medycznej zaraz po urodzeniu. Prof. Sieroszewski jednoznacznie argumentował, że płód – mimo zdiagnozowanej wrodzonej łamliwości kości – był zdolny do życia poza organizmem matki. W tej sytuacji wykonanie aborcji byłoby celowym zabiciem dziecka potencjalnie zdolnego do życia”.

Jak podkreśla mec. Gęsiak, złamaniem prawa było to, co stało się w Oleśnicy.

„9-miesięczny Felek został zabity z rąk dr Gizeli Jagielskiej poprzez zastrzyk z chlorku potasu prosto w serce. W przypadku dziecka zdolnego do samodzielnego przeżycia, takie działanie nie powinno być kwalifikowane jako pomocnictwo w aborcji, lecz jako zabójstwo, które podlega znacznie surowszej odpowiedzialności karnej”

– pisze prawniczka.

Zła kontynuacja

Proceder nakładania wysokich kar na szpitale chroniące nienarodzone dzieci zapoczątkowała była minister zdrowia Izabela Leszczyna. Sankcja może wynieść do 2 proc. wartości kontraktu z NFZ.

Kary od 100 tys. zł do 350 tys. zł (po odwołaniach; początkowo niektóre przekraczały pół miliona zł) nałożono na placówki z Łodzi, Pabianic, Lubartowa i Wrocławia.

Poprzednia minister wspólnie z byłym ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem zabroniła też weryfikacji zaświadczeń od psychiatry mających posłużyć za podstawę przeprowadzenia aborcji.

Prokuratura badała sprawę śmierci Felka, ale umorzyła ją w dziwnych okolicznościach w grudniu 2025 r.

Źródło: termedia.pl, ordoiuris.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Jeśli chcesz wesprzeć naszą działalność, możesz to zrobić tutaj.

1 / 1

reklama