reklama

Czwarta rocznica wojny na Ukrainie. Abp Szewczuk: Im więcej mówi się o pokoju, tym więcej krwi płynie

24 lutego minęly cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny na Ukrainie. „Liczba zabitych i rannych cywilów wciąż rośnie. Mogę powiedzieć, że nawet na początku inwazji w 2022 roku sytuacja nie była tak dramatyczna jak dziś, szczególnie tej zimy, zwłaszcza w stolicy Ukrainy" – podkreślił abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

AA

dodane 24.02.2026 08:00

Hierarcha, zapytany o wyzwania z jakimi muszą mierzyć się mieszkańcy stolicy Ukrainy, wskazał, że dziś problemem jest zimno. Zima jest najsurowsza od dziesięciu lat, a Rosjanie planowo niszczą infrastrukturę, która jest kluczowa dla funkcjonowania miast. W ostatnich tygodniach wiele elektrowni zostało zniszczonych. Skutkowało to niemożliwością dostarczania prądu, ciepłej wody, poważnymi uszkodzeniami systemów sanitarnych. Obecnie szacuje się, że Kijów opuściło około pół miliona osób. Wielu pozostało ze względu na brak możliwości ucieczki czy podjęte zadania i obowiązki zawodowe. Nadal głównym problemem pozostaje funkcjonowanie infrastruktury krytycznej, a wojska rosyjskie metodycznie niszczą działające jeszcze elektrownie.

„Wyobraźcie sobie budynek zamieszkany przez trzy tysiące osób: w mieszkaniach wszystko zamarza, temperatura wewnątrz jest tylko o kilka stopni wyższa niż na zewnątrz, łazienki nie nadają się do użytku. Wielu ludzi zostaje uwięzionych w swoich domach i nie wie, dokąd pójść" – opowiedział abp Szewczuk.

Wobec takich wyzwań, zorganizowano miejsca, gdzie można się ogrzać, naładować urządzenia, napić się ciepłej herbaty. Niektóre osoby spędzały tam noc. Również szkoły i przedszkola zostały przystosowane do przyjmowania ludzi.

Także przy katedrze greckokatolickiej utworzono takie miejsce. Wiele osób korzysta tam z pomocy, a nawet noclegu. „Musimy zapewnić im wszystko, bo nie mogą wrócić do swoich domów" – dodał abp Szewczuk.

W każdym bólu jest cierpiący Chrystus

„Wobec tej tragedii jesteśmy równi. Staramy się trwać w jedności, pomagać sobie i szukać chrześcijańskiego sensu: jak żyć po chrześcijańsku w takich warunkach. Co ciekawe, nie obserwuję zmęczenia prowadzącego do rozpaczy. Przeciwnie – wraz z kolejnymi atakami rakietowymi rośnie wola oporu. Nie potrafię tego w pełni wyjaśnić" – powiedział abp Szewczuk, odpowiadając na kwestię dotyczącą „zmęczenia wojną".

Hierarcha dodał, że jednocześnie „rośnie ból" wobec coraz większej liczby zabitych i rannych. Według danych misji ONZ ds. praw człowieka, na Ukrainie miniony 2025 rok był najbardziej śmiercionośny dla cywilów od początku inwazji. Liczba ofiar wzrosła o 31 proc. w porównaniu z 2024 rokiem i o 70 proc. w porównaniu z 2023 rokiem. „Im więcej mówi się o porozumieniach pokojowych, tym więcej krwi płynie na ukraińskiej ziemi – zauważył – Kościół musi podtrzymywać wrażliwość na ludzkie cierpienie, przypominając, że w każdym bólu obecne jest cierpienie Chrystusa".

Solidarność, która przekracza wymiar materialny

Mówiąc o wsparciu, którego doświadczyli Ukraińcy w minionych tygodniach, abp Szewczuk wskazał na ogromną solidarność ze strony Kościoła powszechnego, a szczególnie Ojca Świętego. Najpierw była to organizowana pomoc za papieża Franciszka, dziś ten proces kontynuowany jest za pontyfikatu Leona XIV.

„Szczególnym przykładem była pomoc z Krakowa" – wskazał abp Szewczuk, który wspomniał inicjatywę zbiórek funduszy w archidiecezji krakowskiej po wiadomości o dramatycznej sytuacji na Ukrainie. Pierwsze generatory – które trafiły do Kijowa – „ratowały życie".

Abp Światosław Szewczuk dodał: „Dziś solidarność przekracza wymiar materialny – ważna jest pamięć i modlitwa".

Módlcie się za nas

Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego na koniec wywiadu dla mediów watykańskich zwrócił się z mocnym przesłaniem: „Czwarta rocznica tej wojny jest hańbą dla ludzkości. W cztery lata społeczność międzynarodowa nie zdołała powstrzymać agresora. Ta wojna nie powinna była się rozpocząć i musi się zakończyć. Proszę wszystkich, by złożyli obietnicę Bogu i samym sobie: budować pokój. Każdy ma swoją część do wykonania. Najpierw trzeba zatrzymać agresora, potem przyjdzie czas leczenia traum i odbudowy".

Źródło: vaticannews.va/pl

1 / 1

reklama